Sport.pl

Lekkoatletyka. Kszczot i Lewandowski, czyli o dwóch takich, co chcą ukraść księżyc

W rankingach Adam Kszczot ma czwarty czas w świecie zdominowanym przez Afrykańczyków. Marcin Lewandowski jest tuż za nim i się rozpędza. Obaj liczą, że wykonają misję niewykonalną - zdobędą medal MŚ na 800 m we własny, niepodrabialny sposób.
Obaj biegną równym krokiem.

Kszczot pobił rekord Polski na nieolimpijskim dystansie 1000 m w Ostrawie tydzień temu, Lewandowski poprawił go w Rabacie w niedzielę - o ponad sekundę.

Zimą Kszczot zdobył tytuł halowego mistrza Europy w Paryżu, Lewandowski został wicemistrzem. Lewandowski jest mistrzem Europy na stadionie w Barcelonie, Kszczot wywalczył brąz.

Lewandowski ma 24 lata, Kszczot 22, czyli jak na konkurencję wytrzymałościowo-szybkościową są w wieku idealnym (rekordzista świata David Rudisha jest młodszy od Marcina, starszy od Adama, większość mistrzów olimpijskich to niemal równolatkowie obydwu Polaków - z tolerancją roku w obie strony).

Podobieństw jest mnóstwo, ale - gdy się przyjrzeć uważniej - obaj zupełnie odmiennymi ścieżkami zmierzają do wymarzonego celu - pokonania najszybszych afrykańskich biegaczy w finale sierpniowych mistrzostw świata w koreańskim Daegu, a potem na igrzyskach w Londynie.

Kszczot już jest bardzo szybki i przekonany, że sił starczy mu do końca bardzo długiego sezonu. To właśnie hamuje teraz Lewandowskiego, który w tym sezonie już trzykrotnie przegrał z Kszczotem bezpośrednie pojedynki.

Marcina trenuje niewiele starszy brat Tomasz. Szuka dla "młodego" nowych doznań, podczas zajęć boi się nudy jak ognia. Niby jako trener powiedziałby o sobie, że jest ostrożny, ale ktoś z boku mógłby dostrzec w jego metodach brawurę. Zimowy skok braci do Kenii, na trening w wysokogórskich warunkach, na niebotyczne 2100 m n.p.m. przy 25 st. C, to nowa jakość w polskim bieganiu.

Lewandowski wyniki jako nastolatek miał lepsze niż legendy. Kiedy cztery lata temu pobił rekord życiowy na majowym mityngu w Hengelo (1.45,52), okazało się, że w jego wieku wolniej biegali Sebastian Coe (1.53,7), Wilson Kipketer (1.47,2), mistrz olimpijski z Sydney Niemiec Nils Schuman (1.46,61), mistrz świata z 2001 r. Szwajcar Andre Bucher (1.45,71).

Kszczot rozpędza się wolniej, ale też imponująco.

On również jako 19-latek pobił rekord życiowy, i to również na początku sezonu - pobiegł w Ostrawie w 2009 roku 1.45,72. To też jest wynik lepszy od legend w podobnym wieku, czyli coś, z czego był dumny dwa lata wcześniej Lewandowski.

Doświadczony trener Stanisław Jaszczak jest bardziej ostrożny niż Tomasz Lewandowski. O ile bardzo głośno było o treningach braci w Nandi Hills nad Wielkim Rowem Tektonicznym, Kszczot biegał głównie w Szklarskiej Porębie i na hali w Jabloncu, po drugiej stronie granicy. Jeśli w wysokie góry, to nie za wysoko, czyli np. do RPA albo w Alpy do Sankt Moritz. - Jestem dopiero na początku kariery. Nie można od razu wystrzelać całej amunicji. Trzeba mieć w zanadrzu coś mocnego - mówi Kszczot.

Lewandowski pracuje nad szybkością i ma świetne efekty - na mistrzostwach Europy odparł atak nie tylko Kszczota, ale też najgroźniejszego rywala w Europie Michaela Rimmera. Dla Kszczota szybkość jest całkiem naturalna - lubi biegać na 400 m, wkrótce wystartuje na tym dystansie w Memoriale Kusocińskiego w Szczecinie, ma robiący wrażenie rekord życiowy na 400 m (47,00).

Lewandowski też się przymierzał do najbardziej klasycznego dystansu - Marcin mówił po zeszłorocznym "złotym" finale ME w Barcelonie, że zastanawia się nad zmianą dramatyczną, czyli nad odpuszczeniem sezonu z mistrzostwami świata i poświęceniem się startom na 400 m. Brawurowy pomysł bracia zarzucili.

Wreszcie różnica największa i być może najbardziej brzemienna w skutki. Bracia Lewandowscy dzięki awansowi do finału MŚ w Berlinie w 2009 roku i złotu na ME w Barcelonie nie muszą się martwić o pieniądze - Marcin jest jedną z gwiazd programu olimpijskiego Londyn 2012. Adam wciąż pozostaje niezauważony.

Twoi znajomi już nas lubią. Sprawdź którzy na Facebook.com/Sportpl »


Więcej o: