POLECAMY! Najlepsi sportowcy 2011 roku w regionie łódzkim według lodz.sport.pl W poniedziałek koszykarze ŁKS zmierzyli się w Atlas Arenie z zajmującym 11 miejsce PBG Basketem. Do przerwy na tablicy wyników był remis 34:34 i nieliczna grupa około 300 kibiców gospodarzy mogła mieć nadzieję, że ich drużyna przełamie wreszcie serię sześciu kolejnych porażek. W drugiej połowie na parkiecie istniał już jednak tylko jeden zespół - ostatnie 20 minut Basket wygrał 49:22, a cały mecz 83:56.
- Uważam, że o wyniku zdecydowały indywidualności, takie jak Damian Kulig czy Djordje Micić, który rządził na parkiecie. Nie byliśmy w stanie przeciwstawić się ich bardzo dobrej grze. Nasz zespół gasł z każdą minutą w drugiej połowie - mówił po meczu załamany Zych. - Wydaje się, że być może jest to dla tego zespołu troszkę za wysoki poziom. To kolejny mecz, który kończy się wynikiem bliskim kompromitacji.
W równie fatalnym tonie wypowiadał się także Jakub Dłuski, najskuteczniejszy zawodnik ŁKS w poniedziałkowym spotkaniu. - To któryś mecz z rzędu, który przegrywamy bardzo duża różnicą punktów. Nie da się ukryć, że jesteśmy w bardzo dużym dole. Wydaje mi się, że nastąpiło u nas pewne zmęczenie materiału. Może potrzebna jest jakaś zmiana w tym zespole, jakaś... naprawdę ciężko mi coś powiedzieć. Nie widać nawet promyka nadziei, bo tak naprawdę zamiast coraz lepiej gramy coraz słabiej - przyznaje środkowy ŁKS.
I dodaje: - Nie trafiamy rzutów, które normalnie w pierwszej lidze trafialiśmy. Tak jak trener mówi, może ta ekstraklasa trochę nas przerosła. Może przestraszyła, sparaliżowała, bo coś jest nie tak. I naprawdę nie wiemy co, bo gdybyśmy wiedzieli, to już dawno byśmy to wyeliminowali.
Po 18. kolejkach ŁKS z trzema zwycięstwami i 15 porażkami na koncie zamyka tabelę Tauron Basket Ligi. Do końca sezonu łodzianie zmierzą się z drużynami - za wyjątkiem AZS Politechniki - znacznie lepszymi od poznaniaków. Szanse na wygranie jakiegokolwiek meczu mają więc bardzo małe.
Antydziesiątka 2011, czyli kto zrobił najgorszą reklamę sportowi w Łódzkiem