Sport.pl

Lekkoatletyka. Diamentowa Liga. Blade runner przyspiesza na swoich sprężynach

Oscar Pistorius o mały włos nie wywalczył limitu na mistrzostwa świata do Daegu. Rywalizacja o medale sportowca bez nóg ze zdrowymi jest oddalona zaledwie o krok - na protezach z kevlaru
Czterystumetrowiec z RPA biegł w mityngu Diamentowej Ligi w Nowym Jorku na pięknie położonym Icahn Stadium na Wyspie Randalla, z oszałamiającym widokiem z trybun na Manhattan.

Sam mityng nie był udany. Padał deszcz, wiał wiatr, dobrych wyników jak na lekarstwo, na trybunach garstka widzów, co powinno dać organizatorom z Międzynarodowej Federacji Lekkoatletycznej do myślenia - podnoszą się głosy o dewaluacji serii najbardziej prestiżowych prywatnych mityngów, słychać opinie, że nie można organizować zawodów tej samej serii 4 czerwca w Eugene, 9 - w Oslo, 11 - w Nowym Jorku, dzieląc zawodników na dwie grupy, uniemożliwiając rywalizacje najlepszych na tej samej bieżni, skoczni czy rzutni.

W Nowym Jorku najszybszy w tym roku Tyson Gay przegrał (mimo tego samego czasu 10,26 s) ze swoim treningowym partnerem i zaledwie 0,01 s wolniejszym w tym sezonie Steve'em Mullingsem na 100 m, podczas gdy dwa dni wcześniej najjaśniejsza gwiazda bieżni Usain Bolt zwyciężył w Oslo.

Blanka Vlasić przegrała ze Szwedką Emmą Tregaro - w pierwszej porażce po serii dziewięciu zwycięstw w Diamentowej Lidze. Vlasić nie przywykła skakać w deszczu i wietrze - na co dzień w Chorwacji coś takiego nie istnieje. Stąd fatalny wynik Chorwatki - 190 cm.

Ich walka nie wzbudziła wielkiego zainteresowania w zblazowanym Nowym Jorku, który wydarzeń o światowym wymiarze ma więcej niż potrzebuje. Ale bieg Pistoriusa powinien - jego sprawa przekracza znacznie ramy sportu.

Ma 23 lata. Urodził się bez kości strzałkowych obu nóg i używał protez, jeszcze nim nauczył się dobrze chodzić. Lekarze musieli amputować mu nogi poniżej kolan, gdy miał 11 miesięcy. Biegać naprawdę szybko nauczył się dopiero po 2003 r. W ojczyźnie rywalizował niemal od zawsze z pełnosprawnymi. Odmawia parkowania w miejscach dla niepełnosprawnych. Do biegania używa protez islandzkiej firmy Ossur wykonanych z wielu warstw włókna węglowego. Ossur pisze, że protezy są biernym narządem ruchu, ale IAAF wcale tak nie uważa. Pistorius przeszedł szereg badań biomechanicznych sprawdzających, czy protezy wspomagają, czy tylko wyrównują jego szanse w walce ze zdrowymi. Najpierw federacja zakazała mu startów ze zdrowymi. Ale po prawniczej wymianie argumentów z IAAF sportowiec wymusił zielone światło dla siebie w Trybunale Sportowym w Lozannie. Okazało się, że naukowcy wynajęci przez IAAF dostarczyli dowody na korzyści w użyciu protez, ignorując całe spektrum niedogodności.

W igrzyskach dla pełnosprawnych w Pekinie nie wystartował dlatego, że był za słaby, a nie dlatego, że był bez nóg.

W Nowym Jorku do tzw. kryterium A pozwalającym na start w igrzyskach olimpijskich i mistrzostwach świata zabrakło mu w tych niesprzyjających warunkach 0,44 s (osiągnął 45,69 s, limit to 45,25 s). Biegł do drugiego wirażu w grupie zawodników z byłym mistrzem olimpijskim Jeremy Warinerem na czele. Amerykanin wygrał z czasem 45,13 s. Potem metą minęli Jamajczyk Jermaine Gonzales (45,16 s) i Rondell Bartholomew z Grenady (45,17). Za nimi Pistorius. - Z moim rankingiem powinienem być tutaj ósmy - cieszył się biegacz, startujący z toru nr 1, co nie ułatwia roboty w deszczu ze względu na ostrzejszy łuk. - Nie sądziłem, że pobiegnę 45 s. Mój menedżer i trener śmiali się od ucha do ucha. To zwykle dobry znak. To mój drugi wynik w życiu. Bardzo bliski życiówki (45,61 s). Jestem na dobrej drodze. Będzie już tylko lepiej.

- Stałem się fachowcem od biegu w deszczu, bo trenuję teraz często w takich warunkach. Na mokrej nawierzchni mam o wiele słabszą przyczepność i skracam krok, bo nie mogę stopy położyć zbyt daleko z przodu - mówi Pistorius, który zwykle w biegach na mokrej nawierzchni rzeczywiście bardzo źle wypadał. - Oscar ma serce do walki i silna wolę realizowania marzeń. Inspiruje nas - stwierdził Wariner.

Pistorius jest o krok od uzyskania minimum do wyjazdu na mistrzostwa świata w Korei. Jeśli mu się uda, jego wyniki pozwolą mu na awans do półfinału. Do finału raczej nie dobiegnie, ale sam start w najważniejszej imprezie lekkoatletycznej sezonu jest dla niego gigantycznym osiągnięciem.

I jednocześnie ponownym narażeniem się na pytania, które pojawiają się zawsze, gdy zdrowi czują się zagrożeni. Czy astmatycy mogą startować ze zdrowymi? Czy inwalidzi mogą startować ze zdrowymi? Czy sport z pierwszych stron gazet i z telewizyjnego prime time'u jest zarezerwowany tylko dla szczęściarzy?

W dodatku pytania są uzasadnione. Tam, gdzie Pistorius opiera się na protezie, zdrowi mają łydkę, którą mogą sobie na trasie uszkodzić.



Więcej o: