Sport.pl

NBA. Gortat pudłował, Wizards przegrali trzeci mecz z rzędu

Washington Wizards przegrali trzeci mecz z rzędu i wciąż nie mają zapewnionego awansu do play-off. W niedzielę ulegli słabym New York Knicks 97:101. Marcin Gortat rzucił cztery punkty i miał siedem zbiórek.

Polski środkowy na brak okazji do punktowania narzekać nie może. Oddał w sumie dziewięć rzutów, dwa z nich znalazły drogę do kosza. Oprócz tego spudłował jeszcze jeden rzut wolny. Cztery z siedmiu zbiórek miał na atakowanej tablicy, miał też trzy asysty i dwa bloki. Na parkiecie spędził zaledwie 15 minut.

Ale skuteczność z gry nie była problemem tylko Gortata. Lider Wizards Bradley Beal trafił tylko pięć z 17 rzutów z gry (w sumie miał 14 punktów, najwięcej w zespole). Pięć z 13 rzutów trafił Otto Porter (13 punktów), 6 z 14 Kelly Oubre Jr. (13 punktów), a połowę z 12 wykorzystał Markieff Morris (też 13 punktów).

- Sprawialiśmy wrażenie, jakby nam w ogóle nie zależało. Wydawało nam się, że możemy wyjść na parkiet i po prostu to wygrać, bo przecież oni już szans na awans do play-off nie mają. Myśleliśmy, że będzie to spacerek, a dostaliśmy w zęby - mówił ostro Beal.

Knicks zajmują 11. miejsce na Wschodzie i rzeczywiście stracili już szanse na awans do czołowej ósemki. Ale w niedzielę zrobili wystarczająco dużo, by Wizards pokonać. A decydujące ciosy zadawał były gracz ekipy z Waszyngtonu - Trey Burke, który w niedzielę rzucił 19 punktów.

Dla Wizards była to trzecia porażka z rzędu. Wcześniej ulegli oni San Antonio Spurs i Denver Nuggets, czyli silnym ekipom z Konferencji Zachodniej, które też jeszcze nie mają pewnej gry w play-off. Wizards z bilansem 40-33 też jeszcze nie zagwarantowali sobie udziału w kolejnej części sezonu, ale tylko katastrofa i zarazem nieszczęśliwy zbieg okoliczności mogą ich pozbawić szans na miejsce w czołowej ósemce Wschodu.

Wizards są na razie na szóstym miejscu, mają matematyczne szanse nawet na trzecią lokatę, ale znacznie im bliżej do ósmego miejsca. A do tego terminarz końcówki sezonu nie jest dla nich najłatwiejszy. We wtorek ponownie zmierzą się ze Spurs, a później czekają ich m.in. trudne mecze w Houston i Cleveland oraz starcie z Boston Celtics u siebie.

W Waszyngtonie liczą, że grę zespołu odmieni powrót Johna Walla, który od stycznia nie grał z powodu kontuzji kolana.

Więcej o: