Sport.pl

Lekkoatletyczne MŚ. Małachowski kibicuje Majewskiemu

kd, PAP
14.08.2009 , aktualizacja: 14.08.2009 17:18
A A A Drukuj
Tomasz Majewski Fot. THOMAS KIENZLE AP Tomasz Majewski
Mistrz olimpijski Tomasz Majewski (AZS AWF Warszawa) jest pierwszym reprezentantem Polski, który stanie w sobotę do rywalizacji w 12. lekkoatletycznych mistrzostwach świata w Berlinie. Wszyscy w "biało-czerwonej" ekipie mają nadzieję, że dobry początek doda skrzydeł także innym zawodnikom.
Piotr Małachowski (wicemistrz olimpijski w rzucie dyskiem, WKS Śląsk Wrocław):

Ostatnie godziny i treningi przebiegają dobrze. Najważniejsze, że nic mnie nie boli. Jak to naprawdę będzie, zobaczymy w eliminacjach, a potem mam nadzieję, że w finale. Jestem dobrze nastawiony, ale na razie żyję wyłącznie sobotnim konkursem pchnięcia kulą. Życzę Tomkowi jak najlepszego wyniku. Rywalizację będę śledził na stadionie. Pewnie obok trenera Tomka - Henryka Olszewskiego i będę miał przygotowaną flagę Polski, tą samą co w Pekinie, by rzucić ją Tomkowi po konkursie.

Artur Noga (5. zawodnik pekińskich igrzysk, KS Warszawianka):

Niedawno skręciłem staw skokowy. Dochodzę do siebie. Nie jest łatwo, cały czas noga mnie boli, ale przyjechałem tu walczyć. Ostatnie treningi wskazywały na dobrą dyspozycję, jakie to będzie miało odzwierciedlenie w wynikach, trudno powiedzieć. Jestem dobrej myśli. W porównaniu z rezultatami, które osiągałem w zeszłym roku o tej samej porze, są one trochę lepsze, ale teraz jest kwestia przeniesienia tego na stadion. Każdy może być bowiem mistrzem w treningu, a nie każdy jest w stanie to pokazać w rywalizacji. Jestem głodny zwycięstwa.

Jerzy Skucha (prezes PZLA):

Jestem już pięć dni w Berlinie, ale pierwszy z drużyną. Zawodnicy są bardzo dobrze przygotowani, to było widać na zgrupowaniach i w ostatnich dniach. Bojowość polskich lekkoatletów jest chyba wszystkim dobrze znana. Jestem dużym optymistą. Mamy szanse na medale i na miłe niespodzianki. Wierzę w to, że zespół będzie walczyć, a my będziemy usatysfakcjonowani z ich wyników. Przyjeżdżając do Berlina miałem w pamięci jeszcze mistrzostwa Europy w Monachium (2002), gdzie kontrole bezpieczeństwa były do tego stopnia uciążliwe, że nie dało się normalnie żyć. Teraz tego tak się nie odczuwa i mam nadzieję, że tak pozostanie.

Jacek Zamecznik (p.o. szefa szkolenia):

Staraliśmy się szczyt formy naszych zawodników przygotować na mistrzostwa świata, tak jak wszystkie inne zespoły. Jednak po raz pierwszy w historii występów Polski w mistrzostwach świata przyjechaliśmy z dwoma zawodnikami, którzy liderują na tegorocznych listach wyników w swoich konkurencjach. Chodzi tu o Tomka Majewskiego (AZS AWF Warszawa) w pchnięciu kulą oraz Anitę Włodarczyk (AZS AWF Poznań) w rzucie młotem. Mamy też wielu innych zawodników, którzy są blisko czołówki. Powtórzenie osiągnięcia sprzed dwoma laty z Osaki i powrót do Polski z trzema brązowymi medalami byłby w Berlinie nie byłoby dla nas satysfakcjonujące. Uważamy, że powinien być to jeden z lepszych występów reprezentacji w historii mistrzostw świata.

Henryk Olszewski (trener Tomasza Majewskiego):

Forma na pewno jest, ale wynik końcowy zależy w dużej mierze od przeciwników, na co oni nam pozwolą. Konkurentów jest trzech i to mocnych. Różnice w ich tegorocznych wynikach to zaledwie 17 cm. W sobotę o godz. 21 z minutami będzie już więcej wiedzieć.

Tomasz Majewski » kontra trzech hiper-mocarzy


Zobacz więcej na temat:

Podziel się