Sport.pl

Mistrzowie pożegnali Kamilę Skolimowską

PAP, mo
02.05.2009 , aktualizacja: 02.05.2009 22:18
A A A Drukuj
Około tysiąca osób przyszło w sobotę na boczny stadion warszawskiej Skry, by uczcić pamięć zmarłej nagle w lutym mistrzyni olimpijskiej z Sydney w rzucie młotem Kamili Skolimowskiej. Na trybunach oprócz kibiców zasiadło wielu byłych i obecnych lekkoatletów.
SERWISY
- Przyszedłem pożegnać Kamilę. Zasłużyła na to - powiedział piąty zawodnik pekińskich igrzysk w biegu na 110 m ppł Artur Noga.

Nie tylko on pojawił się na Wawelskiej. Oprócz startujących zawodników można było spotkać m.in. brązową medalistkę mistrzostw świata z Osaki Annę Jesień, olimpijki - dyskobolkę Wiolettę Potępę, czy oszczepniczkę Barbarę Madejczyk.

Impreza rozpoczęła się minutą ciszy i 10-minutowym filmem o Kamili.

W konkursach rzutu młotem wystąpili zawodnicy światowej czołówki. Rywalizację pań wygrała ósma w Pekinie Słowaczka Martina Hrasnova - 72,10.

Z powodu kontuzji tylko jeden rzut oddała szósta zawodniczka pekińskich igrzysk Anita Włodarczyk. - W kwietniu przesunął mi się dysk w kręgosłupie i nie chciałam ryzykować. Nie wyobrażałam sobie jednak, żeby nie przyjechać do Warszawy i nie podejść do przynajmniej jednej próby. To było dla Kamili - powiedziała zawodniczka AZS AWF Poznań.

W przeddzień zawodów urazu nabawiła się brązowa medalistka mistrzostw świata z Paryża Francuzka Manuela Montebrun. - Szkoda, że nie mogłam wystartować, ale to nie ma większego znaczenia. Najważniejsze, że tu jestem i mogę uczestniczyć w tym mityngu. Kamila była wspaniałą, ciepłą osobą i każdy, kto ją znał, powinien był przyjechać w sobotę do Warszawy - oceniła.

Na wysokim poziomie stał konkurs mężczyzn. Zwyciężył wicemistrz olimpijski Węgier Krisztian Pars - 80,52. Najlepszy z Polaków Szymon Ziółkowski zajął wynikiem 73,49 siódme miejsce.

- Mamy dopiero początek maja, więc rezultatem raczej bym się jeszcze nie przejmował. Najważniejsze było tu uczczenie pamięci Kamili i nie można pozwolić, by to umknęło. Była idea, był pomysł i była możliwość, by coś takiego zorganizować to trzeba było to zrobić. Nasza konkurencja i tak jest traktowana jako ta najgorsza, więc jeśli jest szansa, by pokazać tych najlepszych młociarzy na świecie, to trzeba to robić - podkreślił mistrz olimpijski z Sydney.

W przerwie obu konkursów odbył się pokaz sportów szkockich (Highlands Games), w których wystąpili kuzyni Kamili - strongmani Sebastian i Łukasz Wenta, mistrz olimpijski z Pekinu w pchnięciu kulą Tomasz Majewski i wicemistrz w rzucie dyskiem Piotr Małachowski.

- Po raz pierwszy uczestniczyłem w takich zawodach i to naprawdę fajna zabawa. Nie była to typowa rywalizacja strongmanów, tylko konkurencje zostały dobrane tak, by trzeba było wykazać się siłą, techniką i szybkością. Coś dla prawdziwych facetów - powiedział Małachowski.

Na zakończenie każdy z uczestników dostał od rodziców Kamili statuetkę przypominającą dłonie z młotem w ręku. - Dziękujemy wszystkim za przybycie i mamy nadzieję, że nie po raz ostatni spotykamy się w takim gronie - pożegnał uczestników mityngu ojciec lekkoatletki Robert Skolimowski.

"W polskiej lekkoatletyce trzeba zmienić wszystko" - czytaj tutaj »


Podziel się