Sport.pl

EuroBasket 2015. Polska vs Tony Parker i dream team. A gdyby tak Francja zagrała w NBA?

Francuzi o swojej kadrze piszą "Tony Parker i dream team", coraz więcej osób zastanawia się, co trójkolorowi osiągnęliby, gdyby grali w NBA. Czy da się to porównać? W poniedziałek o godz. 21 Francja będzie rywalem Polski na EuroBaskecie. Relacja na żywo w Sport.pl i aplikacji Sport.pl LIVE!
Tak mocnej drużyny w tegorocznych mistrzostwach Europy nie ma nikt. W ostatnich latach tylko Hiszpanie budowali zespoły, w których było tak wielu graczy z najlepszej ligi świata. I te hiszpańskie drużyny z m.in. braćmi Gasol, Jose Calderonem czy Rickym Rubio rzucały wyzwanie reprezentacji USA, z którą mierzyły się o złoto na igrzyskach w Pekinie i Londynie. Hiszpanie do NBA nawiązywali - swoją kadrę określali "La NBA".

- Hiszpania dominowała przez pięć czy sześć lat, teraz przyszedł czas na nas. Nasz zespół w tym roku jest najlepszym w historii francuskiej koszykówki - powiedział Tony Parker przed mistrzostwami Europy. A "Basket Hebdo" pisał o reprezentacji "Tony Parker i francuski dream team" Czy to nie przesada z tą drużyną marzeń? Rzućmy okiem na skład.

Parker to czterokrotny mistrz NBA z San Antonio Spurs, w 2007 roku wybrano go MVP finałów, sześć razy grał w meczach gwiazd. Boris Diaw tytuł ze Spurs ma jeden (w 2014 roku), w 2006 roku został wybrany graczem, który poczynił największy postęp. Nicolas Batum zanim latem przeniósł się do Charlotte Hornets był filarem Portland Trail Blazers. Rudy Gobert gra w Utah Jazz i miał genialny ostatni sezon. Joffrey Lauvergne zimą dołączył do Denver Nuggets, a Evan Fournier to podstawowy gracz Orlando Magic. Mało? Nando de Colo i Mickael Gelabale jeszcze nie tak dawno w NBA grali, teraz są ważnymi postaciami silnych europejskich klubów.

- Francja ma kilku graczy, którzy udowodnili swą wartość w NBA. Mają ludzi od chronienia obręczy, mają wybór na skrzydłach - graczy od rzucania, ale też wysokich, mają świetnego rozgrywającego. I Francja, to nie tylko Tony Parker, jakby się wydawało patrząc na reakcje kibiców - mówi trener reprezentacji Polski Mike Taylor.

- Trudno znaleźć ich słabe strony. Oni mają wszystko, ty możesz wybrać, czym chcesz, żeby cię "zabili". Mają skład z NBA i to jest zespół, który moim zdaniem w Konferencji Zachodniej awansowałby do play-off - mówi skaut reprezentacji Polski Rafał Juć, na co dzień międzynarodowy skaut Denver Nuggets.

Czy rzeczywiście, gdyby reprezentacja Francji w obecnym składzie grała w NBA, miałaby szanse coś ugrać? - Bardzo trudno to ocenić. Przede wszystkim dlatego, że NBA i koszykówka FIBA, to praktycznie dwie różne gry, są w nich inne zasady - mówi trener Taylor. - To świetny zespół do oglądania, lubię ich styl gry. Ale co osiągnęliby w NBA? To bardzo trudne pytanie - dodaje.

Francuzi zaczynają we Francji ustawieniem Parker, De Colo, Batum, Diaw i Gobert - przynajmniej kilka klubów NBA chętnie wystawiałoby taką pierwszą piątkę. Dołóż do tego Lauvergne'a, Fourniera i Gelabale'a - rotacja wygląda na więcej niż solidną. Wszyscy maja doświadczenie z gry w NBA, wiedzą, co to sezon trwający 82 mecze i jak się tam gra.

- Ich wielkość polega na tym, że mogą stosować różne rozwiązania - np. ustawić jako rozgrywającego de Colo, a Parkera przesunąć na pozycję rzucającego. No i mają Borisa Diawa, który sprawia ogromne problemy obrońcom pod koszem. Ale mogą też wprowadzić na boisko Lauvergne'a, który może mijać środkowych kozłem - mówi Taylor.

Francuscy koszykarze na porównania swojej drużyny do klubów NBA tylko się uśmiechają. Pytaniami zaskoczeni nie są, ale w dyskusje wolą nie wchodzić. - Tego nie da się porównać - słychać najczęściej w odpowiedzi.

Ale gdyby jednak zagrali...

Co reprezentacja Francji osiągnęłaby w NBA?
Więcej o: