Sport.pl

ME Lekkoatletyka 2018. Rekordziści świata musieli wyhamować. Czy sztafeta 4 x 400 m jest ciągle na medal?

W marcu nasza męska sztafeta 4 x 400 m zdobyła złoty medal halowych MŚ w Birmingham, po imponującym finiszu bijąc ekipę USA i ustanawiając nowy rekord globu. Dlaczego w sierpniu na ME w Berlinie podopieczni Józefa Lisowskiego są tak skromni, że myślą tylko o załapaniu się na podium? Finał biegu 4 x 400 m w sobotę o godz. 21.30. Relacja na żywo w Sport.pl

Po ostatnich metrach finału w Birmingham byli tacy, którzy przyznawali się, że łatwiej jest im uwierzyć w awarię aparatury mierzącej czas niż w to, że Polska naprawdę ustanowiła nowy rekord świata. Po potwierdzeniu wspaniałego rezultatu uzyskanego przez Karola Zalewskiego, Rafała Omelkę, Łukasza Krawczuka i Jakuba Krzewinę trudno było nie zacząć zastanawiać się, ile jeszcze może zdziałać ta ekipa. Wtedy wydawało się, że ME w Berlinie będą dla niej okazją do nabrania jeszcze większego rozpędu. I - poprzez zdobycie kolejnego złota - szansą na wzięcie takiego rozpędu, który w 2019 roku pozwoli stanąć na podium MŚ, a w 2020 roku zgarnąć upragniony, olimpijski medal w Tokio.

Tymczasem okazało się, że w Berlinie nasi czterystumetrowcy musieli wyhamować. Do stolicy Niemiec z powodu kontuzji nie przyjechał Krzewina, który w Birmingham kończył sztafetę.

To bardzo duża strata, bez niego trudno będzie nam nawiązać walkę z Wielką Brytanią, która ma najlepszy wynik w sezonie. Szybsi od nas są też Francuzi. Eksperci typują, że nawet o złoto może powalczyć Hiszpania, groźna jest jeszcze Belgia z braćmi Borlee, którzy indywidualnie zdobyli srebro i brąz.

Naszym liderem jest teraz czwarty zawodnik finału 400 m, czyli Zalewski.

- Po finale indywidualnym jestem z siebie dumny, bo wynik 45,34 to bardzo dobry rezultat. A wcześniej, w półfinale, ustanowiłem nowy rekord życiowy [45,11, trzeci wynik w historii polskich 400 m] – mówi Zalewski, przyznając, że w sztafecie chciałby uplasować się chociaż o jedną pozycję wyżej. – Będę gotowy, odpocząłem, bo w eliminacjach koledzy pobiegli w rezerwowym składzie [Dariusz Kowaluk, Mateusz Rzeźniczak, Rafał Omelko, Kajetan Duszyńsi]. Prawdopodobnie trener Lisowski będzie chciał mnie wystawić na ostatniej zmianie. Jest to zmiana na której jest najwięcej psychicznego luzu. Dostajesz pałeczkę i albo gościa przed sobą dogonisz, albo nie. Myślę, że możemy powalczyć o medal – mówi Zalewski.

W swoim eliminacyjnym biegu Polacy zajęli czwarte miejsce. Nie uzyskali bezpośredniego awansu, bo takim nagradzane były trzy pierwsze ekipy. Do finału weszli z czasem. – Nie biegałem indywidualnie, więc dla mnie to było przetarcie. W finale będzie lepiej. A na ten finał mamy jeszcze dwa asy w rękawie – mówi Omelko.

Oczywiście ma na myśli Zalewskiego i Krawczuka. Ten drugi w swoim półfinałowym biegu indywidualnym zajął ostatnie miejsce. Ale był zadowolony. - Pobiegłem tu swój drugi wynik w karierze. Nie wstyd mi więc, że zająłem ostatnie miejsce w swojej serii. Poczułem bieżnię i to że z moją formą jest dobrze. Na pewno będę mocnym punktem sztafety – mówi. – Będziemy walczyć o medal – obiecuje.

Trzymamy za słowo.

Sztafeta 4x 400m kobiet. Małgorzata Hołub-Kowalik: Włoszki będą biegały na świeżości, ale najgroźniejsze są dla nas Francuzki

Start chodu na 20 km opóźniony! Gaz ulatnia się w centrum Berlina

Więcej o: