Gdyby nie kilka grup młodzieżowych, przyprowadzonych w piatek do przepięknej gdyńskiej hali z okolicznych szkół w okolicach godz. 15, pierwsze półfinalistki Pucharu Polski czułyby się jak na treningu. Nawet spiker zawodów chyba miał zamiar skoncentrować się dopiero na drugą grę Lotos - Wisły, przez wielu w Gdyni nazywaną przedwczesnym finałem. Przekręcał, co tylko się dało.
W hali cicho, spokojnie i gra na początku wyglądała podobnie - bez zęba, wielkiej koncentracji. Gorzowianki miały sporo okazji do ucieczki rywalkom, ale w pierwszych 10 min trafiły zaledwie 5 z 17 rzutów. do końca nie poprawiły skuteczności (34 proc. z gry). Rywalki nie trafiały celniej, ale udawało im się co chwilę ponawiać akcję. Na przedmeczowej odprawie trener Dariusz Maciejewski uczulał: CCC za wszelką cenę próbuje dograć piłkę pod kosz. Niestety za bardzo się nie staraliśmy, aby powstrzymać wysokie z Polkowic - Amishę Carter (13 pkt do przerwy) i Nadię Parker (6 pkt). Dlatego do przerwy przegrywaliśmy 33:35, choć mieliśmy w połowie drugiej kwarty okres błysku w obronie. Przeciwniczki długo nie mogły rzucić kosza, a my wygrywaliśmy nawet 30:24. Mecz znów wyrównał się po kilku prostych stratach naszych akademiczek.
W 33. min trener Maciejewski poprosił o przerwę w grze, bo na boisku zmieniło się tyle, że przegrywaliśmy już 35:44. Byliśmy gorsi w każdym statystycznym elemencie, a najgorzej wyglądaliśmy w zbiórkach - 17:27 ogólnie i 1:9 na atakowanej tablicy. CCC nadal dostawało drugą, trzecią szansę w ataku, a my nie. Zaczęliśmy bronić strefą. Nic to niestety nie dało, bo tak naprawdę koszykarki KSSSE AZS PWSZ postawiły wszystko na jedną kartę dopiero w samej końcówce spotkania, gdy praktycznie było już po sprawie. Spencer, Sapowa, Piekarska Właściwie to wszystkie gorzowianki muszą szybko z tego spotkania wyciągnąć wnioski, a przecież pucharowe nadzieje, po 22 z rzędu zwycięstwach w lidze, były tak wielkie. Dotychczas naszym dziewczynom w tym sezonie mogliśmy zaufać, bo w każdym meczu dawały z siebie akurat tyle, ile wystarczało na kolejną wygraną. W pucharze były o wiele gorsze. Szansa na rehabilitację pojawi się już za chwilę. To musi być jednak zupełnie inny KSSSE AZS PWSZ. Ten z pięknych zwycięstw z CCC w ekstraklasie, czy w Krakowie. Zespół z piątku, z pucharu, niestety w play-off również zaliczy ligowe wielkie nic.
KSSSE AZS PWSZ GORZÓW - CCC POLKOWICE 58:69
KWARTY: 17:17, 16:18, 13:25, 12:9.
KSSSE AZS PWSZ: Anosike 15, Żurowska 13 (1x3), Sapowa 4, Dźwigalska 5 (1), Spencer 0 oraz Richards 12 (1), Dureika 3 (1), Piekarska 3 (1), Kaczmarczyk 3.
CCC: Bobbitt 19 (2x3), Parker 9, Mieloszyńska 8 (2), Trafimawa 4 (1), Jeziorna 0 oraz Carter 19, Babicka 10 (1), Bortelova 0, Pietrzak 0.