Lekkoatletyka. Majewski nie trafia kulą w płot

Tomasz Majewski

Tomasz Majewski (Fot. KAI PFAFFENBACH REUTERS)

Mistrz z igrzysk w Pekinie rozpoczął sezon tak dobrze jak przed czterema laty. - Rok olimpijski sprzyja dobrym wynikom, jest dodatkowa "spinka" - mówi kulomiot
W niedzielę Tomasz Majewski wygrał halowy mityng w Karlsruhe, pchając 21,27 m, czyli ledwie o 11 cm gorzej od swego rekordu Polski. Wyniki Majewskiego są lepsze z każdym mityngiem. W połowie stycznia w Nordhausen było 20,81 m (czwarte miejsce), w ubiegłym tygodniu w Bydgoszczy podczas Pedro's Cup - 21,05 m (zwycięstwo), w piątek w Düsseldorfie - 21,19 m (był drugi, zwyciężył Christian Cantwell).

- Niesamowitym startem bym tego nie nazywał - mówi jednak Majewski. - Po prostu moja forma rośnie, bo tak powinno być. Kulomioci nie muszą bić rekordów na początku sezonu. Jak w każdym sporcie - trzeba się wdrożyć. Od tego, aby pchać naprawdę daleko, są u nas główne imprezy.

W tym roku będą to oczywiście igrzyska olimpijskie w Londynie, gdzie Majewski będzie bronił złotego medalu. Ale już 9 marca zaczną się halowe mistrzostwa świata w Stambule. - W roku olimpijskim, czyli - jak ja to nazywam - przy święcie sportu, człowiek wyzwala z siebie dodatkową siłę, poważniej do wszystkiego podchodzi. Nie odczuwam żadnej presji, że w lekkoatletach pokłada się największe nadzieje na przyzwoity wynik medalowy. Wszystko, co robię, robię dla siebie, nie dla urzędników czy statystyk. Chcę, żeby lekkoatletyka zdobyła dużo medali, ale nie mam zamiaru być dla nikogo wybawieniem - dodaje 31-letni zawodnik.

Na razie zmartwienie mają rywale Majewskiego. W Bydgoszczy o rok starszy Cantwell, mistrz świata z Berlina i faworyt do olimpijskiego podium w Londynie, wyglądał na załamanego. Czy porażką z Polakiem? Majewski zaprzecza. Uważa, że Amerykanin niepokoi się o własną przyszłość w tym sezonie. - Do Stambułu pojedzie dwóch najlepszych zawodników mistrzostw USA, a chętnych jest aż czterech. Obok Cantwella także Reese Hoffa (21,87 m, lider światowych list), Ryan Whiting i Adam Nelson. To będzie miało znaczenie w dalszej części sezonu. Zagadką jest też forma Kanadyjczyka Dylana Armstronga, który dopiero w ten weekend rozpoczął starty; nie wiadomo, co z Białorusinem Andriejem Michniewiczem.

Na igrzyskach powinien liczyć się również niespodziewany mistrz świata sprzed roku, 21-letni Niemiec David Storl. W tym roku pchnął najdalej 21,24 m, zwyciężając w Nordhausen.

Przed mistrzostwami świata Majewski będzie się przygotowywał w Katarze, później w RPA. Nie narzeka na kryzys w sporcie, bo choć sponsorzy tną koszty, w Polsce jest koniunktura na lekkoatletykę.

- Nie narzekamy, że nie widać nas w mediach. Jesteśmy przecież aktywni tylko przez część roku, a na treningach wykonujemy ciężką, ale niezbyt efektowną pracę. My się głównie tym zajmujemy.

"Odpalę za minutę dwunasta" - mówi Czapiewski dla Sport.pl »


Zobacz także
  • Radość Kszczota i Lewandowskiego pod flagą biało-czerwoną Lekkoatletyka. Kszczot i Lewandowski szybcy jak nigdy
  • Adam Kszczot Lekkoatletyka. Kszczot i Lewandowski pobili halowe rekordy Polski na mityngu w Pas de Calais
  • Daegu 2011. Jelena Isinbajewa na rozbiegu Lekkoatletyka. Drodzy królowie sportu
Komentarze (1)
Lekkoatletyka. Majewski nie trafia kulą w płot
Zaloguj się
  • lomas50

    0

    Majewski obroni tytul olimpijski.Ma fizyczne warunki lepsze niz kto kolwiek na swiecie w pchnieciu kula Oby nie dopadla go jakas niespodziewana kontuzja

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najczęściej czytane

Najnowsze informacje