Sport.pl

Trener Artura Partyki dla Gazety: Ostatnie halowe mistrzostwa Europy zaczadziły nas sukcesem

Ostatnie dwa lata przyzwyczaiły do sukcesów: olimpiada w Sydney, MŚ w Edmonton, HME w Wiedniu. Boję się, że ostatnie mistrzostwa halowe trochę nas zaczadziły sukcesem - mówi Gazecie Edward Hatala
Dla Gazety,

Edward Hatala,

trener skoku wzwyż, wychowawca i długoletni szkoleniowiec Artura Partyki

Ostatnie dwa lata przyzwyczaiły do sukcesów: olimpiada w Sydney, MŚ w Edmonton, HME w Wiedniu. Boję się, że ostatnie mistrzostwa halowe trochę nas zaczadziły sukcesem. Wszyscy uznali, że polska lekkoatletyka jest wspaniała. Nie deprecjonując sukcesów z poprzednich lat, trzeba jednak przyznać, że mieliśmy szczęście. W innych krajach, zwłaszcza europejskich, następowała zmiana pokoleń. Teraz budzi się Francja, Wielka Brytania i dla nas medali może zabraknąć.

Sukcesy uśpiły też zawodników. Konflikt Szymona Ziółkowskiego z trenerem Czesławem Cybulskim pokazuje, że wręcz otumaniły. Ziółkowski trenuje sam i, niestety, widać efekty. Oby go to otrzeźwiło. Niepokoi też rosnąca grupa menedżerów, chociaż lepiej nazwać ich "załatwiaczami" startów. Niezbyt rozsądni zawodnicy jeżdżą po Europie i ścigają się co dwa dni. W ten sposób trudno o stabilne budowanie formy.

Problemy lekkoatletyki nie leżą tylko w kadrze. Reprezentacja da sobie radę, ale doły, okręgowe związki, padają. Kiedyś na mistrzostwach Polski rozgrywano kilkanaście biegów na 100 m, tylu było zawodników. A dzisiaj - zaledwie kilka. Rok temu o medale rywalizowało zaledwie pięciu skoczków w dal i pięciu trójskoczków. Od kilku lat nie ma też eliminacji w skoku wzwyż. Może specjalizacja przynosi efekty i pieniądze należy wydawać na wąską grupę najlepszych, ale to nie zmienia sytuacji, że nie jest różowo. Sponsorów brak, stadiony padają. W Łodzi jest jeden stadion lekkoatletyczny AZS-u. Za rok może go nie być, bo się zawali. I nie jest to odosobniony przypadek.

Dlatego uważam, że na mistrzostwach Europy w Monachium może spaść grad polskich medali, ale możemy też nie zdobyć żadnego. Na razie nie wygląda to najlepiej, ale może to być zasłona dymna. Zostało trochę czasu na doszlifowanie formy, w normalnych dyspozycjach nasi zawodnicy są w stanie wywalczyć podium.