Enea Cup. Pojedynek trzech mistrzów

Kszczot i Lewandowski

Kszczot i Lewandowski (Fot. Christophe Ena AP)

Piątkowy bieg na 800 metrów to największe wydarzenie bydgoskiego mityngu Enea Cup. Walczyć będą: mistrz świata Mbulaeni Mulaudzi, mistrz Europy Marcin Lewandowski oraz halowy mistrz Europy Adam Kszczot. Transmisja w TVP Sport od 19.45.
Wyścig mógł być jeszcze bardziej ekscytujący, gdyby do Bydgoszczy przyjechał rekordzista świata David Rudisha. Kenijczyk odniósł kontuzję mięśnia, wycofał się w ostatnim momencie z mityngu Diamentowej Ligi w Rzymie. Teraz leczy się w klinice specjalistycznej w Tuebingen i zamierza wrócić do wielkiej serii DL w Lozannie 30 czerwca.

Będzie jednak Mulaudzi z RPA, mistrz świata sprzed dwóch lat w Berlinie. Mulaudzi w zeszłym roku miał w planach właściwie tylko starty w Diamentowej Lidze i dawał sobie radę znakomicie. Jego najlepszy wynik z zeszłego roku - 1.43,29 - daleki jest od rekordu życiowego. Ale rekordy życiowe dużo młodszych Polaków są jednak wciąż sporo słabsze.

Mulaudzi zaczął sezon w DL w Rzymie przed tygodniem. Obaj Polacy wybrali niedzielne zawody w Hengelo i obaj pobiegli tam szybciej niż mistrz świata w Rzymie. Kszczot zwyciężył, Lewandowski był czwarty. Na razie Tomasz Lewandowski, starszy brat Marcina i jego trener wypowiada się o polskiej rywalizacji bez większych emocji: - Nie interesują nas teraz miejsca. Każdy start traktujemy jako przygotowanie do mistrzostw świata. One zaczynają się później niż zwykle.

Ale są okoliczności zaostrzające rywalizację Polaków właśnie w Bydgoszczy.

Mistrz Europy wystartuje w piątek na błękitnej bieżni w Bydgoszczy po raz pierwszy jako zawodnik Zawiszy. Został zawodowym żołnierzem, Tomasz dostał w Bydgoszczy mieszkanie. Dzisiejszy bieg na stadionie nowego klubu będzie więc dla nich obu prestiżowy. - Mam charakter wojownika i przed swoją publicznością zamierzam walczyć o zwycięstwo - mówi Marcin Lewandowski. Dodatkowo, jako wojownik bieżni, będzie miał szansę zrewanżować się Kszczotowi za porażkę w Hengelo - bez względu na stan przygotowań do mistrzostw świata w Daegu.

Czy to oznacza szybki bieg, może po rekord Polski? Na początku czerwca, gdy zawodnicy dopiero rozkręcają się i zaczynają czuć startową szybkość, jest to jednak wątpliwe.

Kszczot w Ostrawie poprawił co prawda dziewięcioletni rekord na nieolimpijskim, rzadko bieganym dystansie 1000 metrów (2.16,99 s), ale do rekordu Polski na 800 metrów - ustanowionego przez brązowego medalistę mistrzostw świata w 2001 roku Pawła Czapiewskiego (1.43,22), wciąż obu polskim biegaczom bardzo dużo brakuje.

- W Hengelo pobiegłem 1.45,11, co bardzo dobrze wróży. Może uda się jeszcze ten wynik wyśrubować - mówi Kszczot.

O ataku na rekord Polski (5,90 m) marzy tyczkarz Paweł Wojciechowski. 22-latek z Zawiszy zaskoczył kibiców lekkoatletyki zimą, skacząc aż 5,86 i poprawiając halowy rekord Polski. Mirosław Chmara - stryjeczny brat wiceprezydenta Bydgoszczy Sebastiana, byłego dziesięcioboisty - ustanowił go aż 22 lata temu.

W konkursie trójskoku faworytem jest Brytyjczyk Phillips Idowu, mistrz świata z Berlina i srebrny medalista olimpijski z Pekinu.

Twoi znajomi już nas lubią. Sprawdź którzy na Facebook.com/Sportpl »


Zobacz także
  • Anna Rogowska skoczyła aż 4,75 m! Lekkoatletyka. Szybka Diamentowa Liga w Eugene. Rogowska przefrunęła rywalki
  • Lekkoatletyczne mistrzostwa świata coraz bliżej Sopotu!
Najczęściej czytane

Najnowsze informacje