Kszczot: Po owocach mnie poznacie

Adam Kszczot

Adam Kszczot (Fot. ERMINDO ARMINO AP)

W niespełna tydzień Adam Kszczot wygrał prestiżowy mityng w Hengelo, pobił rekord Polski na 1000 m oraz "życiówkę" na swoim koronnym dystansie 800 m.
Jeszcze kilka tygodni temu wydawało się, że jednym białym biegaczem zdolnym rywalizować na 800 m z Afrykanami jest Marcin Lewandowski. Co prawda musiał liczyć się z silnymi brytyjskimi zawodnikami, ale nie spodziewał się, że pod bokiem wyrośnie mu aż tak groźny konkurent 22-letni Kszczot.

Pierwszym sygnałem były ubiegłoroczne mistrzostwa Europy, w których Kszczot zajął trzecie miejsce. Kilka miesięcy później na ME w hali obaj już zamienili się miejscami, a ostatnie wyniki nawet wśród najbardziej powściągliwych fachowców wzbudziły zachwyt - raczkujący wśród seniorów chłopak z podopoczyńskiej wioski stał się jedną z największych polskich nadziei na medal mistrzostw świata.

W Hengelo Lewandowski był czwarty, w piątek w Bydgoszczy drugi, ale zwycięzcą znów został Kszczot, tym razem z rekordem życiowym 1.44,31 min. Rekord świata na tym dystansie Davida Rudishy wynosi 1.41,01, ten sam biegacz ma najlepszy czas w tym roku - 1.43,88.

- Wykonałem dopiero część planu na ten sezon - opowiada "Gazecie" Kszczot. - Tym planem było właśnie 1.44 min, ale już teraz zapewniam, że mogę biegać szybciej. Wynika to z pewności, że dobrze przepracowałem zgrupowania. Bieg na 800 m to jednak także wielka loteria, nic nie da się zaplanować na zapas. Jeśli nic nie stanie mi na przeszkodzie, ani rywale na bieżni, ani kontuzje, druga część sezonu będzie owocna. Po nich będziecie mnie oceniać.

- To wspaniały chłopak, który wie, czego chce, i świetnie współpracuje z trenerem Stanisławem Jaszczakiem - ocenia Artur Partyka, który przygląda się w Łodzi treningom Kszczota. - Adam nie potrzebuje wielu bodźców do poprawiania wyników, zostawia je sobie na kolejne lata. Na razie wystarczą mu przygotowania w Sankt Moritz na 1800 m npm.

Być może w przyszłości Kszczot tak jak Lewandowski będzie trenował w Afryce. Na razie prosi, by nie stawiać ich na kontrze, bo jeden dla drugiego jest inspiracją. Zresztą Kszczot już kilka razy demonstrował szacunek dla starszego kolegi, zapraszając go m.in. na najwyższy stopień podium ME czy gratulując wspólnej rywalizacji po piątkowym biegu w Bydgoszczy.

Czy forma przed mistrzostwami świata nie przyszła zbyt wcześnie? - Nie, ten chłopak ma z czego brać, biega lekko, jest świetny - uważa Paweł Januszewski, przed laty mistrz Europy w biegu na 400 m przez płotki.

- Ja też się nie boję, wiem, że będę szedł w górę - kończy Kszczot.

Najlepszego w tym roku polskiego biegacza prawdopodobnie nie zobaczymy na mityngach Diamentowej Ligi. Mimo że dostał kilka zaproszeń, po obronie młodzieżowego mistrzostwa Europy zamierza wyjechać na zgrupowanie do Szwajcarii, gdzie będzie trenował przed mistrzostwami świata.

Zobacz także
  • Adam Kszczot i Marcin Lewandowski Lekkoatletyka. Kszczot i Lewandowski, czyli o dwóch takich, co chcą ukraść księżyc
  • Anna Rogowska skoczyła aż 4,75 m! Lekkoatletyka. Szybka Diamentowa Liga w Eugene. Rogowska przefrunęła rywalki
Skomentuj:
Kszczot: Po owocach mnie poznacie
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najczęściej czytane

Najnowsze informacje