Sport.pl

Finał TBL. Przewagi Turowa i przewagi Stelmetu. Jak wyglądałaby najlepsza piątka z graczy obu drużyn?

W czwartek rozpoczyna się finał Tauron Basket Ligi, w którym po raz trzeci z rzędu zagrają PGE Turów Zgorzelec i Stelmet Zielona Góra. Jak może wyglądać ta rywalizacja? Czwartkowy mecz nr 1 w Zgorzelcu rozpocznie się o 17.45, transmisja w Polsat Sport Extra.
W 2013 roku mistrzem Polski był Stelmet, przed rokiem złoto zdobył Turów. W tym sezonie obie drużyny rundę zasadniczą skończyły z bilansem 23-7, a w bezpośrednich meczach było 78:70 dla Stelmetu i 92:79 dla Turowa.

1. Jaki element gry może być największą przewagą każdego z zespołów?

Łukasz Cegliński, Sport.pl: Turowa - gra podkoszowych. Kulig, Dylewicz, Moldoveanu, Natiażko, ale także Czyż są groźni nie tylko pod obręczą, ale nawet na obwodzie, a na dodatek potrafią grać dwójkowe akcje między sobą. No i są aktywni, mijają, atakują obręcz. Lalić i Hrycaniuk mogą mieć kłopoty z faulami.

Stelmetu - umiejętność zatrzymania rywala na obwodzie, wypchnięcie go na obwód. Jeśli powiedzie się szybki powrót do obrony i odcięcie skrzydłowych, jeśli zielonogórzanie zdołają okopać się na linii trójek, to pierwsze uderzenie Turowa będzie zatrzymane.

Paweł Łakomski, Ofens!: Turowa - kapitał z gry w europejskich pucharach. Nie mam wątpliwości, że w poprzednim sezonie Turów cieszył się ze złotego medalu w dużej mierze dzięki dwuletnim występom w VTB. W tym sezonie z powodzeniem (i nie chodzi o wyniki) rywalizował w Eurolidze, a później w Pucharze Europy. Zachwycaliśmy się tym, z jaką łatwością mistrzowie Polski rozbijali solidne europejskie defensywy. Stelmet też grał w Pucharze Europy, ale poszło im kiepsko, choć dziś, po kilku miesiącach, to zupełnie inny zespół. Mam wrażenie, że Saso Filipovski wdrożył w życie swój system, w którym każdy zawodnik wicemistrzów Polski czuje się idealnie. No, może poza Jure Laliciem, ale to osobna historia.

Tomasz Sobiech, 2Takty: Turów - przewaga fizyczna. Wystarczy spojrzeć, gdy staną obok siebie Cel z Kuligiem czy Koszarek z Collinsem. Trener Miodrag Rajković może sobie pozwolić na wystawienie całej piątki graczy o wzroście powyżej 200 cm wzrostu i w poprzednich rundach przynosiło to wymierne efekty.

Stelmetu - większa motywacja. To oni znów są pretendentem ścigającym mistrza i chcą odzyskać tytuł dla Zielonej Góry po wyraźnej porażce w poprzednim finale. Te mecze będą czymś specjalnym dla Saso Filipowskiego, który - choć był ceniony w Zgorzelcu - złota tam nie zdobył i pożegnał się z klubem w mało chwalebnych okolicznościach. Takiej desperacji na twarzach graczy Turowa raczej nie widać.

Karol Wasiek, Sportowe Fakty: Turowa - długa ławka rezerwowych. W meczu nr 1 na parkiet miał nie wybiec Collins, ale zgorzelczanie i tak byliby przygotowani na taki wariant. Pod koniec sezonu zasadniczego grali trzy mecze bez niego i odnieśli komplet zwycięstw (nawet na trudnym terenie w Słupsku). Po stronie atutów Turowa wskazałbym również koncentrację w najważniejszych meczach (ostatni mecz sezonu zasadniczego ze Stelmetem, czy seria z Czarnymi).

Stelmet - żelazna defensywa, ale też coraz lepsza gra w ofensywie. Zielonogórska drużyna gra najagresywniej w obronie ze wszystkich zespołów w TBL. Hosley poluje na przechwyty, z kolei Hrycaniuk rozbija rywali pod koszem. Turów może mieć spory problem z tak fizyczną koszykówką. To poniekąd pokazała seria z Czarnymi.

Jakub Wojczyński, "Przegląd Sportowy": Szeroki skład Turowa to jedno, ale szeroki skład właściwie w komplecie rzucający z dystansu, to drugie. Stelmet swoim zacieśnianiem strefy podkoszowej wiele tu nie zdziała. Rywalem nie jest Rosa, która mając - na papierze - niezłych snajperów, pudłowała z dystansu. Po Turowie się tego nie spodziewam. Oczywiście w serii, bo pojedynczy mecz ze słabą skutecznością może się zdarzyć.

2. Kto jest najważniejszym graczem Turowa, a kto Stelmetu?

Cegliński: Turowa - Kulig. I nie tylko dlatego, że jest najlepszym strzelcem, ale też z tego względu, że gra równo (w odróżnieniu od np. Taylora czy Jaramaza) i skutecznie po obu stronach boiska (tego brakuje Collinsowi). Kulig to już nie tylko wszechstronny gracz ataku, to także aktywny, świetny obrońca, który piłki przechwytuje lub odbija. Skarb.

Stelmetu - Hosley. To jedyny w swoim rodzaju gracz TBL. Gdy ma swój dzień, potrafi być liderem drużyny w każdym elemencie gry, także w niepoliczalnym utrudnianiu gry rywalowi. Na dodatek Amerykanin jest uosobieniem stylu gry Stelmetu - defensywnego, ale zadziornego, opierającego się na przechwytach i kontrach.

Łakomski: Turowa - Taylor. Nie zawsze jest na świeczniku, ale wykonuje ogrom pracy dla mistrzów Polski. Najlepiej w lidze napędza kontrataki, ponadto świetnie czuje się w grze jeden na jednego. Potrafi efektownie zdobyć punkty, wykręcając swoje ciało na wszystkie możliwe sposoby. Przeciwnicy często obroną zmuszają go do oddawania rzutów z kilku metrów, ale w tym Taylor także nie jest najgorszy. I ostatni plus tego zawodnika - bardzo dobra, agresywna obrona indywidualna.

Stelmetu - Koszarek. Miałem dylemat: Hosley czy Koszarek, bo obaj są liderami Stelmetu, ale spróbujmy wyjąć z układanki Filipovskiego jednego z nich. Moim zdaniem większa szkoda byłaby w przypadku braku "Koszara". To, że Łukasz kreuje akcje najlepiej w Polsce, wiadomo od dawna. Dodając do tego skuteczność, którą w play-off już pokazał, mamy najważniejsze ogniwo Stelmetu. Jeśli ktoś się nie zgodzi z taką tezą, to niech zwróci uwagę, jak Koszarek gra ostatnio w czwartych kwartach.

Sobiech: Play-off to wcale nie jest czas weteranów, ale raczej gwiazd i indywidualności. Kimś, kto może pociągnąć zespół, gdy nie idzie, albo trafić niesamowity rzut "z niczego" jest w Turowie Collins. Ma potencjał, aby zrobić różnicę w tym finale - oczywiście jeśli jego głowa wytrzyma nadmiar emocji.

Hosley nie jest zawodnikiem, który wygrywa mecze w pojedynkę, ale za to jest w Stelmecie człowiekiem od niemal wszystkiego. Bezcenny jest zwłaszcza dla obrony, którą znacząco udoskonalił Saso Filipowski. O ile Turów można sobie wyobrazić bez Collinsa, to Stelmet bez Hosleya straciłby mnóstwo ze swojej wartości.

Wasiek: Turowa - Dylewicz. MVP poprzednich finałów jest zawodnikiem, który potrafi zrobić różnicę w najważniejszych meczach. Czy teraz będzie podobnie?

Stelmetu - Koszarek. Mózg drużyny. Ostatnio Saso Filipovski nazwał go przedłużeniem ręki trenera. W głównej mierze to od jego postawy zależy wynik Stelmetu.

Wojczyński: W Turowie nie sposób wskazać takiego jednego gracza. Widzieliśmy ich w tym sezonie bez różnych zawodników, także bez Collinsa, i zawsze sobie radzili. Nie zdarzyło się, by grali bez Kuliga, ale teraz przy Natiażce jego hipotetyczna nieobecność nie byłaby tak bolesna.

Stelmetu - Koszarek. Chociaż rok temu mówił, że chciałby grać mniej, to w finale znowu dostanie te ponad 30 minut na mecz. I na jego barkach będzie trzymała się ofensywa.

3. Która rywalizacja w tym finale będzie najciekawsza?

Cegliński: Dylewicz - Cel. Wszechstronni podkoszowi, którzy grają tyłem do kosza, rzucają z obwodu. Dylewicz jest bardziej doświadczony i lepiej podaje, Cel jest bardziej dynamiczny i ostatnio jest w lepszej formie. Na dodatek obaj mają ciekawe poczucie humoru, są inteligentni, warto obserwować ich starcia także daleko od piłki.

Łakomski: Rok temu narzekałem, że piękne widowisko na parkiecie psuli wokół niego włodarze klubów. Emocje są zrozumiałe, to walka o mistrzostwo Polski, najcenniejsze koszykarskie trofeum. Dlatego liczę na smaczki, może nawet kontrowersje, ale wszystko w ramach fair play. Ciekaw jestem rywalizacji trenerów obydwu drużyn. Chciałbym, aby do taktyki swoich drużyn wprowadzili coś nowego. Mam nadzieję, że nie będą bazować tylko na tym, co prezentowali przez cały sezon.

Sobiech: Fajna otoczka finałowej rywalizacji jest potrzebna, ale w centrum wydarzeń zawsze pozostają koszykarze. Rzecz dzieje się na dalekim Zachodzie, spodziewajmy się więc głównie strzelaniny - rywalizacji na rzuty z dystansu. Trend ten potwierdzają zresztą statystyki z ćwierćfinałów i półfinałów. Jeśli Stelmet chce mieć jakieś szanse, wszyscy jego rzucający musieliby zagrać całą serię na miarę oczekiwań i swoich zarobków. Chodzi w największym stopniu o skuteczność chimerycznego Zamojskiego - Koszarek raczej wytrzyma presję, a o punkty Cela, gdy pilnuje go Dylewicz, też jestem spokojny. Perełką dla najtwardszych pasjonatów PLK będą pojedynki wirtuozów pomalowanego - Lalicia i Hrycaniuka z Natiażko. Ich kontredanse i suplesy mogą stać się jednym z ulubionych tematów dyskusji w mediach społecznościowych.

Wasiek: Tzw. "szachy trenerskie". Po obu stronach są świetni szkoleniowcy, ale który z nich okaże się sprytniejszy i przechytrzy drugiego? Ciekawe kogo w tej serii będzie krył Hosley i czy Koszarek poradzi sobie w defensywie z szybkimi rozgrywającymi Turowa? W dużej mierze zależy to właśnie od szkoleniowców.

Wojczyński: Dylewicz - Cel. Rywalizacja ze smaczkiem - dwa lata temu Cel grał w Turowie, odszedł do Stelmetu, a w Zgorzelcu zastąpił go Dylewicz. Rok temu grali w finale, ale w nieco innych rolach niż teraz. Cel był wtedy kiepsko przez trenera wykorzystywanym zmiennikiem, Dylewicz liderem Turowa i dostał nagrodę MVP. Teraz Cel to jeden z podstawowych graczy, a Dylewicz... Boję się pisać, że jest w słabszej dyspozycji niż 12 miesięcy temu, bo może mnie ''uciszyć'' w finale. Ale tak to wygląda. Jeśli Cel nie "zrewanżuje" się Dylewiczowi za ubiegłoroczną dominację w serii o złoto, to Stelmet będzie miał kłopot.

4. Wybierz najsilniejszą piątkę złożoną z koszykarzy obu drużyn.

Cegliński: Koszarek, Collins, Hosley, Cel, Kulig. Najdłużej zastanawiałem się nad obsadzeniem pozycji rzucającego - Collins czy Chyliński? Postawiłem na Amerykanina, ze względu na jego umiejętność gry indywidualnej i kreowania własnych pozycji, szczególnie w końcówkach. Z drugiej strony Collins gorzej broni i miewa wybuchy destrukcyjne dla zespołu... No, ale to gracz z NBA. Miałem także dylemat na pozycji wysokiego skrzydłowego, ale Cel jednak bardziej pasował mi do takiej piątki niż Dylewicz.

Łakomski: Koszarek, Chyliński, Hosley, Cel i Kulig. Z obcokrajowców tylko Hosley (dla Taylora zabrakło miejsca skoro jest Koszarek) zasługuje na to, aby zmieścić się w tym gronie. Reszta mnie nie przekonuje. Polacy, których wymieniłem, to reprezentanci Polski. Prawdopodobnie jedni z podstawowych graczy na EuroBaskecie we Francji. Myślę, że taką piątką chciałby dysponować każdy trener pracujący w TBL. Mądrość, atak, obrona - każdy z tych zawodników to ma.

Sobiech: Koszarek, Robinson, Hosley, Kulig, Natiażko. Koszarek zapewni nam rozwagę na rozegraniu i, kiedy trzeba, weźmie odpowiedzialność na swoje barki. Robinson da mocną obronę na obwodzie i nie zadrży mu ręka w decydujących momentach. Hosley będzie harował w defensywie i pierwszy pobiegnie do kontry. Podczas pierwszego pobytu w Polsce pokazał, że potrafi szczególnie zmobilizować się na finały. Nie będziemy też bawić się w sztuczki Miodraga Rajkovicia: Kulig jest zbyt dobry, żeby trzymać go na ławce oraz będzie miał dodatkową mobilizację w postaci rozmów o zagranicznym kontrakcie. Skoro czterech rzucających mamy, a liczba paszportów się zgadza, czas na siłę pod koszem - niewygodny do krycia Natiażko chętnie zadba o problemy z faulami u wysokich graczy rywala.

Wasiek: Koszarek, Collins, Hosley, Cel, Kulig. Koszarek imponuje doświadczeniem i boiskową mądrością. Collins wprowadza do zespołu tzw. "kontrolowane szaleństwo", swoją lekkością w grze potrafi stworzyć sporo przewag dla zespołu. To gracz na wielkie mecze. Podobnym typem zawodnika jest Hosley, gracz kompletny. Cela i Kuliga wybieram, ponieważ są silnymi punktami swoich drużyn w tym sezonie. Na nich mocno liczy także trener kadry - Mike Taylor.

Wojczyński: Koszarek, Collins, Hosley, Kulig, Natiażko. Zaczynając od góry: w Turowie para Kulig - Natiażko praktycznie nie funkcjonuje, a szkoda (choć rozumiem powody). Polak sprawdza(ł) się jako czwórka, Ukrainiec mógłby dominować strefę podkoszową. Hosley to oczywisty wybór. Koszarek z Collinsem przypomina trochę duet Koszarek - Burtt na początku sezonu, ale Mardy w przeciwieństwie do Steve'a ma mniejsze ego i nie zawsze musi rządzić na boisku. Jest za to - przepraszam za słówko z USA - clutch, czyli nadaje się na końcówki.

5. Typ - kto wygra finał, jakim wynikiem i dlaczego?

Cegliński: Turów, 4-2. Wydaje mi się, że - patrząc na teoretycznie słabsze strony gry obu zespołów - Turów stać na więcej w obronie niż Stelmet w ataku. Szersza rotacja i przewaga fizyczna w długiej serii mogą mieć znaczenie. Poza tym w ataku to raczej Turów może zaskakiwać innym rozkładaniem akcentów (gra pod kosz, rzuty z dystansu, akcje z obwodu), Stelmet jest pod tym względem bardziej ograniczony. I stosunkowo łatwiej zatrzymać go w ataku.

Łakomski: 4-3, nie interesuje mnie dla kogo. W tegorocznym play-off nie mieliśmy zbyt wielu emocji, więc chciałbym obejrzeć siedem finałowych pojedynków. To święto dla każdego kibica koszykówki, więc... świętujmy jak najdłużej.

Sobiech: Turów, 4-2. Turów pierwszy pojedynek tych finałów już wygrał - w ostatnim, bezpośrednim meczu, zapewniając sobie przewagę parkietu nad Stelmetem. Zielonogórzanie przeżywają katusze w meczach wyjazdowych. Nie wygrali w sezonie regularnym z nikim z Top 8, a już w play-off zaliczyli wpadkę ze znacznie słabszym Asseco. Aby zdobyć złoto, musieliby prawdopodobnie wygrać nawet dwa mecze w Zgorzelcu. Wydaje się to mało realne.

Wasiek: Stelmet, 4-2. Wydaje się, że faworytem w tej rywalizacji są gracze Miodraga Rajkovicia, ale ja skłaniałbym się ku Stelmetowi. Jestem zdania, że defensywa odegra kluczową rolę w tej serii, a ona lepsza jest po stronie zielonogórzan. Obecni mistrzowie Polski będą mieli spore problemy z agresywną obroną podopiecznych Filipovskiego.

Wojczyński: Turów, 4-2. Lepszy i szerszy skład, moc na obwodzie, moc pod koszem. Stelmet może mieć najlepszą obronę, ale na atak Turowa na dłuższa metę to raczej nie starczy.

Kto zdobędzie mistrzostwo Polski?
Więcej o:
Skomentuj:
Finał TBL. Przewagi Turowa i przewagi Stelmetu. Jak wyglądałaby najlepsza piątka z graczy obu drużyn?
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX