Sport.pl

Co trzeci lekkoatleta przyznał, że brał zakazane substancje, a na MŚ w 2011 roku nie wpadł praktycznie nikt

Światowa Agencja Antydopingowa opublikowała wyniki raportu dotyczącego mistrzostwach świata w Daegu. 30 proc. lekkoatletów anonimowo przyznało, że przed zawodami zażywało niedozwolone środki.

Jaka może być dysproporcja między nielegalnie wspomagającymi się sportowcami i tymi przyłapanymi na stosowaniu dopingu najlepiej pokazują badania naukowców uniwersytetu w niemieckiej Tybindze i Harvard Medical School w USA. Przeprowadzano je pod przewodnictwem Światowej Agencji Antydopingowej (WADA).  Aż 1/3 anonimowo ankietowanych uczestników lekkoatletycznych MŚ w Daegu (Korea Południowa) z 2011 roku, przyznała się, że w 12 miesiącach poprzedzających wielka imprezę, stosowała niedozwolone wspomagacze. Chociaż część informacji z raportu do mediów wyciekła już wcześniej, to o jego pełną publikację było trudno.

Nokautujące dane

Co ciekawe sondaż, według tych samych zasad, przeprowadzono też przed grudniowymi igrzyskami panarabskimi w Katarze. Pod koniec 2011 roku, w anonimowej ankiecie aż 45% badanych sportowców przyznała się do dobrowolnego stosowania dopingu na 12 miesięcy przed imprezą.
Informacji udzieliło w sumie 2167 sportowców czyli 90% z całej grupy startującej na tych dwóch imprezach. Margines błędu badań określono na 10%, co przy takich wynikach nie jest żadnym pocieszeniem.

Publikacja po... 6 latach

 Oczywiście samo badanie i przetwarzanie danych to zajęcie pracochłonne, zastanawiające jest jednak dlaczego pełne autoryzowane dane pojawiły się tak późno. - Nie bardzo potrafię wyjaśnić to opóźnienie, wiem natomiast, że to co działo się za kulisami opracowania tych badań można uznać za ciemniejszą stronę sportu -  powiedział dość tajemniczo na łamach „New York Times” Harrison Pope, profesor z Harvard Medical Schooll. Ostateczny i ogólnodostępny raport pojawił się dopiero pod koniec sierpnia 2017 roku. Opublikowano go na łamach magazynu „Sports Medicine”.

 Wcześniej do opinii publicznej docierały już szokujące sygnały i liczby z raportu. W 2013 roku wyciekły do jednej z Amerykańskich gazet, jednak IAAF nie chciał autoryzować wówczas dostępnych informacji.  W 2015 roku sprawą zajął się też „Sunday Times”. IAAF tym razem tylko zaprzeczyło jakoby miało blokować dostęp do pełnych danych i przypomniało, że jego komisja miała poważne „zastrzeżenia co do interpretacji zawartych w badaniach danych”. WADA, IAAF i autorzy raportu wciąż tkwili w komunikacyjnym sporze.

Oficjalnie czysto, przebadano wszystkich

Dane od samych sportowców i te pochodzące z oficjalnych kontroli dopingowych na zawodach to dwa inne światy. Pozytywny wynik testu na niedozwolone substancje w Daegu i Katarze miało odpowiednio 0,5 i 3,6% badanych. Oznaczać to może słabość samego systemu kontroli oraz duży spryt lekkoatletów.

„Sportowcy mają cała masę sposobów, by podczas kontroli antydopingowych nie być złapanym” – czytamy we wnioskach. Nie jest to specjalnie zadziwiająca konkluzja. Wystarczy przypomnieć sobie m.in. o przypadku Marion Jones. Amerykańska sprinterka  w trakcie kariery na bieżni była kontrolowana ponad sto razy, ale nigdy nie została złapana na dopingu. Gdyby nie jej prywatna korespondencja i „nieżyczliwość” innych być może z medali i sukcesów cieszyłaby się do dziś.

 Co ciekawe organizatorzy imprezy w Katarze chwalili się, że próbki krwi po raz pierwszy w historii lekkoatletycznych mistrzostw globu pobrano od wszystkich uczestników zmagań.

W Korei Południowej Polacy na sportowych arenach zdobyli jeden medal - złoto wywalczył Paweł Wojciechowski w skoku o tyczce. Po 5 latach brąz na tej imprezie przypadł też Karolinie Tymińskiej. Nasza siedmioboistka została przesunięta na podium z powodu dyskwalifikacji Rosjanki Tatjany Czernowej.

Wojciech Szczęsny w "Wilkowicz Sam na Sam": Ja się nie czuję zmiennikiem Buffona. Czuję się jego następcą. Juventus to moja nagroda za ciężką pracę

Więcej o:
Komentarze (26)
Co trzeci lekkoatleta przyznał, że brał zakazane substancje, a na MŚ w 2011 roku nie wpadł praktycznie nikt
Zaloguj się
  • kimdongun

    Oceniono 7 razy 7

    Wśród pierwszych ośmiu w każdej dyscyplinie, procent ten zapewne wzrasta do około 94%.

  • cezaryk

    Oceniono 5 razy 5

    Zwyczajnie nie nazywajmy tego sportem.

  • maxstirner

    Oceniono 4 razy 4

    Wynik ten jest prawdopodobnie o wiele wyższy. Gdybym to był ja to bym sie nie przyznał z obawy że zdeanonimizują ankiete, a przede wszystkim dlatego że teraz na pewno zaczną szukać dziury w całym, drążyć jak zwiększyć wykrywalność od strony technicznej, zmieniać metody i znowu trzeba będzie sie przystosowywać. Po co?

  • Andrzej Duxa

    Oceniono 6 razy 4

    w rzeczywistosci 99% bierze koks - i nie chodzi tu tylko o poplularne postrzeganie koksu jako środka do budowy poteznej masy miesniowej (sterydy) czy wydolnosci (EPO), ale przede wsyztskim w celu zapobiegania i leczenia kontuzji oraz regeneracji wyeksploatowanego organizmu (male dawki sterydów i hormonu wzrostu) oraz dania kopa do treningu i wysiłku (psychostymulanty, antydepresanty)

  • darek638

    Oceniono 2 razy 2

    A kiedy IAAF lub MKOL a może WADA wykluczą ze sportu kobiecego
    takie egzemplarze jak Caster Semenya i 4 czy 5 podobnych koleżanek
    co mają poziom testosteronu wyższy niż ma nie jeden mężczyzna?
    Mają sylwetkę mężczyzny, sposób poruszania, głos, zarost, owal twarzy
    z kilometra widać, że to faceci a startują z kobietami. Czy to jest moralne i normalne ?!
    Przy takiej grandzie doping to bułka z masłem. Natomiast z dopingiem to bardzo
    trudny temat. Bogate wpływowe federacje mają lepszą aptekę a biedniejsze nie
    mają i wpadają. Puścić wszystko na żywioł to ludzie w pogoni za rekordami
    będą umierać przed czterdziestką.

  • goranjs

    Oceniono 2 razy 2

    Cała ta "walka" z dopingiem to zawracanie głowy. Powinno się dać z tym spokój. Jak ktoś chce się truć - to jego sprawa. A wyniki z zawodów powinny wyglądać tak : 1. miejsce - zawodnik X , sponsorowany przez koncern farmaceutyczny Y ; 2. zawodnik Z, sponsorowany przez .... etc.

  • marcin.rudzinski

    Oceniono 2 razy 2

    Nie ma najmniejszego sensu od dawna. Wyścig lekarzy i farmaceutów. Pieniądze przeznaczone na coraz bardziej rozbudowane systemy kontroli możnaby inaczej spożytkować. Niech "sportowcy" decydują, czy gra jest warta stawki własnego zdrowia i życia.

  • pierre_doleto

    Oceniono 8 razy 2

    Niesamowite.
    A co na to Rysio McLaren?
    Upier...li teraz amerykanskie, afrykanskie i europejskie wylegarnie, tak jak to zrobil z ruskimi?
    Raczej nie, bo zleceniodawca byl jeden.

  • jopekpopek

    Oceniono 1 raz 1

    Polscy młociarze,, kulomioci, dyskobole to koksiarze na pewno. i są dowody. Dlaczego oni jeszcze startują?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX