Sport.pl

Polscy koszykarze walczą o awans na igrzyska. "FIBA patrzy przychylnie"

Tuż przed mistrzostwami świata tylko zagorzali fani koszykówki niecierpliwie czekali na pierwszy mecz Polaków. Występ na mundialu dał jednak biało-czerwonym zaskakujący ćwierćfinał, czołówki gazet, starcie z gwiazdami NBA, półtora miliona złotych premii i szansę na igrzyska olimpijskie. Całkiem nieźle jak na nieznaną drużynę.

Mistrzostwa świata miały być dla nich ostateczną weryfikacją. Tym bardziej, że Polacy pozostawali wielką zagadką, a eksperci zgodnie przyznawali - przy biało-czerwonych trzeba postawić wielki znak zapytania. Wynik 0-3 i 3-0 po pierwszych trzech meczach turnieju, wydawał się tak samo prawdopodobny. Tymczasem Polacy rozgrywali ten turniej na własnych zasadach, błyskawicznie podkręcając słupki oglądalności telewizyjnych transmisji. Dogrywkę meczu z Chinami śledziło prawie dwa miliony widzów, a internetowe przeglądarki notowały zaskakująco dużo aktywności związanych z nazwiskami Ponitka, Waczyński, Hrycaniuk, czy Koszarek. Kibice zaczęli śledzić imprezę, o której tuż przed startem niewiele wiedzieli, a wiadomości o koszykarzach zaczęły trafiać na czołówki serwisów i gazet. Pomogły w tym wyniki, płomienne przemowy trenera Mike’a Taylora i niefortunny występ w szatni prezesa Radosława Piesiewicza, który dość dosadnie określił pracę sędziów w spotkaniu z Chinami, proponując co w co mogą sobie wsadzić. - Nie miałem pojęcia, że kamery są tuż za mną. To były emocje, których nie sposób opanować. Bardziej ode mnie musiał się tłumaczyć trener Litwinów, który skrytykował sędziów na pomeczowej konferencji - tłumaczył prezes PZKosz w rozmowie ze Sport.pl. Występ był dość żenujący, ale w czasach taniej sensacji na pewno przyczynił się do promocji turnieju.

Turniej kwalifikacyjny w Polsce?

Na szczęście koszykarze dbali o wzrost popularności występami na parkiecie. Niespodziewanym zwycięstwem z Rosją 79-74 zapewnili sobie pierwszą ósemkę turnieju, walkę o półfinał i półtora miliona złotych nagrody - Nie grali dla pieniędzy, ale przed turniejem uzgodniliśmy poziom premii. Myślę, że są adekwatne do tego, co zaprezentowali i czują się docenieni - podsumowywał prezes Piesiewicz. - Teraz czas na walkę o turniej kwalifikacyjny do igrzysk olimpijskich. Jest szansa, że zorganizujemy go w Polsce. Jeszcze na mistrzostwach świata rozmawialiśmy na ten temat z przedstawicielami FIBA, którzy patrzą przychylnie na taki pomysł. Myślę, że wszystko rozstrzygnie się do końca października, a za naszą kandydaturą lobbuje Grzegorz Bachański, który był w zarządzie FIBA Europe. Po turnieju wybierzemy się razem do Szwajcarii, żeby przedstawić bardziej szczegółowe plany. Nie chcę na razie mówić o ewentualnych lokalizacjach, ale na pewno nie będzie to Łódź. Turniej zostanie rozegrany dopiero w czerwcu, a mi się marzy powtórka meczów z Chinami i Rosją - dodaje prezes Piesiewicz.

Siła i bezradność Polaków

Ostatnie mecze turnieju dały polskim koszykarzom poczucie siły i bezradności w jednym. Siły, ponieważ zacięcie walczyli najpierw z Argentyną, później z Hiszpanią, Czechami i USA. Po wszystkich spotkaniach schodzili z parkietu z podniesionymi głowami, bo wiedzieli, że zagrali na wyżynach swoich możliwości. Niestety właściwie wszyscy rywale (może poza Czechami) byli poza zasięgiem. Wątpię, by Polacy mogli w tych meczach zagrać jeszcze lepiej i z tym właśnie może się wiązać poczucie bezradności. Tylko perfekcyjna gra połączona ze słabszym dniem mocniejszych rywali, mogłaby sprawić sensację. Zresztą Hiszpanie i Argentyńczycy dotarli do finału mundialu.

Na koniec Tarantino

Mecz z Amerykanami na koniec turnieju (przegrany 74-87) był dla Polaków nagrodą pocieszenia. Starcie z gwiazdami NBA (nawet jeśli to trzeci garnitur) przypominał nieco występ Rafała Zawieruchy w „Pewnego razu w Hollywood”, Quentina Tarantino. Przy czym koszykarze odegrali znacznie dłuższe i bardziej ambitne role. Byłoby wspaniale, gdyby rzeczywiście powalczyli o awans na igrzyska przed własnymi kibicami, choć patrząc obiektywnie szanse nie są pewnie zbyt duże. O to samo chętnie powalczą Niemcy, Grecy, Serbowie, czy Rosjanie. Nie zmienia to faktu, że takiego zainteresowania koszykówką nie było w Polsce od czasów Eurobasketu w 1997 roku. Może przełoży się to na nieco większe zainteresowanie Polską Ligą Koszykówki, skoro aż 7 z 12 kadrowiczów występuje na stałe w kraju. Swój sukces wykorzystały kiedyś siatkarki i piłkarze ręczni. Koszykówka dostała właśnie podobną szansę i tylko od działaczy zależy, czy zdołają ją wykorzystać

Więcej o:
Komentarze (17)
Polscy koszykarze walczą o awans na igrzyska. "FIBA patrzy przychylnie"
Zaloguj się
  • next-2-come

    Oceniono 10 razy 8

    problem koszykówki dotyczy (dotyczył) każdej dziedziny, właściwie tylko siatkówka męska jest w stanie nadążyć za zmianami na świecie, selekcja, trening, przekonania, czego by jeszcze nie było co wynika z lat zaniedbań, braku chęci i bylejakości, na to wszystko nasi koszykarze zagrali świetny turniej i dali nam sporo radości!

  • ratl81

    Oceniono 5 razy 5

    Oby coś się ruszyło... ale wątpię.... Siatkarze mają dobrą ligę....
    Koszykarze raczej nie...
    Mam nadzieję że ten sukces nie zostanie skonsumowany jak w przypadku piłkarzy ręcznych....
    Czas na modę na basket... Tak jak w latach 90!
    Aż trudno Teraz uwierzyć że NBA była w TVP 😁

  • andraki

    Oceniono 3 razy 3

    Panie Michale Gąsiorowski, ale Rafała Zawieruchę to ty szanuj

  • somekindofhope

    Oceniono 6 razy 2

    Zorganizowanie turnieju przedolimpijskiego w Polsce nic nie da. W Polsce po prostu dramatycznie brakuje talentów w tej dyscyplinie.

  • lassaros

    Oceniono 1 raz 1

    Cieszmy się, bo być może byliśmy świadkami największego sukcesu polskich koszykarzy za naszego życia. Z jednej strony czuję ogromną radość i gratuluję chłopakom świetnej gry, z drugiej - jak wspomniał sam autor tekstu - jest w tym też trochę smutku.
    Polska koszykówka na arenie światowej nie istnieje. Szkolenie w naszym kraju jest na żenująco niskim poziomie. Niedoścignionym wzorem oczywiście pozostają pod tym względem Stany, ale przecież Hiszpanie też robią to świetnie. Nie mamy nowoczesnej kadry szkoleniowej, a "produkty końcowe" polskiej szkoły są po prostu wybrakowane: bez dobrych "podstaw", bez przygotowania fizycznego czy kondycyjnego, a przede wszystkim bez wiary w umiejętności. Najlepszy w naszej drużynie, Mateusz Ponitka, nie był nawet brany pod uwagę w drafcie, choć przecież był jednym ze srebrnych medalistów mistrzostw U-17 (wraz z Przemkiem Karnowskim).

  • qudaq

    Oceniono 1 raz 1

    Życzę powodzenia. Jednak myślę, że wątpię, aby w Polsce kiedykolwiek powstal system wspierania i organizowania drużyn. Gra zespołowa wymaga nade wszystko zrozumienia, że trzyba wykorzystać wszelkie walory najlepszego. U nas na boisku szczytem popisu jest podanie, do ktorego najlepszy dochodzi z trudem w momencie, kiedy nic nie jest ono warte. O calym zapleczu, pozycji trenerow, traktownych lekceważąco nawet szkoda pisać. A myśł szkoleniowa??? Każdy sukces na arenie to premia od losu!!!

  • spectator_zm

    0

    Za ten turniej pewnie trzeba będzie zapłaci9ć z pół mln Euro dla FIBA, wątpię zatem czy jest sens starać się o jego organizację. Gdybyśmy mieli jakieś realne szanse, to owszem, gra byłaby warta świeczki. Jednak szanse naszej reprezentacji na pokonanie takich potęg, jak Niemcy, Rosja, Serbia, Turcja, czy Włochy są zerowe.
    Wszystko jeszcze zależy od formuły tej imprezy. Wiadomo, że awans wywalczy aż 4 drużyny, ale jak będzie z rozstawieniem i jakim systemem to będzie rozegrane, nikt jeszcze nie wie...

  • leoleo

    0

    mistrzostwa skończyły się dzisiaj po południu a nasi ciągle walczą?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX