Sport.pl

Artur Partyka: Lekkoatletyka ma się dobrze

Stać nas na 8-10 medali na ME w Barcelonie. Więcej będzie rewelacją, mniej powodem do niepokoju - mówi Artur Partyka przed rozpoczynającymi się w poniedziałek mistrzostwami Europy w lekkiej atletyce.
Na mistrzostwa zaczynające się od poniedziałku w Barcelonie jedzie największa w historii 72 osobowa reprezentacja. Mimo to nie jest to najmocniejsza kadra - nie ma m.in. srebrnej medalistki mistrzostw świata w skoku o tyczce Moniki Pyrek, która po kontuzji nie odzyskała formy, ani brązowej medalistki z Berlina siedmioboistki Kamili Chudzik, płotkarza Marka Plawgo. Biegacz właśnie przeszedł operację stopy u słynnego fińskiego chirurga Sakari Orava, który operował m.in. Davida Beckhama, Siergieja Bubkę, Hailego Gebrselassie i Frankie Fredericksa.

Kilkoro innych sportowców zmaga się z kontuzjami.

Radosław Leniarski: Brązowy medalista mistrzostw świata Sylwester Bednarek trenuje i skacze wzwyż z blokadą kontuzjowanego kolana...

Artur Partyka: Pojedzie do Monako na mityng Diamentowej Ligi. Jeśli nie będzie go nic bolało przy skokach, jeśli wszystko będzie OK, pewnie zdecyduje się na start w Barcelonie.

Czy w takim sporcie jak skok wzwyż można bez konsekwencji dla zdrowia używać blokady?

- Kontuzje wybijają Sylwka z rytmu. Na razie dzięki zastrzykowi trenuje bez bólu. Zdecydował się na to, bo zależy mu na startach. Jeśli nadal nie będzie bolało, jest w stanie skoczyć 2,30 m w każdym momencie. Jeśli będzie boleć, nic się nie stanie, jeśli w tym sezonie głównym celem Sylwka będzie tylko wyleczenie się.

Czy pan skakał kiedyś z blokadą?

- Startowałem w innych czasach i byłem specyficznym zawodnikiem. Jak mnie coś bolało, po prostu przestawałem skakać. Mocniejszy trening siłowy natychmiast powodował u mnie jakieś kontuzje. Raz jeden z życiu - gdy miałem już 29 lat - zdecydowałem się na zastrzyk okołostawowy, na jedną trzecią dawki, która okazała się oczywiście nieskuteczna.

Ile mamy szans na medale w Barcelonie?

- Je-śli reprezentacja zdobędzie 8-10 medali, czyli mniej więcej tyle, ile na mistrzostwach świata w Berlinie, będzie świetnie. Ktoś powie: "Jak to? Przecież mamy mistrzostwa Europy, odpadają choćby Amerykanie...". Ale tylko w kilku konkurencjach mistrzostw Europy sytuacja medalowa Polaków jakoś znacząco się zmieni w porównaniu z mistrzostwami świata. Jedną z nich jest bieg mężczyzn na 800 m. Oglądałem niedawno Marcina Lewandowskiego podczas Diamentowej Ligi w Paryżu. Został tam zablokowany umiejętnie przez Brama Soma, musiał pobiec po trawie (za co groziła dyskwalifikacja). Widziałem u niego olbrzymią siłę. Biegnie walczyć o złoto. Miał świetny pomysł z obozem w Kenii - widać, że wciąż szuka, wciąż jest głodny nowych treningów. I nadal ma czas na takie eksperymenty, na szukanie własnej drogi.

Ma wspaniałego rywala w Polsce - Adama Kszczota - który po udanym sezonie halowym dochodzi do formy na otwartym stadionie. Inaczej biegają, dla każdego z nich szanse się zwiększają w zupełnie innych biegach taktycznych. Adam też może myśleć o medalu. Podobnie bieg na 3000 m z przeszkodami, gdzie niespodziankę może sprawić Tomek Szymkowiak. On jednak ma poważną konkurencję, czyli Francuzów Bouabdellaha Tahri i Mahiedine Mekhissi Benabbada.

I Artur Noga, który na mistrzostwach świata miałby olbrzymią konkurencję...

- Kiedy widziałem Artura na Enea Cup w Bydgoszczy, nie byłem zbudowany. "O kurczę, dzieje się coś niedobrego", pomyślałem. Ale trener Andrzej Radiuk bardzo na niego uważa, spokojnie go prowadzi, bo Artur ma predyspozycje do kontuzji - jest wysoki, szczupły, zbudowany zupełnie inaczej niż ten kulturysta David Oliver, najszybszy w tym roku płotkarz świata.

Stanowimy za to potęgę w bardziej europejskich konkurencjach lekkoatletycznych... W Europie - z wyjątkiem pchnięcia kulą - jest centrum rzutów.

- Piotr Małachowski jedzie do Barcelony po złoty medal. Jest najrówniej rzucającym dyskobolem, liderem klasyfikacji. Lepiej w tym roku w Europie rzucił tylko Gerd Kanter, ale Estończyk ma wahania formy. W zeszłym roku na mistrzostwach świata przegrał tylko z Niemcem Robertem Hartingiem, zmagając się też z bolącym palcem. Teraz widzimy innego Piotra - pewnego siebie, rzucającego coraz dalej, bijącego rekordy Polski.

Do rekordu świata jednak wciąż brakuje bardzo dużo...

- Bo w latach 80. był inny sport. Wyniki dyskobola z NRD Jürgena Schulta są nieosiągalne. Dziś metrowa różnica jest różnicą klasy, do Schulta brakuje pięciu. Podobnie jest z rekordami Amerykanina Randy'ego Barnesa czy Natalii Lisowskiej w pchnięciu kulą [najlepszy wynik wśród kulomiotek w XXI wieku jest dopiero na 59. miejscu listy wszech czasów - w 2000 roku w Moskwie Łarysa Peleszenko pchnęła 21,46 po czteroletniej dyskwalifikacji za doping].

Wydaje się, że po złoty medal jedzie też mistrz olimpijski i wicemistrz świata Tomasz Majewski, ale ostatnio rosną szanse Białorusina Andreja Michniewicza.

- Z Białorusinami różnie bywa, mówił o tym wielokrotnie młociarz Szymon Ziółkowski [w wywiadzie dla "Gazety" sugerował doping miotaczy białoruskich. Faktycznie w igrzyskach olimpijskich w Pekinie zdyskwalifikowano dwóch medalistów z Białorusi - Iwa-na Tichona i Wadima Diewiatowskiego. W tym roku przywrócono im medale po odwołaniu do Międzynarodowego Trybunału Arbitrażowego. Przyczyną zmiany decyzji były błędy proceduralne laboratorium w Pekinie]. Na początku sezonu niepokoiłem się o Tomka, ale jego trener Henryk Olszewski mówił, że jeszcze w maju bardzo mocno trenował, więc wyniki nie mogły być dobre. Tomek miał kłopoty z kręgosłupem i jestem zdania, że nic by się nie stało, gdyby odpuścił pełne obciążenia w tym sezonie. Ale on jest bardzo ambitny, a wielkie imprezy dają mu dodatkową mobilizację - na nich czuje się najlepiej.

Wśród kobiet nie ma wątpliwości co do medalu rekordzistki świata i mistrzyni świata w rzucie młotem Anity Włodarczyk. Jeśli tylko znikną bóle kręgosłupa.

- Liczę też na mistrzynię świata Annę Rogowską w skoku o tyczce, która jednak zmaga się z kontuzją ścięgna Achillesa. Mówimy tu sporo o kontuzjach, ale ogólnie lekkoatletyka ma się dobrze. Marzy mi się jednak, że jak już zagramy na piłkarskim Euro 2012, to weźmiemy się za sport. Za cenę jednego stadionu piłkarskiego można by zbudować 15-20 obiektów lekkoatletycznych.

Najczęściej czytane