Pole position to termin znany z samochodowych torów wyścigowych. Tam zawodnicy najpierw jeżdżą na czas o jak najlepsze rozstawienie na starcie głównej, już bezpośredniej rywalizacji. KSSSE AZS PWSZ właśnie zapewnił sobie pierwsze miejsce po sezonie zasadniczym, wygrywając 62:57 dramatyczne starcie w Lesznie.
Jak mówią w gorzowskim obozie - na razie zrobiliśmy mały krok do wielkiego finału, ale bardzo istotny, bo postawił nas w bardzo uprzywilejowanej sytuacji. Tak długo jak nasze akademiczki będą grać w play-off, zachowają przewagę własnego boiska i możliwość decydującego spotkania w swojej hali, gdzie jeszcze w tym sezonie nie przegrały.
- Cieszę się, że w Lesznie czekało na nas tak mocne granie, bo ostatnie wysokie zwycięstwa trochę nas rozpieściły - powiedziała kapitan naszej drużyny Justyna Żurowska. - Było ciężko, rywalki miały szansę nas przełamać, wykorzystać nasze problemy z faulami, ale nie dały rady. To naprawdę dobra prognoza na przyszłość.
Po kolacji pod Lesznem, gorzowska ekipa spędziła noc w Gnieźnie i w czwartkowe popołudnie zameldowała się w Gdyni, gdzie w piątek i sobotę zostanie wyłoniony zwycięzca Pucharu Polski. W półfinałach KSSSE AZS PWSZ zmierzy się z CCC Polkowice, a Wisła Can Pack Kraków zagra z gospodyniami z Lotosu.
- Do tej pory jeszcze ani raz nawet nie zagraliśmy w finale tej imprezy, tym razem ma być inaczej, nasz plan sięga gier o najważniejsze cele na wszystkich frontach. W końcu finalista ekstraklasy powinien mierzyć wysoko - zapowiada trener Dariusz Maciejewski.
Oprócz prestiżu zwycięzca gdyńskiej imprezy otrzyma 60 tys. zł, a pozostali uczestnicy po 30 tys. Mecz finałowy będzie transmitowany przez TVP Sport od godz. 13.20.