Sport.pl

Polscy koszykarze pokonali Holandię. Była wygrana, zabrakło mistrzowskiej formy

Zwycięstwo było potrzebne, choć tak naprawdę nic nie zmieniło. Polacy wygrali z Holandią 77-71, mimo że wcale nie rozegrali dobrego spotkania. Wciąż nie wiadomo także na kogo ostatecznie postawi trener Mike Taylor.

Pokonanie Holandii miało podreperować kadrę mentalnie. Pięć porażek w sześciu wcześniejszych meczach nie nastrajało bowiem zbyt optymistycznie, a przyzwyczajanie się do przegrywania nie służy żadnej drużynie. Dlatego zwycięstwem i efektowną grą w Lublinie reprezentacja chciała się pożegnać z polskimi kibicami. Udało się połowicznie. Od początku spotkania widać było dobrą energię naszej kadry, brakowało za to skuteczności. Co prawda biało-czerwoni kontrolowali to spotkanie, ale gra momentami na granicy nonszalancji (17 strat) nie przekładała się na punkty. Za to skuteczne akcje z dystansu Bryana Albertsa oraz Yannika Franke sprawiały, że Holendrzy nie pozwalali odskoczyć swoim rywalom. Do gry motywowała ich na pewno obecność nowego selekcjonera kadry Maurizio Buscaglii, przed którym każdy gracz Oranje chciał się dobrze zaprezentować.

Selekcjoner wciąż szuka

Trener Mike Taylor zostawił tym razem poza składem Kamila Łączyńskiego i Mathieu Wojciechowskiego. Nie oznacza to jeszcze, że stracili szanse na grę w Chinach. Ostateczną decyzję selekcjoner podejmie dopiero po ostatnich meczach kontrolnych. Poza Łączyńskim i Wojciechowskim dał pograć wszystkim koszykarzom ze składu. Jest jednak spora różnica w jakości gry między tym co prezentuje podstawowa piątka (Slaughter, Cel, Ponitka, Waczyński, Kulig), a tym jak wygląda gra Polaków z kilkoma zmianami. Słabiej zagrał tym razem Adam Waczyński, który zdobył zaledwie 5 punktów i trafił tylko jedną „trójkę” (na 5 prób). Sam też nie był zachwycony ani swoim występem, ani grą reprezentacji, ale wynik przyjął z ulgą

- Jesteśmy zadowoleni z tego, że w końcu wygraliśmy. Pierwsza połowa nie była najlepsza w naszym wykonaniu. W trzeciej kwarcie wielu zawodników zagrało jednak na wysokim poziomie. Holandia to fizyczny, młody zespół, wiedzieliśmy, że nie będzie łatwo. Po zwycięstwie na pewno nasze morale wzrosły. W lepszych humorach żegnamy się z Polską.

Za dużo strat, za mało koncentracji

Najlepiej z Polaków wypadł Mateusz Ponitka, który zdobył 13 punktów i wniósł bardzo dużo energii. Wymaga jednak znacznie więcej od siebie i od innych - Wygraliśmy mecz, ale jest niedosyt po naszej grze. Powinniśmy wyjść jeszcze bardziej skoncentrowani na to spotkanie. W naszych głowach jest to, żeby pozostać zdrowym. Powinniśmy ograniczyć liczbę strat z kadrą Holandii. Jesteśmy zespołem, który jedzie na mistrzostwa świata i nie powinno nam się to zdarzyć. Powinniśmy zagrać twardo. Mam nadzieję, że w Chinach zagramy już na 100 proc. możliwości każdego zawodnika. Mamy zostawić serce na boisku i mocno walczyć.

Prosto z Lublina reprezentacja udała się do Warszawy, skąd w czwartek odleci do Chin. Przed początkiem mistrzostw świata rozegra jeszcze trzy mecze kontrolne: z Nigerią, Iranem i Czarnogórą.

Więcej o: