Sport.pl

Lekkoatletyka. 800 m w bolidzie Formuły

Radosław Leniarski
22.02.2012 , aktualizacja: 21.02.2012 22:34
A A A Drukuj
Marcin Lewandowski Fot. DAVID GRAY REUTERS Marcin Lewandowski
Adam Kszczot jest bohaterem hali, Marcin Lewandowski depcze mu po piętach. Polacy narzucili szalone tempo. - U większości zawodników mityngi halowe przypominają testy w Formule 1 -zaznacza jednak Tomasz Lewandowski, trener tego drugiego.
Marcin Lewandowski
Fot. Arkadiusz Wojtasiewicz / Agencja gazeta
Marcin Lewandowski
Adam Kszczot
Fot. ERMINDO ARMINO AP
Adam Kszczot
SERWISY
Radosław Leniarski: Adam prowadzi w światowych rankingach, Marcin jest trzeci. IAAF.org uważa, że Adam jest faworytem czwartkowego prestiżowego mityngu w Sztokholmie i halowych mistrzostw świata w Stambule...

Tomasz Lewandowski [trener mistrza Europy i czwartego zawodnika mistrzostw świata na 800 m Marcina Lewandowskiego]: Fakt, świat biegnie teraz trochę wolniej.

Wiem, że pierwotnie Adam nie nastawiał się na HMŚ, więc trochę nie rozumiem, dlaczego osiąga właśnie teraz tak znakomite wyniki. Zapewne jego decyzja o starcie w Stambule zapadła za sprawą ostatnich sukcesów w mityngach.

Marcin też tam wystartuje. Przedtem pobiegnie w mityngu w Sztokholmie z całą czołówką światową, w tym z Adamem, potem wciśniemy się na jakieś zawody juniorskie w Niemczech, aby sprawdzić się na 400 m i stamtąd polecimy na mistrzostwa świata. Marcina nie będzie na halowych mistrzostwach Polski.

Taki mieliśmy plan. Jedynie bardzo słabe wyniki w pierwszych startach mogłyby spowodować, że opuścilibyśmy mistrzostwa świata, bo trzeba byłoby skupić się na treningu. Ale już pierwszy bieg Marcina w Birmingham - zwracam uwagę, że ukończył go z lepszym wynikiem niż Adam w swojej pierwszej próbie, był to najszybszy debiut sezonu - rozwiał nasze wątpliwości.

Fakty są takie, że w roku olimpijskim niewielu zawodników startuje regularnie na hali. Dzieje się tak z obawy o kontuzje, z powodu mniejszego prestiżu halowych zawodów, dlatego, że długi sezon kończy się igrzyskami i trzeba uważnie rozkładać siły, oraz dlatego, że w Polsce nie ma stypendiów ani zapewnionej przyszłości za wyniki na hali. Pewnie podobnie jest w innych krajach.

Cztery lata temu biegano wolniej...

- Teraz też wydawało się, że sezon jest słaby, bo poza Adamem, który zdominował halę i wykręcił trzeci czas w historii, wyniki nie były najlepsze. Ale wystarczył jeden start w Birmingham, gdzie spotkało się kilku mocnych zawodników, i od razu sezon halowy wygląda na wyjątkowy. Dwa lata temu Adam jechał na HMŚ, mając trzeci wynik na świecie i zdobył medal. Teraz byłby to rezultat z końca pierwszej dziesiątki, a przecież do mistrzostw zostało kilkanaście dni.

Czy fantastyczne tempo w hali daje pojęcie o tym, co się będzie działo na stadionach latem?

- Hm, zależy. U większości zawodników mityngi halowe przypominają testy w Formule 1 - rywale i kibice nie wiedzą, z jakim obciążeniem paliwa jedzie bolid, więc jego osiągi niewiele im mówią.

Na przykład medalista olimpijski i mistrzostw świata Jurij Borzakowski startuje w hali rzadko, treningowo, i tyle tylko widać, że testuje różne warianty biegu. Być może nie odpuścił żadnego treningu, może miał w przeddzień startu w Lievin trening siłowy? Więc nie tylko nie wiadomo, na co go stać w sezonie letnim, ale nawet tego, na co go stać w mistrzostwach świata w hali. Tak samo z innymi.

Natomiast, jeśli ktoś przygotowuje się do sezonu halowego, tak jak na przykład Adam, jego wyniki są pouczające. Mówią o wybitnych możliwościach, o bardzo mocnej podstawie, z której zawodnik może się odbić jeszcze wyżej. Ale wiadomo, im wyżej, tym trudniej.

Adam zupełnie inaczej się przygotowuje niż Marcin. Planuje dwa szczyty formy i przerwę po sezonie halowym. My jeden szczyt i prace non stop do igrzysk, podobnie jak wielu innych zawodników, którzy już startują na otwartych stadionach na południowej półkuli. Myśląc o starcie w igrzyskach, też chciałbym jak oni - David Rudisha, Nick Symmonds, Asbel Kiprop - ale logistycznie było to nie do zrobienia, za duży szmat drogi, za duża zmiana czasu. A i tak mamy 17 wyjazdów, które kosztują wiele energii. No i w roku olimpijskim nie chcieliśmy ryzykować całkiem nowego rozwiązania.

Adam mówi, że badania fizjologiczne - w biegach są bardzo reprezentatywne - wypadają u niego fantastycznie. Marcin też jest monitorowany non stop...

- Po starcie w Birmingham zrobiłem testy krwi po trzech minutach, sześciu i ośmiu. Widać, że albo Marcin angażuje w biegu więcej mięśni, albo zaczął biegać bardziej ekonomicznie. Albo jedno i drugie. Może dłużej wykonywać wysiłek mimo maksymalnego zmęczenia, czyli jego organizm przystosował się do wielkiej ilości toksyn wydzielających się podczas pracy. To wspaniała informacja.

Czy to efekt pracy z włoskim biomechanikiem Vincenzo Canalim?

- Mój wniosek: to efekt treningów w Kenii i sesji z Canalim.

W hali tej różnicy można nie dostrzec, ale na obozie w RPA trener sztafety 4x400 m Jerzy Lisowski z daleka pomylił Marcina z czterystumetrowcem, a to oznacza, że bardzo zmieniła się jego technika biegu.

Canali skupia się na zakresie ruchu, na jego swobodzie. Mieliśmy z nim niemal tygodniowe sesje, choć trzeba do niego jechać albo do Formii, albo do Lizbony. Chciałbym częściej z nim pracować, ale nie da się. A i tak w ciągu pięciu dni w styczniu zrobiliśmy z nim 500-600 minut treningu! W 2011 roku, gdy szykowaliśmy się do MŚ w Daegu - 200 minut w cały miesiąc.

W igrzyskach może wystartować trzech Polaków z olimpijskimi minimami. Sądzisz, że komuś oprócz was uda się wystartować w Londynie? Może Pawłowi Czapiewskiemu lub Arturowi Ostrowskiemu?

- Chciałbym, aby obaj zrobili minimum przed mistrzostwami Polski w Bielsku-Białej. Wtedy finał byłby jednocześnie eliminacją do igrzysk w Londynie. Byłoby to wielkie wydarzenie sportowe.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 5

Skomentuj:

Musisz się zalogować, by dodać komentarz. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (8)

  • smeagol_s

    Oceniono 1 raz 1

    Adam ma tak naturalny talent, że nie mam wątpliwości że w Londynie będzie biegać jeszcze szybciej niż teraz. Marcin przy dobrze rozplanowaj pracy również będzie osiągać wyniki poniżej 1:44, więc w final IO wszystko będzie się mogło zdarzyć. Gdybym jednak miał postawić na jednego z nich, to myślę, że Adam będzie wyżej na IO, a także zrobi lepszy PB w tym sezonie. Pozdrawiam i trzymam kciuki za całą czwrókę wymienioną w artykule ;)

  • Gość: wtffffffff

    0

    Lewy da radę na pewno, ja w Niego wierzę! Kszczot też jest dobry ale pewnie nie uniesie ciężaru IO, z którym Lewy psychicznie da sobie doskonale radę! Z resztą Lewy zasługuje na to!

  • bukaj22

    Oceniono 1 raz 1

    Mamy dwóch świetnych 800 metrowców. Mocno kibicuje i Kszczotowi i Lewandowskiemu. Mam tylko obawy o te dwa szczyty formy. Myślę , ze ciężko może być to zgrać tak by przyszły one na Londyn. Konkurencja w Londynie będzie bardzo mocna i choć szanse na medal są , to mimo wszystko będzie to niespodzianka.

    Biegnijcie chłopaki wierzę w was !

  • mikesz6

    Oceniono 3 razy 3

    Nie jest to do końca potwierdzona wiadomość, ale chodzą słuchy że Kenijczycy chcą naturalizować Kszczota.
    Stwierdzili,że grozi im w Londynie obciach ,a medal Kszczota jest prawie pewny.

    Szukają jeszcze dobrych kremów samoopalających i jak znajdą to chyba zgłoszą się do Adama.

  • shootthemall

    Oceniono 4 razy -2

    forma przyszła pół roku za wcześnie

  • normalny_jan

    Oceniono 2 razy 2

    Oby forma ,była jeszcze lepsza w Londynie !!!

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX