Sport.pl

Skok po medale na olimpiadzie

Wojciech Borakiewicz
02.12.2011 10:00
A A A
Tyczkarze Paweł Wojciechowski i Łukasz Michalski wybrali Bydgoszcz, jako miejsce treningów przed olimpiadą w Londynie. Marcin Lewandowski znowu postawił na Kenię.


Mistrz świata w skoku o tyczce Paweł Wojciechowski nie wie jednak jeszcze najważniejszego, czy w ogóle wystartuje na olimpiadzie w Londynie. Taka sama niepewność czeka jeszcze przez długie miesiące drugiego z tyczkarzy Zawiszy, Łukasza Michalskiego - czwartego zawodnika z MŚ w Daegu.

- Mamy przecież trzy miejsca dla reprezentantów jednego kraju, a tyczkarzy, którzy mają szanse na start w Londynie jest moim zdaniem czterech - mówi Włodzimierz Michalski, trener obu zawodników Zawiszy. Walczyć o kwalifikację będą z pewnością Mateusz Didenkow i Przemysław Czerwiński.

- I jestem przekonany, że wszyscy jak jeden mąż pokonają 5,72, czyli minimum wymagane przez IAAF. Walka się będzie rozstrzygać na znaczniejszych wysokościach - przewiduje trener Michalski. Kto ostatecznie pojedzie, rozstrzygnie się latem przyszłego roku. Kryteria są znane. Pewne miejsce będzie miał mistrz Polski, a kolejną dwójkę tworzyć będą zawodnicy, którzy osiągną najlepsze wyniki w sezonie. W razie równych osiągnięć, zadecyduje termin ich uzyskania. Im bliżej olimpiady, tym oczywiście lepiej.

Wojciechowski z Michalskim nie dopuszczają myśli, że mogliby do Londynu nie pojechać. Są już po zgrupowaniu w Zakopanem. - A teraz już praktycznie do końca sezonu halowego będziemy trenować na miejscu w Bydgoszczy. Tu jest nam najlepiej. Blisko domu i jest wszystko, co potrzebne, czyli odnowa biologiczna, opieka fizjoterapeuty - opowiada Włodzimierz Michalski - Po co wyjeżdżać np. do Spały i tam być petentem. W Bydgoszczy mamy halę do dyspozycji tyle razy, ile tylko potrzebujemy - dodaje trener bydgoskich tyczkarzy.

Przypomnijmy, że Wojciechowski skończył ten sezon nie tylko ze złotym medalem mistrzostw świata, ale także rekordami Polski w hali (5,86 m) i na otwartym powietrzu (5,91). Finał w Daegu wygrał z wynikiem 5,90.

Michalski ma rekord życiowy na poziomie 5,85. Tyle skoczył podczas mistrzostw świata, zajął czwarte miejsce. Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami przerwał studia lekarskie na Collegium Medicum. - Nie chcę przez całe życie żałować, że nie zrobiłem wszystkiego, żeby stanąć na olimpijskim podium - tłumaczył swoją decyzję sportowiec.

- Tak zdecydował i ja to szanuję - mówi jego trener i ojciec - Nie zmieniamy przed igrzyskami struktury treningu. Dał on efekt, więc nie ma potrzeby ruszać. Potrzebujemy tylko delikatnych modyfikacji. Ciągłe nagrywanie skoków na wideo i potem drobiazgowa analiza to najlepszy sposób, żeby wychwycić niuanse niezbędne do poprawienia. W naszej hali, stojąc z boku trudno to dokładnie wychwycić, korzystamy więc z wideo - wyjaśnia szkoleniowiec tyczkarzy.

Czwarty w mistrzostwach świata był Marcin Lewandowski w biegu na 800 metrów. W jego konkurencji niedościgli są zawodnicy z Afryki, szczególnie znakomici Kenijczycy. Lewandowski więc poszukuje drogi do ich pokonania - a trzeba to zrobić, żeby stanąć na podium - trenując w ich ojczyźnie.

Do Kenii pojechał już po raz drugi. Jest w Afryce już dwa tygodnie. Rozpoczął zgrupowanie w ośrodku Nandi Hills, trenują u boku mistrza olimpijskiego Wilfreda Bungei, swego przyjaciela. W tym roku jest jednak odmiana i wyzwanie dla Lewandowskiego - dwa tygodnie treningu z rekordzistą i mistrzem świata Davidem Rudishą, w słynnym ośrodku treningowym w Iten - kuźni kenijskich mistrzów. - W Daegu byłem blisko medalu. W Londynie chcę być na podium, więc trzeba zrobić wszystko do osiągnięcia celu - mówi biegacz Zawiszy, który do Polski wraca z Afryki przed Bożym Narodzeniem.



Zobacz więcej na temat:

Zobacz także
  • Paweł Wojciechowski ze złotym medalem mistrzostw świata w Daegu Londyn 2012. Paweł Wojciechowski trafił do szpitala
Skomentuj:
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX