Sport.pl

NBA. Gortat dobry, Gortat słaby. Z nieba do piekła

- Potrzebowałem takiego meczu - mówił w piątek Marcin Gortat po zdobyciu 14 punktów i 11 zbiórek z Detroit Pistons. - Zostałem zabity - przyznał dzień później, kiedy w przegranym meczu z Milwaukee Bucks ośmieszył go Andrew Bogut


Żelazny rezerwowy Orlando Magic dostał wielką szansę, bo zatrucie pokarmowe na dwa spotkania wyeliminowało z gry gwiazdora drużyny Dwighta Howarda. Polak, którego udział w meczach zależy przede wszystkim od dyspozycji Howarda, mógł liczyć na kilkadziesiąt minut w wyjazdowych spotkaniach w Detroit i Milwaukee - słabeuszami Konferencji Wschodniej.

W piątek wypadł bardzo dobrze. Nie olśnił potężnymi wsadami i dominacją pod oboma koszami, ale po nielicznych podaniach kolegów był skuteczny w ataku, a w obronie nie pozwalał na wiele środkowym rywala. Z drugiej strony - wysilać się nie musiał, bo 36-letni Ben Wallace i 20-letni Greg Monroe są przeszłą lub przyszłą, ale na pewno nie obecną podkoszową siłą ligi.

Gortat grał w Detroit 32 minuty, a osłabieni brakiem także zatrutych Jameera Nelsona, Mickaela Pietrusa i J.J. Redicka Magic pokonali Pistons 104:91. Polak zaliczył pierwsze od 584 dni tzw. double-double, czyli dwucyfrową liczbę punktów i zbiórek - pierwszych miał 14, drugich 11 i w obu statystykach ustanowił swoje rekordy sezonu. Dołożył też trzy bloki oraz - co nieczęste - dwie asysty.

- To była dla mnie wielka okazja na odrodzenie, bo w kilku poprzednich spotkaniach brakowało mi energii i koncentracji - mówił po meczu w Detroit Gortat, który kilka dni wcześniej w rozmową z "Gazetą" bezradnie przyznawał, że nie rozumie, dlaczego po udanym początku sezonu nagle zaczął grać mniej.

- Jestem już takimi miniweteranem, który po czterech latach w NBA wie, kiedy pojawia się pojedyncza szansa. Okazja, dzięki której wszystko można odwrócić - mówił Polak, siedząc w szatni hali w Detroit. - Mam nadzieję, że ją wykorzystałem - dodawał. A trener Magic Stan Van Gundy przyznał: - Marcin grał bardzo dobrze.

W sobotę Magic stanęli w Milwaukee naprzeciw nieco lepszych od Pistons Bucks, a Gortat starł się z dużo bardziej doświadczonym rówieśnikiem, nr. 1 draftu w 2005 roku Australijczykiem Andrewem Bogutem, który po wyleczeniu kontuzji pleców grał po raz pierwszy od 20 listopada. Polak został ośmieszony.

Magic zaskoczyli - jak się okazało in minus - taktyką, bo w odróżnieniu od poprzednich rywali nie zdecydowali się na podwajanie Australijczyka. Gortat pilnował go indywidualnie i od początku nie miał szans. Bogut próbował różnych zwodów - tzw. pompek, półhaków, a także obrotów, po których kończył akcje wsadami. Polak najczęściej rozkładał po nich ręce.

Bogut trafił 13 z 20 rzutów z gry i zdobył aż 31 punktów - najwięcej w tym sezonie. Dominacja Australijczyka byłaby jeszcze wyraźniejsza, gdyby lepiej rzucał z wolnych (katastrofalne 5/16). Polak zdobył zaledwie dwa punkty (1/4 z gry), choć miał 10 zbiórek w 35 minut. W końcówce faulował taktycznie i po sześciu przewinieniach przedwcześnie opuścił boisko.

- Zostałem zabity - przyznał po meczu Gortat. - Chyba nie byłem gotowy na rywalizację z Bogutem, to bardzo dobry zawodnik. Po raz pierwszy grałem z nim jeden na jeden w lidze - dodał Polak. Van Gundy Gortata usprawiedliwiał, mówiąc, że nie decydując się na podwojenia, zostawił Polaka "na bezludnej wyspie", ale trener Magic stwierdził też: - Myślałem, że poradzi sobie lepiej.

Gortat w pierwszej piątce wychodził w piątek i w sobotę po raz piąty i szósty w swoim czwartym sezonie w NBA. O ile w Detroit pokazał, że na solidnym poziomie potrafi grać przez cały mecz, to w sobotę nie potrafił wyciągać wniosków z przegrywanych akcji. Znów nadwerężył mit Gortata-świetnego obrońcy - znów, bo w pierwszym meczu sierpniowych eliminacji mistrzostw Europy w podobny sposób dał się zdominować Gruzinowi Zazie Paczulii.

Orlando przegrało z Milwaukee 85:96 - to piąta porażka drużyny w tym sezonie, która z 15 zwycięstwami na koncie wciąż jest w czołówce nie tylko Wschodu, ale całej NBA. W nocy z poniedziałek na wtorek czasu polskiego Magic zagrają u siebie z Atlanta Hawks - nie wiadomo, w jakim składzie i czy Howard wydobrzeje. Jeśli Gortat znów zagra w pierwszej piątce, będzie musiał rywalizować nie tylko z będącym w świetnej formie Alem Horfordem, ale także starym znajomym - Paczulią.

Zostałem zabity - mówi Marcin Gortat  »


Więcej o:

NBA tabela

Dywizja/ZespółZw.Por.bilans
EASTERN CONFERENCE
SOUTHEAST
Orlando42400.512
Charlotte39430.476
Miami39430.476
Washington32500.390
Atlanta29530.354
ATLANTIC DIVISION
Toronto58240.707
Philadelphia51310.622
Boston49330.598
Brooklyn42400.512
New York17650.207
CENTRAL
Milwaukee60220.732
Indiana48340.585
Detroit41410.500
Chicago22600.268
Cleveland19630.232
WESTERN CONFERENCE
SOUTHWEST
Houston53290.646
San Antonio48340.585
Memphis33490.402
New Orleans33490.402
Dallas33490.402
PACIFIC
Golden State57250.695
L.A. Clippers48340.585
Sacramento39430.476
L.A. Lakers37450.451
Phoenix19630.232
NORTHWEST
Denver54280.659
Portland53290.646
Utah50320.610
Oklahoma City49330.598
Minnesota36460.439