Sport.pl

Mistrzowie pod ścianą. Rakiety blisko pierwszego finału od 23 lat!

Koszykarze Houston Rockets o krok od wielkiego finału NBA! W piątym meczu finału Konferencji Zachodniej Rakiety odprawiły obrońców tytułu Golden State Warriors 98:94 i w rywalizacji do czterech zwycięstw prowadzą już 3-2.

Rywalizacja w tej serii jest pasjonująca. Co z tego, że Wojownicy prowadzili już 2-1, jak teraz to ekipa z Texas jest w korzystniejszej sytuacji, bo to ona wygrała piąty, uważany nie bez powodów za kluczowy mecz 3-2. Należy pamiętać, że w ponad 80 procent przypadków drużyna, która w nim zwycięża, ostatecznie triumfuje też w całej serii.

Cios za cios

W nocy z czwartku na piątek Houston prowadziło przez większość spotkania. Najwyżej jedenastoma punktami. Z każdą kwartą jednak przewaga ta topniała. Od trzeciej zaczęła się prawdziwa wymiana ciosów i tak aż do samego końca. Gdy na minutę i piętnaście sekund przed końcem Kevin Durant trafił za trzy punkty, gospodarze prowadzili już tylko 95:94. W samej końcówce jednak nerwy dały się we znaki jego kolegom, którzy więcej punktów już nie zdobyli, sami zaś stracili trzy - wszystkie po rzutach osobistych.

Co z tego, że Curry, Durant i Klay Thompson zdobyli łącznie 74 punkty, jak ostatecznie nie wystarczyło to do zwycięstwa. Bohaterem zespołu Mike'a D'Antoniego był rezerwowy Eric Gordon, który zakończył mecz z 24 punktami na koncie, popisując się kilkoma celnymi "trójkami". Chris Paul dołożył 20 punktów i sześć asyst.

Jeden krok

W Houston teraz euforia. Od wielkiego finału Rakiety dzieli już tylko jedno zwycięstwo. Jeśli faktycznie się tak stanie, to będzie ich pierwszy finał od 1995 roku, wówczas pokonali Orlando Magic 4:0. Kolejne starcie już w nocy z soboty na niedzielę, tym razem w Oakland. 

Ciekawie jest też na Wschodzie. W rywalizacji do czterech zwycięstw Boston Celtics prowadzą z Cleveland Cavaliers 3-2.

Finał Houston - Boston? Czemu nie.

Więcej o:
Komentarze (1)
Mistrzowie pod ścianą. Rakiety blisko pierwszego finału od 23 lat!
Zaloguj się
  • darek638

    0

    Oglądałem większość półfinałowych meczów.
    "Przeraża" mnie taktyka Rakiet kiedy długimi
    sekwencjami grają izolację dla Hardena lub
    Paula i Ci obłędnie kozłują przez 25 sekund,
    żeby kończyć nieprzygotowanym rzutem.
    Skuteczność takich akcji Hardena to 10-15%
    Paula 30% ale Paul bywa, że piłkę odda Harden
    nigdy. Gdyby nie Gordon to dzisiaj by cienko
    śpiewali. GSW gra ładniej ale przeciwko twardej
    obronie też im nie idzie. W końcówce meczu Paul
    zszedł z placu trzymając się za dwugłowy .
    Gdyby był piłkarzem obligatoryjna przerwa przy
    tej kontuzji wynosi 2-3 tygodnie. Zobaczymy jak
    długo to się leczy w NBA. Paul to kluczowy zawodnik
    Rakiet. Na wschodzie Celtic wygląda lepiej gra równiej.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX