- Średnio udane igrzyska olimpijskie w Pekinie i w ogóle nieudany miniony sezon - taki bilans sprawia, że mam ogromny głód sukcesu, który muszę zaspokoić. Zdaję sobie sprawę, że nie wykorzystuję w pełni swojego potencjału. Teraz mam jeszcze większą chęć biegania i wygrywania. Za tym powinny pójść wyniki - powiedział Plawgo, nominowany do tytułu zawodnika 90-lecia na dystansie 400 m przez płotki w plebiscycie PZLA i Fundacji Polskiej Lekkiej Atletyki.
- Wiem, że komisja pod kierownictwem byłego prezesa PZLA Andrzeja Majkowskiego ma twardy orzech do zgryzienia w mojej konkurencji. Wybrać Pawła Januszewskiego - mistrza Europy z 1998 roku i brązowego medalistę z 2002, czy Plawgę? Mam nadzieję, że po mistrzostwach w Barcelonie takiego problemu już nie będzie. Przygotowuję się poniekąd, żeby wyrównać rachunki z Pawłem - dodał z uśmiechem przewodniczący Komisji Zawodniczej, członek zarządu PZLA.
Przez minione dwa tygodnie rekordzista Polski na 400 m przez płotki (48,12 - 28 sierpnia 2007 w Osace) trenował w Zakopanem.
- Ostatni raz byłem tu w 2000 roku. Mieszkałem wówczas w jednym pokoju z przyszłym mistrzem olimpijskim, Tomkiem Majewskim. Przyznam, że wtedy nie dałbym za niego złamanego grosza. Z przyjemnością wróciłem w Tatry, bo sezon 2000 zakończyłem zdobyciem złotego medalu mistrzostw świata juniorów. Nasze góry, gdzie zrobiłem dobrą podbudowę, okazały się dla mnie szczęśliwe - wspomniał Plawgo.
Niedawno przeszedł kolejny zabieg, który miał na celu rozwiązanie problemu kontuzjowanej od dłuższego czasu stopy.
- To leczenie było inne od poprzednich, nie inwazyjne. Polegało na wstrzykiwaniu komórek macierzystych do rozścięgna podeszwowego, czyli na pobieraniu szpiku kostnego i wstrzykiwaniu go w miejsca objęte chorobą. Sposób dość nowatorski. Dzięki temu rana szybko zabliźniła się - poinformował zawodnik.
Przyznał, że nie zrażają go ani dolegliwości, z którymi od paru lat się zmaga, ani też uciekające lata. 25 lutego będzie obchodził 29. urodziny.
- Mistrz olimpijski z Pekiniu - Angelo Taylor - jest o trzy lata starszy ode mnie. Podczas igrzysk w Londynie będę prawie w tym samym wieku co on, gdy zdobywał
złoto w stolicy Chin. Dlatego mam jeszcze szansę na taki sukces. Na płotkach ogromną rolę odgrywa wytrzymałość i technika. One z wiekiem nie uciekają, ucieka natomiast szybkość, ale ją można zrekompensować innymi elementami treningowymi - zaznaczył Plawgo, który w hali nie będzie startował.
- Sezon pod dachem odpuszczam. W mistrzostwach świata w Katarze (12-14 marca) miałbym jedynie szansę na występ w sztafecie 4x400 m. Zależy mi przede wszystkim na sprawdzeniu, czy przyjęta przeze mnie i trenera Widerę nowa koncepcja przygotowań jest słuszna. W tym roku to się nie udało z powodu moich kłopotów ze zdrowiem - wyjaśnił rekordzista Polski.
Uroczystość ogłoszenia wyników plebiscytu na najlepszych lekkoatletów w 90-letniej historii PZLA, odbędzie się w piątek wieczorem w Centrum Olimpijskim w Warszawie.