Sport.pl

NBA. James Harden z niesamowitym rekordem kariery

Takich statystyk nie było w NBA od czasów Jordana i Malone'a. James Harden pobił rekord kariery rzucając 56 punktów, a potrzebował do tego tylko 25 rzutów, a do tego dołożył 13 asyst. Maczał palce w 91 punktach Houston Rockets, którzy wygrali 137:110 z Utah Jazz.

- Nie robiłem nic na siłę. I nie zwracałem szczególnej uwagi na to, ile mam punktów. Po prostu chciałem podejmować dobre decyzje - mówił po meczu Harden. Tych dobrych decyzji podjął tego dnia mnóstwo. I to przeciwko jednej z najlepszych defensyw w NBA.

Harden trafił 19 z 25 rzutów z gry, w tym aż siedem z ośmiu "trójek". Dołożył do tego 11 celnych rzutów wolnych (na 12 prób), 13 asyst oraz dwie zbiórki i dwa przechwyty. W sumie uzbierał 56 punktów, a razem z asystami przyczynił się do aż 91 punktów swojej drużyny.

 

Jak przypomina serwis ESPN Harden jest pierwszym od 30 lat zawodnikiem, który do zdobycia przynajmniej 56 punktów potrzebował tylko 25 rzutów. Wcześniej dokonał tego Michael Jordan, który w 1987 roku w meczu z New Jersey Nets rzucił o dwa punkty więcej. Wyczyn Hardena jest też niezwykły pod względem skuteczności. Lider Rockets trafił 76 procent swoich rzutów - to nie zdarzyło się w NBA od 27 lat, a konkretnie od meczu Utah Jazz - Milwaukee Bucks ze stycznia 1990 roku, gdy Karl Malone rzucił 61 punktów, trafiając 21 z 26 rzutów z gry.

Dla Hardena był to szósty mecz w karierze z przynajmniej 50 punktami i  trzeci, w którym zaliczył co najmniej 50 punktów i 10 asyst.

Liderowi Rockets zabrakło punktu, by wyrównać klubowy rekord, który ma już blisko 40 lat. W 1978 Celvin Murphy rzucił 57 punktów z Nets.

Dzięki rewelacyjnej skuteczności Hardena Rockets nie mieli większych problemów z rozprawieniem się z Utah Jazz. Wysoko prowadzili od samego początku, ostatecznie zwyciężyli 137:110.

Rockets z bilansem ośmiu zwycięstw i trzech porażek są najlepszą drużyną Konferencji Zachodniej. Jedną wygraną mniej mają Minnesota Timberwolves i Golden State Warriors.

Więcej o: