Sport.pl

EuroBasket 2015. Polacy grają z Izraelem. Jak zatrzymać Omriego Casspiego?

Izrael to nie tylko Omri Casspi, ale ograniczenie trzeciego strzelca mistrzostw Europy to główne zadanie Polaków w środowym meczu, który może dać biało-czerwonym drugie miejsce w grupie A. Początek o godz. 17.30. Relacja na żywo w Sport.pl i aplikacji Sport.pl LIVE!
Izrael to europejski średniak, w rankingu FIBA zajmuje 38. miejsce (cztery lokaty przed Polską), ale przez ogromne problemy w okresie przygotowawczym i słabą grę w sparingach niewielu dawało im szansę na dobre wyniki we Francji. Tymczasem koszykarze trenera Ereza Edelshteina zaskakują - najpierw pokonali Rosję 76:73, dzień później wysoko ograli zmęczonych dogrywką z Francją Finów (79:66). Ale trzeciego dnia turnieju Izrael, zamiast zapewnić sobie awans, z powodu katastrofalnie rozegranej końcówki przegrał po dogrywce z Bośnią i Hercegowiną.

- Gdyby ktoś przed turniejem powiedział nam, że po trzech meczach będziemy mieli bilans 2-1, bralibyśmy go w ciemno. Ale po porażce z Bośnią jest ogromny niedosyt, ten mecz był do wygrania - mówi dziennikarz Avi Segal z "Israel Hayom".

- Byliśmy kilka sekund od kolejnej rundy, a teraz musimy bić się z Polską. Pokażemy, że mamy charakter, szybko zapomnimy o tej porażce - mówi rozgrywający Gal Mekel, który, co ciekawe, ma polski paszport.

Plan na Casspiego

Izrael gra przyjemną dla oka, ale niebezpieczną dla rywali koszykówkę. Akcje rozgrywane są szybko, często nie trwają nawet 14 sekund, a zawodnicy świetnie czują się w kontratakach, choć na turnieju nie zdobywają z kontry aż tak wielu punktów (średnio 10,3 pkt na mecz, Polacy - 13). Błyskawicznym tempem rozgrywania akcji Izrael zaskoczył powolnych Rosjan, sprawił też trudności Finom.

Liderem drużyny jest skrzydłowy Sacramento Kings Omri Casspi. Szczupły, mierzący 204 cm wzrostu gracz najczęściej gra jako niski skrzydłowy, czym sprawia problemy nieco niższym graczom. Jest szybki, a do tego dostaje wiele pomocy od partnerów, którzy stawiają mu zasłony i starają się jak najczęściej dogrywać do niego piłkę.

W trzech dotychczasowych meczach Casspi rzucał średnio po 20 punktów, co dawało mu trzecie miejsce w klasyfikacji strzelców. Miał też średnio 7,7 zbiórki i 4,0 asysty na mecz, ale też często tracił piłkę (4,3). Polacy o tym, jak gra lider Izraelczyków, wiedzą wszystko.

- Jego ulubiona gra to wbieganie pod kosz po linii końcowej za plecami obrońców, którzy chcą odciąć go od podania. Ja go odcinał nie będę. Niech dostanie piłkę, będziemy walczyć jeden na jednego. Dalej od kosza Casspi może nie być tak groźny - mówi Adam Waczyński, najlepszy strzelec reprezentacji, który będzie prawdopodobnie krył Casspiego. Izraelczyk trafia 51 proc. rzutów w turnieju, ale zza pola trzech sekund wykorzystał tylko pięć z 16.

Jednak Izrael to nie tylko Casspi. Ważną rolę odgrywa też wszechstronny wysoki skrzydłowy Lior Eliyahu (17,3 pkt na mecz). Skrzydłowy Hapoelu Jerozolima uwielbia grać z kontrataku, wbiegać pod kosz i zaskakiwać swoim specyficznym rzutem. - Szybki, sprzed głowy, który potrafi oddać i z dwóch, i z czterech metrów, jeśli ma kawałek miejsca. Zostawisz mu metr miejsca i on już tę piłkę może tak pyknąć do kosza - opisuje rzut Eliyahu skrzydłowy reprezentacji Polski Aaron Cel.

Trzecim liderem Izraela jest Mekel. Rozgrywający Crveny Zvezdy Belgrad ma 13,7 pkt na mecz i pięć asyst. - Jemu nie można dać się rozpędzić, bo on może zdecydować w pojedynkę o losach meczu. Nie jest to tradycyjny rozgrywający - opisuje skaut reprezentacji Polski Rafał Juć.

Wykorzystać przewagę pod koszem

Jeśli szukać słabych stron Izraela, to warto spojrzeć pod kosz. Słabo zbierają, dają rywalom mnóstwo okazji do punktów drugiej szansy - rywale mają przeciwko nim średnio aż 14 zbiórek w ataku, które zamieniają na 12 punktów.

Izraelowi brakuje silnych graczy podkoszowych. D'Or Fisher jest solidnym obrońcą, ale w ataku gra przeciętnie. Tutaj Polacy powinni wykorzystać grę tyłem do kosza Marcina Gortata i Przemysława Karnowskiego. Z drugiej strony Izrael umie poradzić sobie z tym, że rywale mają większych i silniejszych graczy pod koszem - trener Edelshtein obniża skład, gra niską piątką i zmusza środkowych rywali do biegania za niższymi graczami. Na to też musi uważać Gortat, któremu w ten sposób przeszkadzali Rosjanie.

- Mecz z Izraelem jest bardzo ważny, bo porażka postawi nas w bardzo niekorzystnej sytuacji. Będziemy mieli mniej czasu na odpoczynek przed meczem z Finlandią ostatniego dnia (czwartkowy mecz jest o godz. 15). Widać to było po meczu Finów z Francuzami, gdzie była dogrywka, a Finowie następnego dnia po południu przegrali, bo zabrakło im sił. Z Izraelem gramy mecz o życie i musimy go wygrać - mówi Łukasz Koszarek, rozgrywający reprezentacji Polski.

Więcej o: