Sport.pl

EuroBasket 2015. Plany awaryjne trenera, nauka gry z Gortatem, obrona do poprawy - co wiemy o reprezentacji Polski?

W weekend polscy koszykarze pokonali 83:73 Turcję, przegrali 69:82 z Niemcami, ulegli też 80:81 Łotwie. Co wiemy o reprezentacji na niespełna dwa tygodnie przed EuroBasketem we Francji?
Gotowi na wszystko?

Trener Mike Taylor jest przeciwieństwem Dirka Bauermanna. Oczywiście, wiedzieliśmy o tym wcześniej, odnotowując m.in. i dużo niższe doświadczenie, i dużo wyższy poziom entuzjazmu u amerykańskiego szkoleniowca, teraz mamy kolejne potwierdzenie. Bo o ile Bauermann dwa lata temu przed ME w Słowenii dość szybko wymyślił plan gry i trzymał się ustawienia na dwóch wysokich (Marcin Gortat, Maciej Lampe), co ostatecznie zaprowadziło go na manowce, tak Taylor wciąż testuje, sprawdza coś nowego, eksperymentuje.

Teoretycznie trener mógłby w ostatnich sparingach przed mistrzostwami postawić na zgrywanie się piątki A.J. Slaughter, Mateusz Ponitka, Adam Waczyński, Damian Kulig i Marcin Gortat, która wygląda na najsilniejszą, jaką mogą wystawić Polacy. Tymczasem w Hamburgu Taylor co rusz coś zmieniał - z Turcją dał odpocząć Gortatowi, postawił na Przemysława Karnowskiego, z Łotwą było odwrotnie. W pierwszej piątce zmieniali się wszyscy oprócz A.J. Slaughtera - sprawdzani byli w niej i Aaron Cel, i Przemysław Zamojski, i Łukasz Koszarek.

- Na mistrzostwach na pewno będziemy grali inaczej, ale teraz jest czas przygotowań i sparingów. Chcemy sprawić, by zawodnicy byli gotowi na różne sytuacje, w których mogą się znaleźć podczas mistrzostw - zapowiada trener. Bauermann nie miał planu B, Taylor, najwyraźniej chce mieć nie tylko B, ale też C, D i E. Pozostaje mieć nadzieję, że koszykarze będą potrafili zrealizować solidny plan A.

Slaughter będzie rzucającym?

Wygląda na to, że przez zespołem testowanie kolejnego ustawienia - Slaughtera w roli rzucającego, przy grającym obok rozgrywającym Koszarku. Tym bardziej że w poniedziałek rano zaskakująco dowiedzieliśmy się o nagłej zmianie w kadrze - Dardana Berishę zastąpi Robert Skibniewski, który został z drużyny odwołany kilka tygodni temu.

Skąd ta zmiana? Berisha w początkowym zamyśle trenera miał być rzucającym, który przez kilka minut w meczu gra także jako rozgrywający. Ale ze sparingu na sparing rola 27-letniego gracza ograniczała się coraz bardziej do krótkich występów "na jedynce". Berisha nie był zadowolony z tego, że nie ma szansy "rozegrać się" najpierw na swojej pozycji i sam zasugerował trenerowi zmianę w kadrze.

W awaryjnie dokooptowanym Skibniewskim Taylor będzie miał sprawdzonego w zeszłorocznych eliminacjach weterana, typowego rozgrywającego z doświadczeniem z trzech ME. A także naturalnego zmiennika Koszarka, który to Koszarek prawdopodobnie częściej będzie teraz ustawiany na obwodzie obok Slaughtera. Naturalizowany Amerykanin wielokrotnie w swojej karierze sprawdzał się jako strzelec i może dać Taylorowi kolejną opcję gry w ataku.

Czy będzie zdobywał więcej punktów? Na razie, w roli rozgrywającego, wychodzi mu to różnie - w Hamburgu Slaughter rzucił 18 punktów Turcji (6/9 z gry, także trzy asysty), z Niemcami miał osiem (3/8, cztery asysty), z Łotwą - siedem (3/9, jedna asysta).

Jak (nie)grać z Gortatem?

Najlepszym graczem reprezentacji wciąż jest Marcin Gortat - pokazały to wcześniejsze mecze ze Słowenią, Hiszpanią, Angolą, pokazał to ostatni mecz z Łotwą, w którym 31-letni środkowy zdobył 23 punkty (9/12 z gry, 5/6 z wolnych). Mecz z Niemcami w wykonaniu Gortata był słabszy, choć statystycznie łodzianin wypadł solidnie - 14 punktów i osiem zbiórek.

Problem jest taki, że drużyna wciąż nie przywykła do równej gry z Gortatem, który w minionym sezonie u Taylora nie grał. W meczu z Niemcami często zdarzało się, że, gdy gracz Washington Wizards dostawał piłkę, reszta koszykarzy stawała i patrzyła. Brakowało ruchu, ścięć, wyjść na pozycję, choć czasem także podań powrotnych od środkowego.

- Jak Marcin wchodzi na boisko, to zaczyna się jedno wielkie czekanie na to, co on zrobi. Jak go nie ma, gramy aktywniej - mówi jeden z reprezentantów. - A przecież rywale w obronie szykują się na Gortata, więc jak on ma piłkę, to zacieśniają strefę pod koszem, a my, czekając na to, co zrobi, wcale mu nie pomagamy - dodał.

Sam Gortat po meczu na Łotwie powiedział reporterowi Ofens.co: "Ja się muszę nauczyć gry z chłopakami, chłopaki muszą się nauczyć gry ze mną". W poniedziałek na lotnisku nie wyjaśnił, na czym ta nauka ma polegać. - Musimy wiedzieć, co ja mogę dać zespołowi, co może dać reszta chłopaków. Każdy daje coś innego, musimy znaleźć równowagę - stwierdził tylko.

Ale Gortat przyznał, że problem ze zgraniem jest. - Z Łukaszem Koszarkiem znam się od 19. roku życia, z A.J. - od dwóch czy trzech tygodni - zauważył w poniedziałek. Tę różnicę widać na boisku, bo choć Slaughterowi zdarzają się błyskotliwe podania do Gortata, to dwójkowe akcje ze środkowym lepiej wychodzą Koszarkowi.

A dlaczego zespół tak rzadko rozgrywa te dwójkowe akcje, które mogłyby być jego silnym punktem? - Zapytajcie się trenera, a nie mnie - zaśmiał się. Taylor do Warszawy nie przyleciał, dwa wolne dni spędza w Niemczech z nowo narodzonym synem.

Pozwalają się rywalom rozkręcać

Wciąż jest też dużo do poprawy w obronie. W Hamburgu każdy z trzech rywali karcił Polaków na różne sposoby. W piątek naturalizowany przez Turków Amerykanin Bobby Dixon co rusz uciekał biało-czerwonym po akcjach dwójkowych, znajdował wolne miejsce na obwodzie, już do przerwy trafił sześć trójek.

W sobotę Niemcy podobne akcje rozgrywali inaczej - podając piłkę w pole trzech sekund, gdzie zazwyczaj niedostatecznie pilnowany Tibor Pleiss trafiał raz za razem. Polakom brakowało zdecydowania i agresji, która mogłaby wyrażać się choćby w twardych faulach. Ale zamiast nich były łatwe punkty Niemców.

Na zakończenie turnieju, w niedzielę, Łotysze w drugiej połowie zrobili to, co kilka tygodni wcześniej w Rydze - zarzucali Polaków trójkami. Szybcy, wymieniający pozycje obwodowi, wykorzystywali sekundę zawahania lub spóźnienia Polaków, w drugich 20 minutach trafili osiem trójek. Biało-czerwoni zatrzymać ich nie umieli, zmarnowali solidne prowadzenie, a zaciętą końcówkę przegrali.

Oczywiście, nie jest tak, że Polakom nic w obronie nie wychodziło. W drugiej połowie z Turcją wyżsi obwodowi ograniczyli Dixona, z Niemcami były momenty, w których zespół bronił twardziej, miał przechwyty, przyzwoicie wychodziła obrona strefą, a Łotysze też nie oddawali wszystkich rzutów z wolnych pozycji, czasem próbowali trafić z ręką Polaka przed sobą. - Ale za często pozwalamy rywalom się rozkręcić. Tracimy koncentrację, przeciwnicy mają momenty, w których robią, co chcą - mówił w poniedziałek Damian Kulig.

Więcej o:
Skomentuj:
EuroBasket 2015. Plany awaryjne trenera, nauka gry z Gortatem, obrona do poprawy - co wiemy o reprezentacji Polski?
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX