Sport.pl

Największy wygrany HME? Nie Lewandowski nie Swoboda, a Czykier. Plawgo: Dla mnie jest przyszłym rekordzistą biegu przez płotki na 400 m.

- Nie bał się dystansu, który powinien go zniszczyć, zmęczyć i przerażać. W profesjonalnym stylu pokonał 400 metrów. Proszę sobie wyobrazić, że on na treningach nie wykonał żadnej przebieżki powyżej 100 metrów! - chwali płotkarza Damiana Czykiera, Marek Plawgo. Halowy ME podsumowuje fantastyczne dla Polski zawody w Glasgow.

Kacper Sosnowski: Jednym z bohaterów HME w Glasgow został Marcin Lewandowski. Walkę o triumf w wyścigu na 1500 m. rozegrał po mistrzowsku.

Marek Plawgo: Realizację dobrego planu w tym biegu ułatwił nieco Lewandowskiemu fakt, że do finału nie dostał się Filip Ingebrigtsen, brat Jakoba, więc najgroźniejszy konkurent Polaka do medalu został sam. Jakob jest młody, bardzo utalentowany, ale nie ma jeszcze tego zmysłu taktycznego. W biegu na 1500 metrów bardzo liczy się doświadczenie. Zresztą podobnie jak na 800 m, co już wielokrotnie udowadniał tam Adam Kszczot

Lewandowski jakby wykonywał punkt po punkcie ustalony ze swym trenerem plan. Wiedział, że musi cały czas trzymać się blisko Ingebrigtstena, a na 200 metrów przed metą być przed nim. Tak też zrobił. Pokrzyżował plany Norwega, by triumfować i na 3000 i na 1500 metrów, ale dzięki temu mamy złoto. 

Polak na karku ma już niemal 32 lata. Może tak jeszcze długo walczyć o medale z najlepszymi?

- Biegi na 1500 i 800 metrów to biegi w dużej mierze oparte na taktyce. Ważne w nich jest doświadczenie zawodnika. Jeśli popatrzymy na ludzką biologię, to wyjdzie nam, że wytrzymałość jest taką cechą, która z biegiem lat mocno nie spada. W dół idzie za to szybkość. Tylko, że ona w kontekście tych dystansów nie jest aż tak istotna. Oczywiście mówimy, że ważne jest tempo wyścigu na ostatnim kole, ale nie chodzi tam przecież o maksymalną prędkość uzyskiwaną przez zawodnika, tylko dłuższą zdolność jego pracy na wysokich obrotach. Oczywiście z wiekiem dłuższy jest też czas potrzebny na regenerację, ale Lewandowski ma sezon życia i treningi życia. Skoro on zapowiada walkę o medale na IO w Tokio, to ja mu w te słowa wierzę. To dla niego ostatni dzwonek, żeby do worka medali z MŚ i ME dołożyć ten najcenniejszy.

Żeńska sztafeta 4x400 będąc głównym kandydatem do złota, po to złoto sięgnęła. Glasgow pokazało, że faworyci nie zawsze podoływali swojej roli. 

- Widzieliśmy to m.in na przykładzie Ingebrigtstena. Co do naszych pań to czapki z głów, choć miałem o nie pewne obawy. Rozpatrywaliśmy bowiem szanse naszej sztafety na podstawie jej tegorocznych wyników, które były dobre. Ale jak sezon się rozpędził to ani Justyna Święty-Ersetic ani Iga Baumgart-Witan nie potwierdziły w Glasgow swych najlepszych tegorocznych rezultatów. Jednak, to co pokazały w sztafecie rozwiało wszelkie wątpliwości, które można było mieć patrząc na biegi indywidualne. Nasze dziewczyny jednak w nieco odmienionym składzie niż ostatnio dźwignęły tę odpowiedzialność.

Na ostatniej zmianie Brytyjki mocno nas podgoniły. 

- Nie obawiałem się. Wiem jak to działa. Nasza rywalka ruszyła szybciej i zniwelowała bardzo dużą przewagę Justyny. Tylko, że wchodząc na najwyższe obroty na początku, trzeba gdzieś za nie zapłacić i tak się też stało. Polek nie dało się dogonić.

Heroicznie walczyła też nasza sztafeta panów. Biało-czerwoni do rywalizacji przystąpili w eksperymentalnym składzie. Gnębieni przez różne problemy.

- Dlatego dla mnie największym bohaterem tych mistrzostw jest - na co dzień płotkarz - Damian Czykier. Co prawda patrząc na jego czas na swojej zmianie nie jest on imponujący, ale weźmiemy pod uwagę, że w tym roku on szykował się tylko do biegu przez płotki. Dlatego na brawa zasługuje fakt, że nie tylko podjął rękawice, ale też dał z siebie wszystko. Nie bał się dystansu, który powinien go zniszczyć, zmęczyć i przerażać tylko w pięknym i profesjonalnym stylu pokonał 400 metrów. Tak jakby urodził się z pałeczką w ręku. Wiedział, co ma robić, odbierał ataki rywali i na początku i na wielkim zmęczeniu w końcówce swego biegu, kiedy właściwie nie miał prawa tego robić. Proszę sobie wyobrazić, że on na treningach nie wykonał żadnej przebieżki powyżej 100 metrów, żadnego treningu, który by symulował to zmęczenie jakie jest przy dłuższym dystansie. Jedynie na czym się skupiał to była technika i szybkość. Dołożył do tego serce i wyszło  znakomicie. Powiedziałem mu zresztą, że dla mnie jest przyszłym rekordzistą biegu przez płotki na 400 metrów. Z jego sznytem w jakim pokonuje kolejne metry i charakterem, który właśnie pokazał powinien wydłużyć dystans.

Na komplementy zareagował pozytywnie?

- Tak, ale najpierw powiedział, że musi rozliczyć się jeszcze z krótszymi biegami, bo ma wielką ochotę na rekord Polski na 110 metrów. Tego mu życzę. Byłoby niezwykłym osiągnięciem kończyć krótkie dystanse jako rekordzista i zaczynać te dłuższe od razu polując na rekord. Wielu takich na świecie nie było.   

Pan zmagania w Glasgow oglądał na żywo. Da się odczuć, że Polska jest lekkoatletyczną potęgą, czy na razie z tą gloryfikacją nie przesadzajmy?

-Ta passa ostatnio jest znakomita. Byliśmy najlepsi w 2016 roku na Mistrzostwach Europy w Amsterdamie. Znokautowaliśmy konkurencję na HME w Belgradzie dwa lata temu. Na ME w Berlinie w 2018 zdobyliśmy tyle samo złotych medali, co triumfujący w klasyfikacji medalowej Brytyjczycy, ostatecznie byliśmy drudzy. To pokazuje pewną ciągłość naszych sukcesów. Nie można mówić o jednostkowym przypadku jak podczas MŚ w 2009 roku w Berlinie, gdzie wracaliśmy w sumie z 10 krążkami i dobrym miejscem w klasyfikacji ogólnej. W 2011 była bowiem katastrofa i tylko jeden medal Pawła Wojciechowskiego. Nasze obecne sukcesy nie wynikają zatem z przypadku, większego szczęścia tylko z tego, że jesteśmy dobrzy. Wygrywamy i to w znakomitym stylu i mamy często kilku zawodników w jednej konkurencji, którzy mogą o krążki walczyć. W konkursie pchnięcia kulą nie powiodło się ostatniemu złotemu medaliście w hali Konradowi Bukowieckiemu, ale tym razem złoto zdobył Michał Haratyk. Dodam jeszcze, że pierwszy raz od 2009 roku na halowych mistrzostwach Europy Polska nie wygrała biegu na 800 metrów. To pokazuje jak zdominowaliśmy tę konkurencję. Nie wygraliśmy tego biegu, pewnie tylko dlatego, że z rywalizacji na Wyspach zrezygnował Adam Kszczot.

We wszelkich publikacjach organizatorów tegorocznych mistrzostw, Polakom poświęcono zresztą dużo miejsca. 

W kontekście tego, że za dwa lata halowe mistrzostwa zorganizuje Toruń, należy tylko się cieszyć. 

- A ściany mocno pomagają gospodarzom. Brytyjczycy te organizowane u nich zawody, ocenili jako jedne z najlepszych dla siebie. Przegrali co prawda klasyfikacje medalową o jedno złoto, ale łącznie zdobyli 12 krążków. Myślę zatem, że za dwa lata w Polsce należy spodziewać się podobnego sukcesu. 

  

Więcej o:
Komentarze (20)
Największy wygrany HME? Nie Lewandowski nie Swoboda, a Czykier. Plawgo: Dla mnie jest przyszłym rekordzistą biegu przez płotki na 400 m.
Zaloguj się
  • boromir195419

    Oceniono 17 razy 17

    Lekkoatletyka była jest i będzie jedną z najważniejszych dyscyplin sportowych którą uprawia się na całym świecie . To super że jesteśmy mocni . Wielkie gratulacje . Warto i trzeba w ten sport inwestować,

  • pawelekok

    Oceniono 9 razy 9

    A co na to KK? Haratyk Heretykiem?

  • bubba222

    Oceniono 11 razy 5

    Michał Heretyk?...Redaktorzyno,uważaj,co piszesz.Bo za takie przekręcanie nazwiska możesz w bańkę wyłapać.A facet mały ani delikatny nie jest...

  • krzy-czy

    0

    no,cóż. david hemery/mistrz ol. 400mppł 1968/ i rekordzxisrta św 48,1 sek zdobywał medale na m.e. również na 110mppł.

  • cridal

    Oceniono 6 razy -2

    O czym my w ogole rozmawiamy. Damian Czykier przebiegl 400m na ostatniej zmianie w sztafecie i dlatego bedzie rekordzista na 400m ppl? Tylko dlatego, ze te 400m przebiegl? Pan Damian, ktory ma juz 26 lat i ktoremu kibicuje, ma zmienic swoja dyscypline (110 ppl) na 400 ppl i stac sie tej dyscypliny objawieniem? Czy wy komentatorzy jestescie przy zdrowych zmyslach?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX