Sport.pl

Kim jest Paweł Czapiewski?

W ubiegłym sezonie nie zdołał się zakwalifikować do kadry na igrzyska w Sydney. Dziś jest najlepszym polskim biegaczem. Prawie w każdym biegu poprawia rekord życiowy. A w wolnych chwilach studiuje informatykę, specjalizuje się w bazach danych.
Paweł Czapiewski urodził się 2 lipca 1978 r. Od początku kariery reprezentuje barwy Lubusza Słubice.

Zawsze interesował się sportem. W rodzinnym Choszcznie wystąpił nawet w konkursie wiedzy o sporcie: "Na olimpijskim szlaku". Przeszedł kilka etapów, a do dostania się do ogólnopolskiego finału, w którym nagrodą był wyjazd na igrzyska do Atlanty, przeszkodziło mu pytanie o sztafetę 4x100 m z igrzysk w Moskwie. Nie umiał wymienić jej wszystkich członków.

- Do śmierci nie zapomnę nazwisk Zenona Licznerskiego i Krzysztofa Zwolińskiego - śmieje się medalista.

Predyspozycje do biegania

Wtedy już też biegał.

- Osiem lat temu, w 1993 roku, odbyłem pierwszy trening - opowiada Czapiewski. - Zostałem wychwycony w szkole podstawowej przez świętej pamięci Mieczysława Ksokowskiego jako ten, który ma predyspozycje do biegania. W pierwszych zawodach dystans 2000 metrów pokonałem w 2 minuty i 55 sekund. Był to wówczas drugi wynik w Polsce w mojej kategorii wiekowej.

Trener prowadził szczupłego zawodnika spokojnie. Raz do roku, jak mówi, się przeziębiał. Wszystko szło dobrze do 1999 r. Wtedy zaraził się od kolegi paciorkowcem. Zanim go wykryto i wyleczono, minął prawie cały sezon.

- W grudniu 2000 roku zmarł tragicznie trener Ksokowski. Do dziś nie mogę się pogodzić z myślą, że już go nie ma. Był wspaniałym wychowawcą. Od tego roku prowadzi mnie Zbigniew Król - dodaje.

Do Sydney się nie udało

W poprzednim sezonie letnim Czapiewski do końca walczył o awans do reprezentacji na Igrzyska olimpijskie w Sydney. Nie udało się.

- Na początku treningi z nowym trenerem, znacznie mocniejsze od dotychczasowych, odbiły mi się czkawką - wspomina Czapiewski. - W czerwcu 2000 roku nie mogłem przejść nawet 1.50 min. Wiele ludzi postawiło na mnie kreskę. Potem obudziłem się trochę i walczyłem o igrzyska. Żałuję bardzo, że nie udało mi się na nie pojechać. Ale teraz to sobie odbiłem.

Dopiero halowe mistrzostwa świata w Lizbonie w marcu 2001 roku w Lizbonie były pierwszą jego tak poważną imprezą seniorską. Zajął tam szóste miejsce.

Już w Lizbonie zwracano uwagę na jego styl biegania - długie chowanie się za plecami rywali i piorunujący finisz.

- Lubię tak walczyć. Do pięćsetnego metra nie czuję, że biegnę. Potem mam wrażenie, jakbym zaczynał biec. A na koniec chcę zaatakować raz, a porządnie. Jednak myślę nad tym, aby zmienić taktykę, żeby tyle nie tracić po pierwszym okrążeniu - mówi dziś Czapiewski.

W finale halowych MŚ wypadł jednak znacznie słabiej niż w eliminacjach i półfinale.

- Nie jestem w stanie pobiec na jednej imprezie trzech biegów i trzy razy poprawiać rekord życiowy - żalił się wtedy na mecie.

W letnim sezonie biegał za to jeszcze lepiej.

- Jeżeli wszystko pójdzie zgodnie z planem, to jeszcze w tym sezonie powinienem zacząć biegać poniżej 1 min 45 sekund - mówił podczas czerwcowego mityngu Żywiec Cup w Poznaniu.

Trzy tygodnie później w fantastycznym stylu wygrał bieg na 800 m podczas lekkoatletycznej Superligi w Bremie (1.48,28).

Wówczas zaczęło się mówić, że Czapiewski jest nie bez szans na medal mistrzostw świata w Edmonton. W rozmowie z "Gazetą" mówił: - Co zrobić, żeby odnieść sukces na MŚ? Nie trafić przed finałem na Szwajcara Andre Buchera [pierwszy na listach światowych na 800 m w 2000 r. z czasem 1.43,12 - red.]. To wariat, który dyktuje szaleńcze tempo. Ale on je wytrzymuje i wytrzyma tak trzy starty. Widziałem go, jak trenuje, na jakich obciążeniach przez bite trzy i pół godziny. Na siłowni brał taki ciężar na jedną nogę, z którym ja bym się przewrócił, gdyby założyli mi go na plecy.

Edmonton: rywale czuli szacunek

W Edmonton w eliminacjach Czapiewski uzyskał czas 1.45,57. W półfinale poprawił swój rekord życiowy i jako drugi Polak w historii zszedł poniżej 1 min 45 sek, uzyskując 1.44,89 sek. Był to czwarty czas półfinałów.
- Myślę, że rywale muszą już czuć dla mnie szacunek, choć może nie wszyscy to pokazują - mówił wtedy "Gazecie".

W finale znowu poprawił rekord życiowy - 1:44.63. Rekord Polski na 800 m wynosi 1:44.38 i został ustanowiony przez Ryszarda Ostrowskiego w 1985 w japońskim Kobe. Czapiewski przez ostatni rok pracując z Królem poprawił się z 1.46,07 na 1.44,63: - Na Igrzyskach Dobrej Woli w Brisbane przymierzę się do rekordu Polski Ryszarda Ostrowskiego sprzed 16 lat. Jezu, jeszcze kilka dni temu ten wynik wydawał mi się kosmiczny. A dziś wierzę nawet, że mogę pobiec poniżej 1.44.

- Mam dopiero 23 lata i przeogromne rezerwy treningowe. Jakby pan przyszedł na mój trening i całej grupy, pomyślałby pan, że jestem juniorem. Stosuję bardzo małe obciążenia. Po prostu większych bym nie wytrzymał. A więc jeszcze można dokładać u mnie do wszystkich elementów, które decydują o wyniku na 800 m: szybkości, siły, wytrzymałości i techniki biegu.

A teraz mityngi, nagrody, mieszkanie...

Teraz Czapiewski będzie miał wreszcie szanse zdyskontować swoją chwilę sławy. Dostał już zaproszenie na świetnie opłacany mityng Golden League w Zurychu. Wystartuje też pewnie w wielu innych imprezach.

- Może sobie zarobi na mieszkanie... - mówi jego obecny trener Zbigniew Król.

Za trzecie miejsce MŚ Czapiewski zarobił 20 tys. dolarów. - Pójdą na jakieś małe mieszkanie w Krakowie - zdradził. - Chcę się przenieść blisko trenera. Samochód mi nie jest potrzebny, bo trzy czwarte roku spędzam na obozach - dodał. - Poza tym moja mama jest bardzo przesądna, jeśli chodzi o te sprawy. Rodzice rzadko dawali mi swoje punto. Do dużego miasta czy na dalsze trasy nie mam szans dostać tego samochodu. Najdalej pozwolili mi pojechać do Strzelec Krajeńskich, to jest od Choszczna 37 km. Więcej jeździłem autem rodziców mojej dziewczyny Ani.

Czapiewski kończy też studia na Uniwersytecie Szczecińskim, na Wydziale Nauk Ekonomicznych i Zarządzania, kierunek - informatyka i ekonometria. Już jest dyplomowanym informatykiem. Musi tylko obronić pracę, we wrześniu.

- Gdy się przeniosę do Krakowa, będę kontynuował studia w tym kierunku - zapewnia. - Interesuje mnie tematyka baz danych i wszystkiego, co z tym związane, czyli taka dosyć na czasie. Chciałbym w tym zawodzie pracować, ale kiedy to będzie? Na razie chcę się jak najdłużej trzymać obecnego zawodu, czyli biegania.