Sport.pl

EuroBasket 2015. Ile może dać reprezentacji Marcin Gortat?

Nie dominuje pod koszami, ma niewiele zbiórek w ataku, nie blokuje rzutów, brakuje mu dynamiki. - Jest doskonały, gra dobrze, ma duży wpływ na to, że wygraliśmy trzy mecze - mówi jednak zadowolony ze środkowego Washington Wizards trener Mike Taylor. Ale czy Marcin Gortat daje drużynie tyle, ile mógłby? Ile może jej jeszcze dać?
W pięciu meczach grupy A Gortat zdobywał średnio po 11,8 punktu i 7,2 zbiórki. Jak na gracza z ośmioletnim stażem w NBA, o którym wszyscy rywale we Francji mówią, że jest jednym z najlepszych środkowych turnieju - to wynik najwyżej przeciętny.

A na pewno słabszy niż kilku podkoszowych rywali w bezpośrednich starciach. Bośniak Andrija Stipanovic rzucił biało-czerwonym 20 punktów, Rosjanin Andrej Zubkow - miał 21 i siedem zbiórek, Francuz Rudy Gobert - tylko odpowiednio osiem i siedem, ale za to dwukrotnie potężnie blokował rzuty Gortata. Naturalizowany w Izraelu Amerykanin D'or Fisher rzucił z Polską 15 punktów, miał osiem zbiórek. "Polski Młot" żadnego z nich w parkiet nie wbił, rywalizację o dominację w polu trzech sekund przegrywał.

W sumie, podczas 130 minut, które Gortat spędził na parkiecie w pięciu meczach, Polacy stracili o 13 punktów więcej niż zdobyli. To drugi najgorszy wynik w zespole, który pokazuje, że 31-letni środkowy nie jest koszykarzem mającym duży wpływ na dobrą grę drużyny. Pod tym względem najlepsi w zespole Mike'a Taylora są Mateusz Ponitka (+32), Adam Waczyński (+26), A.J. Slaughter (+22). Na dodatek Gortat dwukrotnie pogubił się w zaciętych końcówkach - z Rosją, po jego bezsensownym faulu na graczu bez piłki, rywale wykonali rzadko spotykaną akcję za pięć punktów. Z Francją, w akcji, która mogła dać dogrywkę, zamiast strzelcowi Waczyńskiemu stawiał zasłonę Slaughterowi.

"Rozliczam swoją grę wygranymi"

Oczywiście, nie jest tak, że Gortatowi nic nie wychodzi. Środkowy Wizards nieźle wykonuje półhaki po akcjach tyłem do kosza, dobrze zbiera piłki w obronie, dobrze też podaje - ma średnio 2,6 asysty na mecz, niektóre jego zagrania z wbiegającymi pod kosz Ponitką czy Damianem Kuligiem są świetne. Gortat trafia większość rzutów ze swoich pozycji - ma 58 proc. skuteczności spod obręczy (7/12), 54 proc. z dalszej odległości w polu trzech sekund (14/26).

Gra solidnie, ale nie daje drużynie takiej siły pod koszem, jakiej można byłoby się spodziewać. Blisko 100 mln dol., które zgodziły mu się już zapłacić kluby NBA, na boisku sobie wywalczył, dosłownie. Twardą, agresywną, fizyczną grą, do której pasowały ksywki "Polski Młot" i "Polska Maszyna". Ledwie sześć zbiórek w ataku i trzy bloki w pięciu meczach EuroBasket do nich nie pasują.

Po meczu z Finlandią, który kończył grupową rywalizację, z Gortatem o jego formie porozmawiać się nie udało. - Bierzcie "Bizona", bierzcie "Bizona" - śmiał się, przechodząc obok dziennikarzy i wskazując Przemysława Karnowskiego, który dał bardzo dobrą zmianę i w sumie spędził na boisku o dwie minuty dłużej niż Gortat. Dzień wcześniej, po porannym treningu, zapytany o swoją formę środkowy Wizards powiedział tylko: - Rozliczam swoją grę wygranymi meczami. To jest dla mnie najważniejsze.

Mike Taylor: Marcin jest doskonały

- Jeśli zapytasz go o ocenę swojej gry, to powie, że chciałby grać lepiej - mówił po meczu z Finlandią trener Mike Taylor. - Ale mi podoba się to, co on robi na boisku, co wnosi do naszej drużyny. W ataku wykonuje dobrą robotę, zajmując pozycję pod koszem, radzi sobie z podwojeniami i pułapkami o wiele lepiej niż robił to na poprzednich mistrzostwach. Jego postawa ma duży wpływ na to, że osiągamy dobre wyniki.

- Marcin jest doskonały. Jest naszym liderem, jest gościem, który stymuluje atak i obronę. Gra dobrze - dodał Amerykanin.

Co ze wspomnianą statystyką mówiącą o tym, że gdy Gortat jest na boisku, to drużyna więcej punktów traci niż zdobywa? - Jest na minusie, ale zwróćmy uwagę, że on zwykle gra wtedy, gdy w drużynie przeciwnej są najlepsi zawodnicy, w najważniejszych momentach meczu. Poza tym statystyka +/- niezbyt dobrze oddaje to, co dzieje się na boisku, wpływa na nią wiele zmiennych.

- Podczas swojej obecności na boisku masz wokół siebie różnych graczy, rywale też się zmieniają. Czasem możesz być na plusie tylko dlatego, że byłeś na boisku przez trzy sekundy, gdy twój kolega trafił rzuty wolne. Ja nie przywiązuję do tej statystyki zbyt dużej wagi. Zawodników, także Marcina, oceniam w ramach naszego systemu gry i tego, w jaki sposób pomagają egzekwować nasz plan gry. Powtarzam: Marcin ma duży wpływ na to, że wygraliśmy trzy mecze - powtórzył trener.

Kogo potrzebuje drużyna?

- Zwróćcie uwagę, że to gra Marcina jest najbardziej analizowana z całej naszej reprezentacji. Wszyscy się na nim koncentrują - jak on gra, co robi na boisku, jak wypadł w konkretnej sytuacji. A on, jako lider i kapitan, jest nastawiony na zespół, nie jest samolubny. W meczu z Finlandią widział, jak dobrze grają rezerwowi i kiedy szykowałem się, żeby wpuścić go na boisko, sam mówił: "Dajmy im grać, tak dobrze im idzie".

Co z obroną pod koszem? - Czasem wygląda na to, że on wpuszcza kogoś pod obręcz, że nie broni. Ale Marcin realizuje nasze założenia i np. wychodzi wysoko na obwód, by zatrzymać gracza z piłką wychodzącego zza zasłony - tłumaczy trener.

Taylor jest zadowolony, Gortata chwali i nazywa go liderem, ale w potocznym rozumieniu tego słowa, w odbiorze kibiców, łodzianinowi trudno na razie przypisać taką rolę. Nie zdobywa najwięcej punktów, nie jest inicjatorem zrywów. Ale to, że Gortat tego nie robi, nie powinno ani dziwić, ani martwić.

Po pierwsze: łodzianin liderem nie był nigdy, w żadnej drużynie. W Kolonii, w Orlando, w Phoenix, w Waszyngtonie był lub jest graczem ważnym, ale nie pierwszoplanowym. Jego zadaniem jest ułatwianie gry innym, liderom właśnie. Po drugie: na mistrzostwach w dobrej formie są Ponitka i Waczyński, którzy są skuteczni, zdobywają wiele punktów, szykują pozycje dla kolegów. Oni Gortata potrzebują, ale nie jako lidera, tylko gracza równego im, jeśli chodzi o rolę w ataku, i agresywnego, twardego obrońcy, który robi różnicę pod swoim koszem.

Ile siły ma "Polska Maszyna"?

Tej agresji, dynamiki, z której Gortat był znany, momentami też jednak brakuje. Widać to w akcjach pod obręczą, gdy zamiast wsadów, obserwujemy piłkę kładzioną na obręcz. Widać to w kontrach, bo choć podania od kolegów bywają pośpieszne, nieprecyzyjne, to jednak start Gortata do piłki nie jest już tak żwawy, jak kiedyś. Widać to po rzutach kolegów, gdy nie próbuje skakać na deskę i walczyć o zbiórki.

Może dlatego, że "Polska Maszyna" ma już spory przebieg?

- Nie mam 18 lat. Zwracam uwagę na wszystko, co robię. To już nie te czasy, gdy można było biegać na treningu, iść na siłownię i dalej być wulkanem energii - mówił w lipcu Gortat. I wyliczał urazy z ostatniego sezonu: - Ból przywodziciela w biodrze, był problem z plecami, miałem uraz dolnej części kręgosłupa. Rok temu miałem problemy z barkiem. Takich samych osiągów na siłowni, jak trzy lata temu, już nie będę miał.

Przed EuroBasketem zapowiadał, że to prawdopodobnie jego ostatni turniej w reprezentacji, choć decyzję może zmienić wyjątkowo dobry występ we Francji. Takim byłoby zajęcie miejsca w siódemce, które oznaczałoby promocję drużyny do turnieju kwalifikacyjnego na igrzyska w Rio de Janeiro.

W jakim stopniu Gortat jest w stanie pomóc drużynie to osiągnąć?

Więcej o:
Komentarze (12)
EuroBasket 2015. Ile może dać reprezentacji Marcin Gortat?
Zaloguj się
  • gwindorpl

    Oceniono 23 razy 17

    Dobra, odnoszę wrażenie, że na coś nie zwracacie uwagi:
    Owszem, Gortat nie ma statystyk jak za dobrych czasów w NBA na tym turnieju, ale:
    1. Ma, 1,4 asysty w meczu więcej, niż w ostatnim sezonie NBA - gra zespołowo, szuka kolegów w ataku. Dlaczego to dobre? Angażuje cały zespół w grze ofensywnej, ładnie podaje do schodzących pod kosz graczy, szuka obwodu. Rzadko na siłę gra tyłem do kosza jak nie idzie - w przeciwieństwie do niedawnych jeszcze meczy reprezentacji, gdzie był to standard.
    2. Gra krócej niż w NBA w każdym meczu, więc kiedy ma zbierać i rzucać?
    3. Jest bardzo często podwajany, więc to też nie tak, że ma tyle luzu, co jak gra np. z Wall'em
    4. Nie wykorzystujemy tyle P&R w kadrze - a to jest jego konik, a nie gra tyłem do kosza.
    5. Jakby na to nie patrzyć, to Gortat ma teraz okres po/przed sezonowy w NBA. Oczywiście, że nie jest w szczytowej formie na turnieju.

  • whitepony

    Oceniono 16 razy 12

    Gortat jest właśnie takim graczem. Solidnym, pracującym dla drużyny, dobrze zachowujący się w systemie obronnym. Szczęśliwie nasz trener wygląda na bystrego i szybko zorientował się, że robienie z Marcina go-to-guya jest drogą donikąd. Pewnie można by dograć więcej piłek do niego, Gortat forsowałby swoje rzuty, skuteczność trochę by spadła ale miałby średnią np. 17 punktów. Nie sądzę jednak, aby stało się to z korzyścią dla drużyny.
    Dodatkowo porównanie faktu, że jakiś tam center Rosji czy Bośni rzucił czy zebrał więcej od niego nie ma żadnego sensu gdy nie znamy dokładnie założeń w obronie.
    Oczywiście racją jest to, że Gortat nie jest w najwyższej formie. Jednak nie ma to aż takiego wypływu na drużynę. I bardzo dobrze.

  • mromac

    Oceniono 4 razy 4

    Nie mam zarzutów do ofensywnych poczynań Gortata, to dobrze że nie kreują go na pierwszego strzelca bo pewnie skonczyloby się to porażkami. Jednak w NBA, gdzie gra przeciwko bardziej wymagającym rywalom, ma 1 blok na 23minuty gry, natomiast na Eurobaskecie 1 blok na 43minuty. Podobnie ze zbiorkami ofensywnymi , w NBA 1 zbiórka co 13minut, na Eurobaskecie co 21minu. Nie wymagam żeby Gortat robił triple double w kazdym meczu ale gołym okiem widać że gra mocno poniżej swoich mozliwości.

  • jarsza

    Oceniono 5 razy 3

    Albo bez formy albo nie gra na 100%.

  • known2own

    Oceniono 4 razy 2

    Problemem jest właśnie to, że Gortat robi ZA DUŻO!
    Chyba za bardzo chce po prostu. Ale wychodzi to jak gra na podwórku, w obronie biegnie podwajać każdego gracza z piłką. W efekcie czego zostaje kryjąc "na radar" rozgrywającego za linią 3 punktów podczas gdy akcja dzieje się pod naszym koszem (ewentualnie kryty przez niego zawodnik rzuca sobie z czystej pozycji za 3, bo Gortat nie może go kryć blisko z obawy przed łatwym minięciem). I tak w KAŻDEJ akcji. To chore, szczególnie w Europie gdzie może sobie stać godzinę pod samym koszem, straszyć blokiem i zbierać piłki nawet z obręczy.
    Tak samo w ataku. Absolutna nadaktywność. Zasłony na 8-9 metrze. Post up na 6 metrze. Wychodzenie przed linie za 3pkt żeby rozgrywać. Co to ma być? Jakieś pranie mózgu "jesteś liderem, zrób wszystko za wszystkich"? To rozbija grę innych zawodników i zabiera im miejsce na parkiecie (zagęszczanie strefy własnego rozegrania). Karnowski jest strasznym klockiem, ale robi to co potrafi i się tego trzyma, jest młody, ale głowę ma na karku.
    Wina chyba trenera. Nie wiem czy się boi mu zwrócić uwagę. A może to on go tak nakręcił niezdrowo. Może posadzenie na ławce w końcówce z Finlandią pomoże schłodzić głowę. Oby, bo Hiszpanie akurat Karnowskego zjedza strasznie, a potrzebny w obronie jest właśnie 'trzeźwy' Gortat.

  • c_lod

    Oceniono 2 razy 0

    Co z tym Gortatem? Powiem wam co. Gra w Polsce. Kraj który umie pięknie przycinać skrzydełka.

  • heliheli

    Oceniono 11 razy -3

    kiedy wreszcie dojdzie do ludzi w Polsce fakt że Gortat jest zawodowym drewniakiem w NBA , jego rola to rozpychanie sie twardymi łokciami w okolicach obreczy . I jest dobrym zawodowym drewniakiem . Ale nie można opierac gry druzyny na drewniakach .....i ten kto tego oczekuje to sie rozczaruje . W NBA Gortat jest dodatkiem do innych robiacych gre zawodników a tu sie oczekuje że to on zrobi gre . Nie zrobi .

  • gandalf1899

    Oceniono 8 razy -4

    Bigos się skończył !!
    Gortat lepiej gra w reklamie Playa niż w reprezentacji !!
    A taki wielki zawodnik NBA !!

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX