Międzynarodowe Stowarzyszenie Federacji Lekkoatletycznych (IAAF) przyznało, że w tym roku w Afryce nie została przeprowadzona ani jedna niezapowiedziana kontrola antydopingowa krwi. Tylko dzięki takim badaniom można stwierdzić, czy zawodnik stosuje np. niedozwolone hormony wzrostu.
Z "Czarnego Lądu" pochodzą głównie najlepsi na świecie biegacze długodystansowi. - To, że nie są badani jest zaskakującą i nie do zaakceptowania wiadomością - skomentował ekspert ds. dopingu Szwed Bengt Saltin.
IAAF próbuje tłumaczyć się brakiem akredytowanych przez WADA laboratoriów, a także trudnościami w transporcie krwi. Próbki po pobraniu muszą bowiem przebywać w temperaturze czterech stopni Celsjusza, a ich podróż nie może trwać dłużej niż 36 godzin.
- Nawet gdyby takie laboratorium było w RPA, to i tak mielibyśmy trudności z prawidłowym dostarczeniem próbek pobranych np. w Kenii - powiedział rzecznik IAAF Chris Butler.