I Maraton Lubelski - nie największy, ale najfajniejszy

Inauguracyjna edycja maratonu lubelskiego nie przebije frekwencją startujących biegaczy maratonów w Warszawie i Poznaniu. - Ale za to może to być najfajniejszy maraton w Polsce - uważają organizatorzy. Pierwszy Maraton Lubelski już w tę sobotę.
Lublin pewnie nie znalazłby się na mapie polskich miast organizujących maratony, gdyby nie grupka entuzjastów biegania. - To spełnienie pewnego marzenia, które narodziło się dawno, około półtora roku temu - mówi Tomasz Rakowski, dyrektor TVP Lublin, zapalony biegacz.

Za sprawą Rakowskiego i innych lubelskich biegaczy w sobotę o godzinie 9 rano pod Bramą Krakowską zjawi się ponad 900 osób na linii startu pierwszego Maratonu Lubelskiego. Na liście startowej imprezy jest w tej chwili 930 osób, ale na pewno do piątku, gdy zakończą się zapisy do imprezy, ta lista jeszcze się poszerzy. Nie wiadomo, czy pęknie tysiąc uczestników, ale kto wie?

- My w większości nie pobiegniemy - przyznaje Rakowski. Lubelscy biegacze wzięli na siebie obowiązki organizacyjne, a wyzwanie logistycznie jest bardzo duże. Maraton Lubelski to impreza, która ogarnie naprawdę całe miasto.

Trasa, czyli tradycyjne 42 kilometry i 195 metrów została wytyczona nie pętlami, ale po całym mieście, ze startem pod Bramą Krakowską i metą na placu Zamkowym. Musi być odpowiednio oznaczona, wzdłuż pojawią się punkty, w których maratończycy dostaną wodę, napoje izotoniczne i przekąski.

- Zamówiliśmy 12 ton pachołków, 20 ton barierek dla zabezpieczenia trasy. Oprócz tego zamówiliśmy też pięć tysięcy litrów wody, pięć tysięcy napojów izotonicznych i 400 kilogramów bananów - tak rozmach organizacyjny imprezy opisuje Aleksander Kurczewski, dyrektor Maratonu Lubelskiego.

O wszelką pomoc dla maratończyków ma zadbać około pół tysiąca wolontariuszy, którzy będą obsługiwać imprezę. Mają pomagać nie tylko biegaczom, ale także mieszkańcom Lublina, bo z powodu Maratonu będą utrudnienia w ruchu po mieście. Autobusy, które zwykle jeżdżą po ulicach, którymi wyznaczono trasę biegu, pojadą zastępczymi trasami. Wolontariusze więc mają o tym informować pasażerów czekających na przystankach.

Przy okazji maratonu organizatorzy przygotowali też imprezy towarzyszące dla kibiców, którzy zostaną w centrum Lublina, gdy biegacze wystartują. Na boisku zespołu szkół przy ul. Podwale powstanie miasteczko dla dzieci. Biegacze i kibice będą mogli zostawić tam swoje pociechy pod opieką, a dzieci będą mogły wystartować w biegu "W te pędy" na trasie o długości 42 metrów i 19 centymetrów.

Na dystansie o długości 420 metrów będą mogli wystartować chętni do udziału w Biegu Rodzinnym. Podobnie jak maratończycy wystartują spod Bramy Krakowskiej i tak jak oni dobiegną do linii mety na placu Zamkowym. Tylko trasa będzie dużo skrócona, bo przebiegnie tylko na dystansie ul. Lubartowskiej, Kowalskiej do mety. Za to uczestnicy Biegu Rodzinnego także dostaną medale za udział w imprezie.

Okolicznościowe medale Maratonu Lubelskiego dostaną wszyscy uczestnicy biegu, którzy dotrą do mety.

- Trzymajcie za nas kciuki. Chcemy, żeby to wydarzenie było co roku jako preludium do Nocy Kultury. Pewnie nie będziemy biegiem największym, nie przebijemy frekwencją Poznania i Warszawy, ale możemy być najfajniejszym biegiem w Polsce - uważa Rakowski.

Zobacz także
  • Wiesław Pawłat Maratończycy na start - zwycięży każdy, kto ukończy
  • Akcja Polska Biega. Startować każdy może - nawet... boso [zdjęcia]
  • Czwarta Dycha do Maratonu. Uczcili pamięć ofiar z Bostonu
Skomentuj:
I Maraton Lubelski - nie największy, ale najfajniejszy
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najczęściej czytane

Najnowsze informacje