Sport.pl

Będzie medal na płotkach?

W silnie obsadzonym mityngu w Londynie Anna Jesień zajęła drugie miejsce. - Do Pekinu pojedziemy powalczyć o medal - nie ukrywa jej trener. Na tych samych zawodach Marek Plawgo był czwarty. Mimo bólu stopy on też nie rezygnuje z walki o podium.
Plawgo: Nie przegram z bólem, to byłoby niemęskie »

W silnie obsadzonym mityngu w Londynie Anna Jesień zajęła drugie miejsce. - Do Pekinu pojedziemy powalczyć o medal - nie ukrywa jej trener. Na tych samych zawodach Marek Plawgo był czwarty. Mimo bólu stopy on też nie rezygnuje z walki o podium.

Na zeszłorocznych MŚ w Osace okazało się, że koronną dyscypliną polskiej lekkoatletyki jest bieg na 400 metrów przez płotki. Brązowe medale zdobyli Marek Plawgo i Anna Jesień. Spośród tej dwójki większe szanse w Pekinie zawsze dawano Plawdze. Jednak w połowie lipca biegacz znów poczuł silny ból w operowanej dwa lata temu stopie. Powinien poddać się operacji, lecz nie wyobraża sobie opuszczenia igrzysk. Po konsultacjach z ortopedą zdecydował się na zastrzyk ze sterydami działający przeciwzapalnie i przeciwbólowo. Na razie to wystarczyło, lecz start i forma zawodnika będą w dużej mierze zależały od szczęścia. W sobotę w Londynie Plawgo był czwarty, za najszybszym w tym roku Amerykaninem Kerronem Clementem, ale też 20-latkami: Brytyjczykiem Ricardo Yatesem i Jamajczykiem Markino Buckleyem.

Na tych samych zawodach druga w swoim biegu była Anna Jesień. Czas 54.98 nie zachwyca, ale Polka startowała krótko po zakończeniu ciężkiego cyklu treningowego. - Nie spodziewam się oszałamiającego czasu - przewidywał dzień przed zawodami trener i mąż zawodniczki Paweł Jesień.

Podczas gdy nad Plawgą wisi jakieś fatum, Annie Jesień dopisuje szczęście. Wiadomo już, że w Pekinie zabraknie z powodów zdrowotnych dwóch pierwszych zawodniczek z Osaki: Rosjanki Julii Pieczonkiny i Australijki Jany Rawlinson. - Sporo silnych rywalek ubyło. Nie ma co ukrywać, do Pekinu jedziemy z myślą o medalu - otwarcie mówi Paweł Jesień. - Na pewno nie będzie łatwo. Najbardziej obawiam się Jamajki Melanie Walker (tylko z nią Polka przegrała w Londynie). Jest jeszcze Chinka Huang. Jej forma to kompletna zagadka, nie startowała od połowy maja. - Pierwszym celem będzie wejście do finału. Tam wszystko jest możliwe - mówi trener.

Przed igrzyskami Polka wystartuje jeszcze we wtorek w Monte Carlo. Później jedzie na zgrupowanie aklimatyzacyjne do japońskiego Kochi, czyli tam, gdzie nie chce jechać Zbigniew Król. Trener Wioletty Janowskiej, Pawła Czapiewskiego i Lidii Chojeckiej uważa, że jest tam duszno, gorąco i nie da się normalnie trenować. - Byliśmy w Kochi w zeszłym roku i z chęcią pojedziemy tam znowu. Owszem, jest gorąco, jednak takie same warunki będą potem w Pekinie. Na tym polega aklimatyzacja, żeby się przystosować. Poza tym moja żona lubi upały, bardziej martwimy się pekińskim smogiem - ocenia Paweł Jesień.

Początek rywalizacji kobiet na 400 metrów przez płotki w Pekinie 17 sierpnia, finał rozegrany będzie dwa dni później.

Z dłuższą tyczką doskoczyć do medalu »