Sport.pl

Koszykarska reprezentacja USA uciekła znad przepaści. "Koszmarny scenariusz niemal się ziścił"

"Drużyna USA przetrwała thriller w dogrywce", "Stany Zjednoczone blisko porażki z Turcją", "Ameryka uciekła znad przepaści" - to niektóre nagłówki amerykańskich mediów po tym, jak najsilniejsza koszykarska reprezentacja świata była bliska sensacyjnej porażki z Turcją. Ostatecznie wygrała jednak 93:92 po dogrywce.

W pierwszej kolejce grupy E Amerykanie pokonali Czechów 88:67, a Turcy ograli Japończyków 86:67. W bezpośrednim starciu zwycięskich drużyn zdecydowanymi faworytami byli reprezentanci Stanów Zjednoczonych. I to nawet mimo tego, że Gregg Popovich nie mógł skorzystać z największych gwiazd NBA. Turcy nieoczekiwanie postawili się jednak Amerykanom. Pierwszą kwartę przegrali co prawda 21:26, ale później już dotrzymywali kroku przeciwnikom. W drugiej kwarcie zremisowali 21:21, a ostatnie dwie wygrali: kolejno 19:18 i 20:16. Do wyłonienia zwycięzcy potrzebna była więc dogrywka (doszło do niej po rzutach osobistych Jaysona Tatuma w ostatnich sekundach czwartej kwarty), w której wygrali Amerykanie. Turków pokonali jednak dopiero w samej końcówce, po rzutach osobistych Khrisa Middletona.

"Ameryka uciekła znad przepaści"

Trudny mecz z reprezentacją Turcji odbił się szerokim echem w amerykańskich mediach. "Drużyna USA przetrwała thriller w dogrywce" - napisał Bill Difilippo z "Dime Magazine". "We wtorek w Chinach koszmarny scenariusz prawie się rozegrał. Amerykanie zmierzyli się z Turkami, którzy nie są tak utalentowani, ale mają doświadczenie w międzynarodowych spotkaniach i nie przestraszyli się składu stworzonego z graczy NBA" - dodał.

"Drużyna USA uciekła znad przepaści" - zaznaczył Sam Quinn z cbssports.com. "Amerykańscy obrońcy nie byli przygotowani na taką presję ze strony Turcji. Taki sposób gry prawdopodobnie ośmieli innych rywali USA do zastosowania podobnej taktyki. Zespół musi mieć więc plan, jak się temu przeciwstawić" - kontynuował.

Amerykańska koszykówka jednak nie jest nieśmiertelna?

Mecz, w którym Amerykanie byli blisko porażki z Turcją, podniósł alarm wśród dziennikarzy ze Stanów. Ben Golliver z "Washington Post" napisał, że wtorkowe spotkanie zmusiło amerykańską koszykówkę do skonfrontowania się ze swoją śmiertelnością wcześniej, niż oczekiwano. Z drugiej strony przypomniał jednak, że zespół obecnie prowadzony przez Gregga Popovicha może pochwalić się serią 45 wygranych spotkań z rzędy na IO i turniejach FIBA.

Reakcje amerykańskich mediów po meczu z Turcją na koszykarskich MŚReakcje amerykańskich mediów po meczu z Turcją na koszykarskich MŚ www.washingtonpost.com

"Porażka boli"

O wtorkowym meczu bardzo dużo mówi się jednak nie tylko w Stanach Zjednoczonych, ale także w Turcji, która była bliska historycznego sukcesu. - Taka porażka naprawdę boli. Wszystko było w naszych rękach, nie ich - powiedział Furkan Korkmaz, reprezentant Turcji aktualnie grający w zespole Philadelphia 76ers z NBA. Turcja rzeczywiście miała wszystko we własnych rękach, bo jeszcze 15 sekund przed końcem spotkania prowadziła 92:91. Piłkę mieli wówczas Amerykanie, ale Myles Turner stracił ja na rzecz Dogusa Balbaya. Turek został sfaulowany i stanął przed szansą zapewnienia swojej drużynie zwycięstwa. W dwóch rzutach osobistych pomylił się jednak dwa razy. Kilka sekund później dwa rzuty wolne zmarnował także Cedi Osman, również grający na co dzień w NBA (Cleveland Cavaliers). Po jego zmarnowanych szansach Amerykanie przeprowadzili kontrę, zakończoną faulem na Khrisie Middletonie. Koszykarz Milwaukee Bucks bez problemu wykorzystał swoje rzuty osobiste, zapewniając USA wygraną 93:92. 

Kolejne mecze obydwu reprezentacji zostaną rozegrane w czwartek. Stany Zjednoczone podejmą wówczas Japonię, a Turcja zmierzy się z Czechami.

Więcej o:
Komentarze (10)
Koszykarska reprezentacja USA uciekła znad przepaści. "Koszmarny scenariusz niemal się ziścił"
Zaloguj się
  • lassaros

    Oceniono 11 razy 11

    Drodzy Redaktorzy,
    ja rozumiem, że wczorajszy mecz USA - Turcja w pełni zasługuje na artykuł, ale dziennikarski fach wymaga rzetelności, a tej jednak trochę zabrakło. Zdanie, że "Greg Popovich nie mógł skorzystać z największych gwiazd NBA" zdecydowanie nie oddaje tego, w jakim składzie Amerykanie pojawili się w Chinach. Z graczy na poziomie all-star gra właściwie 3 koszykarzy - Kemba Walker, Donovan Mitchell i Jayson Tatum (Middleton to świetny strzelec za 3, ale poza tym nie widzę w gościu nic rewelacyjnego). Reszta to jest praktycznie 4? 5? skład, jaki można byłoby wystawić do turnieju. To jedna z najsłabszych reprezentacji USA złożonych z graczy NBA. Wszystkie największe gwiazdy uznały, że zbliżający się sezon zasadniczy jest ważniejszy.

    Ale istotna jest jeszcze jednak tendencja, o której redaktor nie wspomniał - nigdy jeszcze o sile ligi NBA nie stanowiło tylu graczy spoza USA. W sezonie 2019:
    MVP - Giannis Antetokounmpo (Grecja)
    Most Improved Player - Pascal Siakam (Kamerun)
    Rookie of the Year - Luka Doncic (Słowenia)
    Defensive Player of the Year - Rudy Gobert (Francja)

    Tego w NBA jeszcze nie było :)

  • chlopzlasu

    Oceniono 4 razy 4

    Zupełnie nie rozumiem tego artykułu. USA gra trzecim składem, Turcja to jedna z czołowych drużyn świata. Nie ma tu żadnej sensacji. Byłaby, gdyby przyjechali najlepsi z NBA...

  • artco1313

    Oceniono 2 razy 2

    jedyne mistrzostwa świata o które walczy "5-ty" skład najlepszych

  • timbwolf3

    Oceniono 1 raz 1

    W każdym turnieju USA mają taki jeden mecz na styku, potem i tak wyjeżdżają ze złotym medalem

  • boliver

    0

    Ani ziabi Ani parzy

  • dave1919

    Oceniono 4 razy 0

    .

    .AMERYKANIE BEZ WSZYSTKICH NAJLEPSZYCH ZAWODNIKÓW - 'UCIEKŁA ZNAD PRZEPAŚCI'
    HEHE
    .
    NAJGŁUPSZY TYTUŁ W HISTORII

    .

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX