Sport.pl

Koszykówka. Na treningu w Gruzji Polakom zgaszono światło

Podczas niedzielnego treningu Polaków przed wyjazdowym meczem eliminacji mistrzostw Europy z Gruzją, w hali w Tibilisi zgasło światło. - Nic nie jest dziełem przypadku. Pamiętajcie o tym, bo podczas meczu może być podobnie - powiedział zawodnikom trener Igor Griszczuk, który - mimo mroku - kontynuował zajęcia. Poniedziałkowy mecz Gruzja - Polska rozpocznie się o godz. 17 czasu polskiego. Transmisja w TVP Sport.
Polacy wylądowali w Gruzji w sobotę, a w niedzielę o 13 czasu miejscowego trenowali w hali Sports Palace, gdzie odbędzie się poniedziałkowe spotkanie. Po pół godzinie treningu na hali zgasło światło, ale Polacy nie przerwali treningu. Griszczuk jeszcze bardziej naciskał na zawodników zachęcając ich do intensywniejszej pracy przy świetle, które wdzierało się na parkiet przez dziury w zasłonach.

- Nic nie jest dziełem przypadku. Pamiętajcie o tym, bo podczas meczu może być podobnie - relacjonuje słowa trenera serwis Koszkadra.pl. - Zbijemy ich za to jutro - dodał Marcin Gortat.

Polska ekipa zdaje sobie sprawę, że mecz z Gruzją może być bardzo trudny. - Byle byśmy wygrali. Nawet połową punktu - ma świadomość wagi spotkania Gortat. - Będzie duszno i głośno, ale to nie może nas rozpraszać. Wiemy, po co tu jesteśmy. Mamy swoje zadanie do zrobienia i je zrealizujemy - dodał drugi filar reprezentacji Maciej Lampe.



Polska gra o awans do ME w grupie C z Bułgarią, Belgią, Portugalią i Gruzją - całe rozgrywki systemem mecz i rewanż odbędą się w sierpniu, a bezpośredni awans wywalczą zwycięzcy trzech grup i dwa zespoły z najlepszym bilansem z drugich miejsc. Ostatnie, 16. miejsce, będzie przedmiotem rywalizacji w przyszłorocznym turnieju barażowym - z sześciu drużyn biorących w nim udział, promocję uzyska tylko zwycięzca.

Gruzja może być najtrudniejszym rywalem Polaków w grupie C - poniedziałkowy przeciwnik biało-czerwonych ma silny zestaw wysokich zawodników ze środkowym Atlanta Hawks Zazą Paczulią na czele. Obok niego problemy Polakom mogą sprawiać Nikoloz Ckitiszwili i Giorgi Szermadini, a także naturalizowany Amerykanin Taurean Green.

Polacy grają o dużą stawkę, bo brak awansu będzie oznaczał nie tylko koniec szans na igrzyska w Londynie (pojedzie tam tylko ścisła czołówka ME), ale także totalny odwrót marginalnej w kraju dyscypliny. Jeśli koszykarze nie zagrają za rok na Litwie, to kolejny mecz o punkty rozegrają dopiero po piłkarskim Euro - w eliminacjach ME 2013.