Sport.pl

Lekkoatletyka. Szybka Diamentowa Liga w Eugene. Rogowska przefrunęła rywalki

W pierwszym tegorocznym starcie najlepsza polska tyczkarka wygrała mityng Diamentowej Ligi z wynikiem 4,68 m. Polka pokonała m.in. Swietłanę Fieofanową i Fabianę Murer, a więc rywalki, przed którymi bronić będzie złota mistrzostw świata.
Pod koniec sierpnia w koreańskim Daegu Anna Rogowska bić się będzie przede wszystkim z carycą tyczki, Rosjanką Jeleną Isinbajewą. 18-krotna rekordzistka świata, po rezygnacji z występów poprzednim sezonie, trenuje i startuje w ciszy, unikając wielkich imprez. Z halowych mistrzostw Europy w Paryżu, na których Polka sięgnęła po kolejne złoto, miała wykluczyć ją choroba. Nie wiadomo więc, w jakiej jest formie.

Wiadomo za to, że rośnie dyspozycja Rogowskiej, która przez kilka tygodni trenowała w USA. Swój cykl przypieczętowała startem w Diamentowej Lidze w Eugene zakończony zwycięstwem. - Czułam potrzebę sprawdzenia się po tych treningach, poszliśmy w dobrą stronę - mówi polska tyczkarka, a jej mąż i trener dodaje, że jest bardzo zadowolony z wyniku 4,68 m.

Kolejnej wysokości 4,72 m nie udało się pokonać. - Ania chciała atakować rekord mityngu 4,73 m, ale organizatorom coś się pomyliło i ustawili poprzeczkę centymetr niżej - opowiada Jacek Torliński.

W Eugene Rogowska pokonała Fieofanową o 10 cm, a Brazylijkę Murer aż o 20 cm. Wszystkie to kandydatki do złota na mistrzostwach świata w Daegu, Polka zaprezentowała się na ich tle doskonale, zaliczając kolejne próby z dużym zapasem.

- Rozdzielamy się teraz, z różnych miejsc w USA wracamy do Polski - mówi Torliński. - 8 czerwca będziemy na kolejnym mityngu Diamentowej Ligi w Oslo.

Znów zabraknie jednak Isinbajewej, która ma wrócić do startu w lipcu. - Liczę, że zobaczymy ją w Birmingham 10 lipca - mówi trener polskiej tyczkarki. - Musi wystartować także w mistrzostwach Rosji, bo tamtejsza federacja wymaga od niej kwalifikacji na mistrzostwa świata.

W Eugene dobrze spisał się także dyskobol Piotr Małachowski, który z wynikiem 65,95 m zajął trzecie miejsce. Wyprzedził go tylko Litwin Virgilius Alekna oraz niemiecki mistrz świata Robert Harting. Mistrz olimpijski z Pekinu, kulomiot Tomasz Majewski, zajął piąte miejsce, ale tak jak pięciu innych zawodników pokonał granicę 21 m. Konkurs ten nie liczył się jednak do klasyfikacji generalnej DL.

Fleszem przez Diamentową Ligę

Oliver v.s. Xiang v.s. Robles

Najciekawszą konkurencją mityngu w Eugene był bieg na 110 m przez płotki z herosami tego dystansu Amerykaninem Davidem Oliverem i wracającym po ciężkiej kontuzji Chińczykiem Liu Xiangiem (zasięgał porad m.in. polskiego specjalisty dr. Roberta Śmigielskiego). Przed kilkoma tygodniami w Szanghaju wygrał Xiang, w sobotę przed własnymi kibicami górą był Oliver, wracając na szczyt tegorocznych światowych list z rezultatem 12,94 s.

Korespondencyjny bój z tą dwójką toczy rekordzista świata Kubańczyk Dyron Robles, który tak jak Chińczyk przez ostatni rok leczył urazy, a przed tygodniem wygrał w Hengelo z czasem 13.07 s. Do Eugene nie mógł przyjechać, bo Amerykanie nie kwapili się z wydaniem mu wizy. Niechętni jego obecności byli także organizatorzy mityngu, którego wieloletnim patronem jest firma Nike (główna fabryka położona jest nieopodal Eugene, a jeden z jej założycieli Bill Bowerman ma swój dedykowany bieg na tym mityngu). Powód? Pochodzącego z Guantanamo 25-letniego Roblesa od stóp do głów ubiera Adidas.

