Sport.pl

Czapiewski: Mój finisz będzie atutem w Pekinie

Czy jeśli najlepszy polski 800-metrowiec pobiegł najlepiej w karierze na pierwszych zawodach sezonu, to oznacza, że w Pekinie będzie walczył o medal?
Polscy szczypiorniści jadą na igrzyska! I to po medal!

30-letni Czapiewski na zawodach Złotej Ligi w Berlinie wygrał pierwszy bieg na 800 m w czasie 1.45,19. Zdobył minimum olimpijskie. Pekin 2008 będzie pierwszą olimpiadą dla brązowego medalisty świata z 2001 roku.

Radosław Leniarski: Chyba sam pan się nie spodziewał takiego biegu?

Paweł Czapiewski: To było najlepsze otwarcie sezonu w mojej długiej karierze. W 2001 roku, kiedy zdobyłem w Edmonton brązowy medal mistrzostw świata, w pierwszych zawodach w sezonie pobiegłem 1.45,38, czyli ponad 0,2 s gorzej. Rok później, kiedy w środku sezonu zdarzało mi się biegać poniżej 1.45, w pierwszych zawodach było powyżej 1,46.

Ale teraz zaskoczony nie byłem, bo już na treningach wiedziałem, że mam formę. Tylko że wolałem się nie podniecać, bo zdarzało mi się wcześniej takie samopoczucie, a potem była klapa. W niedzielę w Berlinie każdy krok sprawiał mi przyjemność. Dziwne uczucie dla kogoś, kto w ostatnich pięciu latach pełny rok spędził na leczeniu różnych kontuzji.

Pana znak firmowy - szaleńczy finisz zza pleców rywali - oklaskiwał w Berlinie na stojąco cały stadion...

- Na blogu Marcina Lewandowskiego [młodzieżowy mistrz Europy, marcin-lewandowski.pl] są zdjęcia z tego biegu. Na 500 m przed metą nie ma mnie w kadrze. Jeszcze 200 metrów przed metą byłem ostatni. Ale ostatnie 200 metrów pobiegłem w 26 sekund.

Czy taki finisz może zapewnić panu finał na igrzyskach w Pekinie?

- Mam teraz 12. czas na świecie. Jeśli do startu w igrzyskach, utrzymam się w pierwszej dwudziestce, to będzie oznaczać, że mam szanse na finał, a tam wszystko może się zdarzyć. W igrzyskach i mistrzostwach świata biega się inaczej niż na mityngach. Ważne jest miejsce, a nie czas. Dlatego umiejętność finiszu jest tak ważna - a to mój atut. Spodziewam się, że w Pekinie takich, którzy będą w stanie pobiec 1.43, będzie sporo, ale takich, którzy ostatnie 200 metrów potrafią pokonać w 26 sekund, już tak wielu nie będzie.

Jest pan na razie jedynym Europejczykiem w światowej czołówce.

- 800 metrów to jedyna konkurencja w biegach średnich i długich, gdzie jeszcze można dojrzeć Europejczyka z przodu stawki. Liczę na Jurija Borżakowskiego, ja mam szansę na finał. Aby do niego awansować, trzeba będzie osiągnąć co najmniej 1.45,5, aby myśleć o medalu - o sekundę szybciej. Ale są tacy biegacze, którzy będą bardzo trudni do pobicia. Menedżer Wioli Janowskiej James Templeton jest bardzo podniecony swoim nowym nabytkiem 20-letnim Kenijczykiem Davidem Lekuta Rudishą, o którym nie wypowiada się inaczej niż nowy Kipketer. Trzy najlepsze wyniki w tym sezonie należą do niego. Jest też 20-letni Ugandyjczyk Abraham Chepkirwok i inni.

Na igrzyska ma też szansę 21-letni olbrzymi talent Marcin Lewandowski, ale może mieć kłopoty z minimum z powodu braku startów. Jak wpadnie w desperację, to będzie organizował specjalny bieg gdzieś w Polsce. Pomoże mu pan?

- Jak trzeba będzie, to tak. Ale jest kilka zawodów w Polsce i Marcin na pewno da sobie radę bez uciekania się do drastycznych sposobów.

Specjalny serwis - Pekin 2008