Wojciech Borakiewicz: Jak się czujesz ponad miesiąc po fatalnej i pechowej kontuzji?
Paweł Wojciechowski: Czuję się lepiej niż wynik, jaki udało się osiągnąć w niedzielę w Spale. Tam skoczyłem tylko 5 metrów, a więc niewysoko, ale uspokajam. Z każdym dniem czuję się coraz lepiej. Sądzę, że jestem w stanie pokonać 5,60. Decydujące są niuanse. Brakuje także adrenaliny wynikającej z rywalizacji z silnymi przeciwnikami w fajnej imprezie, a tak będzie w środę w Pedro's Cup. Chciałbym takim skokiem podziękować moim kibicom w
Bydgoszczy za wsparcie i wielkie dowody sympatii, które mi okazywali przez cały ubiegły rok, który był dla mnie tak fantastyczny. Koncentruję się dlatego mocno na występie w Pedro's Cup. Chodzi o to, żeby nie zawieść wszystkich tych ludzi. Wynik 5,50-5,60 byłby dlatego przyzwoitym rezultatem w takiej sytuacji.
Skok na 5,60 byłby rzeczywiście wielkim wyczynem, zważywszy na okoliczności i ten uraz twarzy.
- Potrzebuję takiego rezultatu, poczucia, że wracam na pewien przyzwoity poziom. Pociesza mnie, że sam czuję poprawę dosłownie z dnia na dzień. Powrót do choroby był ciężki.
Dlaczego tak źle przeżywałeś tę przymusową przerwę? Pozostał jakiś psychiczny uraz po uderzeniu tyczki w twarz?
- Nie chodziło ani o uraz psychiczny, ani o ból. Szkoda mi było czasu, który upływał, a ja nie mogłem trenować. Leżenie w łóżku mnie wykańczało, a miałem ciągle poczucie, jak uciekają mi ważne treningi. Musimy teraz sporo nadrabiać i stąd to spore opóźnienie z formą. Łukasz jest znacznie dalej.
Kiedy rozmawiałem jeszcze w grudniu z twoim trenerem Włodzimierzem Michalskim, mówił mi, że nie ruszacie się z Bydgoszczy i będziecie praktycznie całą zimę trenować na miejscu, ale wyjazd, i to daleki, jednak jest?
- 3 marca lecimy na zgrupowanie do RPA.
Nie chciałeś pojechać do południowej Afryki?
- Nie chciałem, bo jestem domatorem. A treningi w naszej hali w zasadzie nie będą się różnić od tych, jakie zrobimy tam. Wszyscy gonią do RPA za zajęciami na wysokości i słońcem. Okaże się, ile w tym prawdy. Może się dam radę jeszcze trochę opalić.
Cała Polska tym żyje - gorące newsy o Euro 2012 >>