Niewykluczone, że wszyscy trzej, aktualnie najszybsi w historii na tym dystansie (Robles - 12,87 s, Xiang - 12,88 s, Oliver - 12,89 s) nie spotkają się aż do mistrzostw świata w Daegu, dlatego bieg przez płotki będzie jedną z najlepiej zapowiadających się konkurencji tej imprezy.

Powrót banity

Po odbyciu połowy kary za doping wrócił na bieżnię mistrz olimpijski z Aten oraz mistrz świata z Helsinek (2005 r.) w biegu na 100 m Amerykanin Justin Gatlin. Został przyłapany na stosowaniu testosteronu jako recydywista, na początku groziła mu nawet dożywotnia dyskwalifikacja, ale ostatecznie dostał osiem lat zakazów startów. Gatlin, choć poprosił środowisko o wybaczenie oraz poddał się dodatkowym, jawnym badaniom, nie był witany brawami jak pozostali sprinterzy. Wystartował w Eugene z ósmego toru, ale pobiegł całkiem nieźle, uzyskując czas 9,97 s.

Oprócz Gatlina aż sześciu biegaczy złamało barierę 10 s, bezkonkurencyjny był Jamajczyk Steve Mulling - 9,80 s. Był to najlepszy wynik w tym sezonie, ale tylko przez kilka godzin, bo w Clermont na Florydzie Amerykanin Tyson Gay pokonał ten dystans w czasie 9,79 s. Uzyskał go w biegu eliminacyjnym, w finale już nie wystartował. Gay pobiegnie w sobotę w Nowym Jorku w kolejnym mityngu DL, ale zabraknie w nim Jamajczyków - Usaina Bolta i Asafy Powella. Pierwszej bezpośredniej rywalizacji trzech najszybszych drużyn globu należy spodziewać się dopiero na mistrzostwach świata, na razie unikają się jak ognia.

II wojna amerykańsko-jamajska

Przerwę spowodowaną karą za stosowanie niedozwolonych środków ma za sobą także mistrzyni olimpijska i mistrzyni świata w biegu na 100 m - Shelly-Ann Fraser. 25-letnia Jamajka pauzowała zaledwie pół roku, a dopingiem w jej organizmie okazał się środek, jaki lekkoatletka zażyła na ból zęba. Fraser to zdaniem Jamajczyków wzór wszelkich cnót, dlatego murem stanęły za nią tamtejsze gwiazdy - Bolt i Powell. Pierwszy jej start był jednak bardzo trudny, Jamajka była dopiero czwarta. Zwyciężyła Amerykanka Carmelita Jeter, druga najszybsza kobieta świata po Florence Griffith-Joyner. Tak jak w przypadku sprinterów również wśród pań dochodzi na bieżni do amerykańsko-jamajskich wojen. Jeter od kilku miesięcy rywalizuje z Veroniką Campbell-Brown, mistrzynią świata z 2007 roku. Zdarza się, że obie nie szczędzą sobie nawet kuksańców podczas biegu. Bolt i Gay w porównaniu z nimi to najlepsi przyjaciele pod słońcem.

Semenya chce złota

Po blisko dwóch latach pytań i gorących dyskusji do biegania na światowym poziomie wraca na dobre Caster Semenya z RPA. 20-letnia mistrzyni świata na dystansie 800 m przeszła serię skomplikowanych badań sprawdzających płeć. Wróciła latem ubiegłego roku, ale tylko na kilka startów. Przed sezonem 2011 światowa federacja lekkoatletyczna ostatecznie pozwoliła jej na starty wśród pań. W jednym z wywiadów przed sobotnim biegiem w Eugene Semenya opowiadała, jak trudny był to dla niej czas i podejrzenia rywalek (brązowa medalistka MŚ Angielka Jeniffer Meadows odmawia startów z Semenyą). Zdradza w nim również, że nim pokochała biegi, z zachwytem trenowała piłkę nożną, karate i boks.

Semenya zajęła w Eugene drugie miejsce, pokonując m.in. Kenijki - mistrzynię olimpijską z Pekinu Pamelę Jelimo oraz srebrną medalistkę tych igrzysk Janeth Jepkosgei, na przyszłorocznych igrzyskach w Londynie biegaczka z RPA chcę sięgnąć po dwa złote medale i wystartować także na dystansie 1500 m.

Więcej o:
Najczęściej czytane