Na mistrzostwa Europy awansują po dwie najlepsze drużyny z każdej grupy oraz cztery najlepsze z sześciu, które zajmą trzecie miejsca. Pewne miejsce w ME mają już ci, którzy zakwalifikowali się na igrzyska w Londynie lub do przedolimpijskiego turnieju kwalifikacyjnego - Hiszpanie, Francuzi, Rosjanie, Macedończycy, Litwini, Grecy, Słoweńcy i koszykarze Wielkiej Brytanii.
Polacy losowani byli z drugiego koszyka i uniknęli najmocniejszych drużyn z pierwszego - Serbii, Niemiec, Turcji czy Chorwacji, które regularnie grają na największych światowych imprezach. Zamiast nich trafili na Finlandię, która na tegorocznych ME została sklasyfikowana na dziewiątym miejscu - zaskakująco dobrym, jak na zespół, który awansował na ten turniej po 16 latach przerwy i nie ma wielkich gwiazd. - Finowie pokazali się na ME jako solidny zespół pod względem
gry i prowadzenia drużyny. Byli ułożeni i teraz też będą szukać swojej szansy - ocenia dyrektor sportowy reprezentacji Polski Walter Jeklin.
Jak Słoweniec ocenia rywali Polaków? - Nie ma znaczenia, z kim zagramy, trzeba się po prostu zakwalifikować - mówi Jeklin. - Czasem jest tak, że pozornie łatwiejsi rywale dają poczucie, że będzie łatwo. Ale nigdy nie jest łatwo, zakwalifikować się zawsze jest trudno. Każdy zespół chce się pokazać na tle innych, a
Polska jest takim zespołem, na który można się mobilizować - uważa Słoweniec.
Spośród rywali Polaków tylko Szwajcarzy mają swojego reprezentanta w
NBA (Thabo Sefolosha z Oklahoma City Thunder).
Szwajcaria na ME nie grała jednak od 1955, a
Albania od 1957 roku.
W tym roku na Litwie wystąpili za to Finowie, którzy z bilansem 2-3 (takim samym jak Polska) awansowali do drugiej fazy turnieju. Belgowie odebrali Polakom bezpośredni awans na tę imprezę w zeszłorocznych eliminacjach, ale na Litwie nie wygrali żadnego z pięciu spotkań.
Polacy w tegorocznych ME zajęli 17. miejsce z bilansem 2-3. Pokonali Turcję i Portugalię, a przegrali z Hiszpanią, Litwą oraz Wielką Brytanią.
500 najlepszych koszykarzy NBA: Fani zdziwieni rankingiem ESPN »