Sport.pl

Koszykówka. Jak wygląda reprezentacja Polski na półmetku przygotowań?

Jest nowy-stary lider w osobie Macieja Lampego, jest pozytywne zaskoczenie, bo bardzo dobrze spisuje się Tomasz Gielo, ale jest też spory problem. Jak grają polscy koszykarze podczas przygotowań do eliminacji EuroBasketu 2017?
Polacy są na półmetku przygotowań - rozegrali 5 z 10 zaplanowanych sparingów, do pierwszego meczu o punkty z Portugalią (31 sierpnia, Włocławek), zostało nieco ponad dwa tygodnie. Koszykarze Mike'a Taylora dwukrotnie pokonali Holandię w Wałbrzychu (84:72 i 82:64), wygrali w Wiedniu z Islandią (82:71) i Austrią (79:71), przegrali z najmocniejszą w tym zestawie Słowenią (76:81).

Jak wygląda reprezentacja?

Lider: Maciej Lampe. Z nim gra Polaków zyskuje dodatkowy wymiar w ataku, 32-letni środkowy to jedyny gracz, który stwarza zagrożenie w grze tyłem do kosza, ale na tym się jego atuty nie kończą - Lampe grozi też rzutem z dystansu i nieźle podaje. Średnio rzuca po 13,2 punktu na mecz - statystyka byłaby większa, gdyby nie to, że w meczu z Austrią był oszczędzany i zagrał tylko 13 minut. Lampe trafił 57 proc. rzutów z gry (26/55), w pięciu meczach zaliczył 13 asyst. Zbierał średnio 5,2 zbiórki na mecz.

Cichszym liderem, trochę na drugim planie, jest Adam Waczyński. 26-letni strzelec zdobywa po 12,8 punktu, gra bardzo równo - rzucał kolejno 14, 12, 10, 14 i 14. Jego najsilniejsza broń, to oczywiście trójki - trafił 15 z 29, czyli 51 proc. Poniżej swojego poziomu wypadł tylko w meczu ze Słowenią (2/8 za trzy).

Problem: Słabość pod bronionym koszem. Obnażył ją właściwie każdy rywal, a Austriacy - szczególnie Rasid Mahalbasić, który zdobył 18 punktów - dziurę pod obręczą wykorzystali do maksimum. Ostatni rywale Polaków zdobyli aż 36 punktów z pola trzech sekund - po wejściach pod kosz, ścięciach za plecy i podaniach, po zbiórkach w ataku. Mocna formacja podkoszowa z EuroBasketu przestała istnieć (brakuje Marcina Gortata, Damiana Kuliga i Przemysława Karnowskiego), nowa rodzi się w bólach.

Ogromnym problemem są też zbiórki - każdy rywal miał przewagę w tych ofensywnych, przeciwnicy średnio zbierali po 12,6 piłki w ataku (Polacy - po 7,0). Lampe nie jest tytanem podkoszowej walki, doświadczeni Adam Hrycaniuk i Szymon Szewczyk też na deskach nie dominują, młodsi Aleksander Czyż i Tomasz Gielo nie zawsze skaczą w tempo. Szwankuje też zastawienie. Polskie pole trzech sekund, to najsłabszy w tej chwili punkt reprezentacji.

Zagwozdka: Kto będzie wysokim skrzydłowym? To pytanie wynika oczywiście z nieobecności Kuliga, ale też Aarona Cela - widać, że właśnie na pozycji wysokiego skrzydłowego najbardziej szuka rozwiązań Taylor. Z Holandią w piątce wychodził na tej pozycji Czyż, z Islandią zaczynał Gielo, ze Słowenią i Austrią - Lampe przesunięty ze środka, gdzie grał Hrycaniuk. Każdy z nich ma inne atuty (Czyż - waleczność, Gielo - rzut z dystansu i dobrą formę, Hrycaniuk - doświadczenie i obronę), możliwe, że Taylor będzie zaczynał mecze inaczej, w zależności od rywala.

W odwodzie zostaje jeszcze najbardziej doświadczony pod koszem Szymon Szewczyk, z którego Taylor korzysta na razie oszczędnie - 34-letni wysoki skrzydłowy w pierwszym meczu z Holandią zagrał tylko chwilę, w ogóle nie wyszedł na boisko z Islandią, dostał ledwie trzy minuty z Austrią. Za te występy trudno go oceniać. Natomiast w dwóch pozostałych meczach Szewczyk wypadł bardzo dobrze - w drugim meczu z Holandią grał przez 14 minut, zdobył dziewięć punktów (3/3 za trzy), miał cztery zbiórki. Z kolei z Islandią spędził na boisku kwadrans, rzucił osiem punktów (2/3 za trzy), miał siedem zbiórek.

Zaskoczenie na plus: Tomasz Gielo. Z dystansu trafia tak, jak dostał jakieś tajne kody do gry w koszykówkę! W pięciu meczach 23-letni skrzydłowy ma 11/12 za trzy, niebywałe 91 proc. Rywale jeszcze nie podchodzą blisko leworęcznego, mierzącego 205 cm wzrostu skrzydłowego, ale niebawem pewnie zaczną. Czy Gielo pokaże, tak jak w jednej akcji meczu z Austrią, że potrafi w takiej sytuacji minąć i skutecznie zakończyć akcję spod kosza?

Gielo niedawno podpisał kontrakt z Joventutem Badalona i idzie za ciosem, w sparingach gra naprawdę dobrze. Zdobywa po 10,2 punktu i 3,6 zbiórki, trafia 65 proc. rzutów z gry (19/30, 63 proc.), nie wyszedł mu - tak, jak całej drużynie - mecz ze Słowenią, gdy w dziewięć minut gry był niewidoczny. Szczecinianin jest też aktywny pod bronionym koszem, choć samą energią wszystkich mankamentów polskiej obrony w polu trzech sekund naprawić się nie da.

Może być lepiej: Mateusz Ponitka. Nie gra źle, ale powinniśmy wymagać od niego więcej niż 7,6 punktu, 3,0 zbiórki, 1,2 asysty i 1,0 przechwytu. 23-letni skrzydłowy trafia na razie tylko 42 proc. rzutów (14/33), pudłuje szczególnie z dystansu (2/13 za trzy). Z jednej strony nie zakłóca to hierarchii zespołu, w której gros punktów mają zdobywać Lampe i Waczyński, ale Ponitka, jako najlepszy z tych, którzy potrafią zrobić "coś z niczego" mając piłkę w rękach, potrzebny jest drużynie w lepszej formie.

Ponitka mówił ostatnio, że zmienia swoją grę, że coraz bardziej zależy mu na kreowaniu pozycji dla kolegów, ułatwianiu im gry. Tak próbuje grać w sparingach, jest niezły w obronie, a jego wskaźnik +/- wynosi +40 i jest najwyższy w drużynie obok identycznego Lampego (+39 ma Waczyński, a po +23 - Slaughter i Czyż). Jednak 10 strat w pięciu meczach, to nie jest dobry wynik, a w połączeniu ze słabą skutecznością - niedosyt rośnie.

Luźna uwaga: Łukasz Koszarek nie rdzewieje. Rezerwowy rozgrywający reprezentacji był niezadowolony z zeszłorocznego EuroBasketu, na którym grał z urazem, teraz jest w niezłej formie. Poza pierwszym meczem z Holandią, gdy wyszedł w pierwszej piątce, w trzech kolejnych spotkaniach był zmiennikiem A.J. Slaughtera, w piątym, z Austrią, odpoczywał. Zastąpił go Robert Skibniewski, który rozegrał zresztą dobry mecz (12 punktów, dwie asysty).

Koszarek? Nawet jeśli jego rozgrywanie nie jest tak spokojne, jak Slaughtera (8,4 punktu, 3,8 asysty, 1,6 straty), to wynik jego gry jest dla drużyny pozytywny. 8,2 punktu oraz 4,2 asysty, przy ledwie trzech stratach w czterech meczach? Jest dobrze.

Więcej o: