Sport.pl

Lekkoatletyka. Czekamy na wyrok dla Oscara Pistoriusa

W poniedziałek lub we wtorek sędzia Thokozile Masipa wyda wyrok na ?Najszybszego człowieka bez nóg? Oscara Pistoriusa, który zastrzelił swoją dziewczynę Reevę Steenkamp w noc walentynkową 2013 roku. Trwają ostatnie zeznania.
Od miesiąca wiadomo, że nie będzie to kara za morderstwo z premedytacją ani za morderstwo w afekcie, ale za spowodowanie śmierci. 28-letniemu Pistoriusowi grozi do 15 lat więzienia. Najbardziej prawdopodobna jest kara 7-8 lat więzienia - donoszą lokalne media - gdyż takie orzeczenia najczęściej były stosowane w podobnych przypadkach. Niewykluczone również, że Pistorius, cieszący się wciąż wolnością dzięki kaucji, w ogóle nie trafi do więzienia, gdyż wyrok będzie w zawieszeniu. Po zakończeniu kary - o ile będzie ona wystarczająco krótka - biegacz będzie mógł startować w lekkoatletycznych zawodach, w tym w igrzyskach olimpijskich i paraolimpijskich w Rio de Janeiro.

Trwają przesłuchania związane z ostatnimi argumentami stron przed ogłoszeniem wyroku. Mogą się przeciągnąć do wtorku.

Sędzia ogłosi również dodatkową karę za użycie broni w miejscu publicznym przez Pistoriusa na długo przed strzałami w nocy z 13 na 14 lutego 2013. Wydarzenie bez bezpośredniego związku ze śmiercią jego dziewczyny, ale jego okoliczności wyszły na jaw podczas zeznań jednego ze świadków.

Pistorius utrzymuje - a sędzia dała mu wiarę - że strzelał, ponieważ wziął 29-letnią Reevę za włamywacza. Oddał cztery strzały, trzy kule trafiły w ofiarę.

Oskarżenie od początku procesu dążyło do uznania sprintera za mordercę - przedłożyło poszlaki mówiące o tym, że pobił dziewczynę krótko przed jej zastrzeleniem, że często dochodziło między młodymi ludźmi do sprzeczek czy nawet większych kłótni, że Pistorius był typem zazdrośnika, w ogóle przedstawiło go jako gwałtownika lubiącego broń, podważało jego zeznania wskazując na sprzeczności.

Thokozile Masipa - pierwsza czarna sędzia w RPA, z wielka renomą w prawniczym środowisku - uznała, że dowody i poszlaki oskarżenia są nieprzekonujące. Nie wpłynie już na werdykt niedawno wydana książka, w której dwoje dziennikarzy śledczych twierdzi, że na kilka godzin przed śmiercią Reevy, Oscar dzwonił do swojej byłej dziewczyny. Policja ominęła ten fakt, gdyż jej telefon zarejestrowany był na ojca, zaś w telefonie Pistoriusa numer zapisany był jako "Babyshoes". Dziennikarze pisza również, że starszy brat Oscara, Carl, wykasował wpisy oskarżonego wysyłane z komórki (SMS-y i notki w WhatsApp).

Proces jest pokazywany na żywo. Powstał specjalny kanał TV, świadkowie mogą jednak odmówić pokazywania ich w telewizji. Nie mogą odmówić udziału w relacji audio. To ma swoje konsekwencje - przeciwnicy upublicznienia procesu twierdzą, że wpływa na zeznania, w całości. Zwolennicy relacji sądowej live uważają, że proces o takim kalibrze emocjonalnym musi być jawny, aby cały kraj wiedział, że jest uczciwy.

Rzeczywiście takiego wydarzenia sądowego na świecie nie było od czasu procesu OJ Simpsona w USA. Jak w lustrze odbijają się w nim problemy, z jakimi zmaga się ogromny, zróżnicowany afrykański kraj, który dopiero trzy dekady temu wyrwał się z systemu rasowej segregacji narzuconej przez białą mniejszość. Tragedia dotyczy białych ludzi, ma więc w sobie ten szczególnie wrażliwy wątek, dotknęła bogatych ludzi, jest więc wątek klasowy, wreszcie ofiarą jest dziewczyna zabita przez mężczyznę, co ogromnie pasjonuje grupy feministyczne, wrażliwe na przemoc wobec kobiet. Oboje należeli do świata celebrytów, ona w wymiarze lokalnym, on globalnym.

Pistoriusowi grozi również proces cywilny, który może mu wytoczyć rodzina Steenkampów - podobnie jak było w przypadku OJ Simpsona. Oskarżoną o zamordowanie żony i jej kochanka gwiazdę futbolu uniewinniła ława przysięgłych, ale rodziny zamordowanych wygrały z nim w procesie cywilnym, sąd zasądził wielomilionowe odszkodowania.

Pistorius jest bez grosza. Aby mieć na obronę - wynajął jednego z najlepszych, i najdroższych prawników w RPA Barry Rouxa - sprzedał dom, w którym doszło do tragedii. Ale w perspektywie jest napisanie światowego bestsellera.

Zagłosuj na aplikację Sport.pl LIVE!


Więcej o: