Sport.pl

Kobe Bryant kończy karierę. Momenty, których nie zapomnimy

Próbował gonić Michaela Jordana, rzucił 81 punktów w meczu, jest trzecim strzelcem w historii - Kobe Bryant ogłosił, że po tym sezonie zakończy karierę. Co zapamiętamy z jego 20 lat w Los Angeles Lakers.
"Moje serce wytrzyma porażki, mój umysł zniesie harówkę, ale moje ciało wie, że czas się pożegnać" - napisał Kobe Bryant w tekście na The Players' Tribune i ogłosił, że po tym sezonie zakończy karierę.

W wieku 37 lat doścignął go upływający czas. Po serii poważnych kontuzji organizm już nie jest w stanie robić rzeczy, do których nas przyzwyczaił. Patrząc na to jak w ostatnich tygodniach gra (średnio 15 punktów i 33 procent skuteczności z gry), łatwo można zapomnieć to, z jak wielkim koszykarzem mieliśmy do czynienia przez ostatnich 20 lat.



Pościg za Jordanem

W NBA zadebiutował i zdobył punkty jako ten najmłodszy - wszystko dlatego, że do ligi trafił bezpośrednio po szkole średniej.



Od początku swojej kariery w NBA grał efektownie. Nie bał się odważnych wsadów, wygrał konkurs podczas weekendu gwiazd w 1998 roku, a i podczas meczów zadziwiał.



Od pierwszych chwil w NBA rzucił wyzwanie wielkiemu Michaelowi Jordanowi, który wtedy z ligą się powoli żegnał. Bryant bez ogródek mówił, że chce być lepszy od Jordana i w końcu zajmie jego miejsce. Analogii w ich grze było mnóstwo. Niektórzy twierdzą wręcz, że Bryant kopiował Jordana i dostarczają ku temu dowody.



Bryant swoich inspiracji Jordanem nigdy nie krył. Wychowywał się w czasach, gdy Jordan zaczynał swoją dominację w NBA. Stąd wiele podobnych zagrań jak rzut z odchylenia, stąd wyciągnięty język przy wsadach na początku kariery.

Jak mu się ten pościg udał? Jordan zdobył więcej tytułów (6:5), częściej był wybierany MVP ligi (5:2) i MVP finałów (6:2), zdobył więcej tytułów króla strzelców (10:2). A Bryant zagrał więcej sezonów w NBA (20:15) i w końcu wyprzedził go na liście najlepszych strzelców wszech czasów - Jordan z 32292 punktami jest czwarty, Bryant trzeci (32670 puntów). Swojego wielkiego rywala, ale i inspirację wyprzedził tak, jak zaczął karierę - celnym rzutem wolnym.



Legendy Jordana nigdy nie udało mu się przebić, ale dla młodszego pokolenia był wzorem. -Bryant był Jordanem moich czasów - przyznał Paul George, z Indiana Pacers. Przyczyna jest prosta - wielu koszykarzy, którzy do NBA trafili w ostatnich latach nie ma prawa pamiętać mistrzostw Jordana, wychowywało się na NBA, gdzie panował Kobe Bryant. W pierwszej dekadzie XXI wieku nie miał sobie równych.

81 punktów

22 stycznia 2006 roku. Przeciętni Lakers grają ze słabymi Raptors. Pozornie jeden z meczów bez znaczenia przerodził się w dzień, który NBA zapamięta na długo jako jeden z najlepszych popisów strzeleckich w historii. Kobe Bryant rzucił 81 punktów (więcej, bo 100, udało się tylko Wiltowi Chamberlainowi), trafiając 28 z 46 rzutów z gry (60,9 procent), 7 z 13 rzutów za trzy (53,8 proc.) i 18 z 20 rzutów wolnych (90 proc.).



81 punktów robi wrażenie. Co więcej, dwa dni wcześniej rzucił w meczu z Dallas Mavericks 62 punkty w trzy kwarty (o jeden więcej niż rywale), ale na więcej nie pozwolił mu trener Phil Jackson, zatrzymując go na ławce. 60 lub więcej punktów rzucał w sumie pięć razy w karierze.

Uwielbiał brać na siebie odpowiedzialność, gdy ważyły się losy meczów. Najsłynniejsze rzuty w końcówce? Te z play-off z 2006 roku z rywalizacji z Phoenix Suns.



Mistrzostwa i medale

W NBA o wielkości zawodnika świadczą nie indywidualne popisy, ale to czy potrafi prowadzić drużynę do zwycięstw. Gdyby nie to zagranie być może nie żegnalibyśmy Kobe Bryanta w taki sposób. Alley-oop, czyli rzucenie piłki nad kosz, do Shaquille'a O'Neala w siódmym meczu Finałów Konferencji Zachodniej z Portland Trail Blazers przypieczętowało jeden z największych powrotów w historii play-off NBA. Lakers odrobili 15 punktów straty, wygrali mecz i awansowali do finałów, gdzie zdobyli pierwszy z trzech tytułów z rzędu (2000-2002).



Kolejne dwa mistrzostwa Bryant dołożył w latach 2009-2010. Ten drugi tytuł miał dla niego znaczenie symboliczne: bo zdobyty nad odwiecznym rywalem Lakers - Boston Celtics, bo to był jego piąty tytuł, czyli miał o jeden więcej niż Shaquille O'Neal, który twierdził, że bez niego Kobe nic nie zdobędzie. Bo miał ich tyle samo, co wielcy graczy Lakers - Magic Johnson i Kareem abdul-Jabbar.

Do swoich pięciu mistrzowskich tytułów Bryant dołożył dwa złote medale olimpijskie. W 2008 roku w Pekinie w finale z Hiszpanią trafiał wtedy, gdy zespół napakowany gwiazdami potrzebował tego najbardziej - rzucił 13 ze swoich 20 punktów w czwartej kwarcie.



Drugie złoto przywiózł z Londynu, ale tutaj ustąpił pola młodszym gwiazdom z LeBronem Jamesem i Kevinem Durantem na czele.

Gwałt i Pluton

Wizerunek Bryanta nigdy nie był krystalicznie czysty. Uchodził zawsze za samotnika, który nie znosi kompromisów i lubi robić wszystko po swojemu. Gdy Phil Jackson zasugerował mu, że za dużo rzuca i powinien częściej podawać kolegom, na kolejnym treningu ani razu nie podał piłki, gdy tylko miał okazję do rzutu, rzucał.

"Wolę grać gdzieś indziej. Prawdę mówiąc wolałbym grać na Plutonie niż w Lakers" - wypalił w 2007 roku Bryant sfrustrowany zmianami w zespole. Zarządał transferu, ale do niego nie doszło.

Cztery lata wcześniej przez szatnię Lakers przeszło tornado po tym, jak 19-letnia kobieta oskarżyła Bryanta o gwałt. Groziło mu od czterech lat do nawet dożywocia. Bryant przyznał się do zdrady, ale nie do gwałtu. Po wielu miesiącach pozew został wycofany, sprawa cywilna zakończyła się ugodą, a żona Vanessa trwała przy mężu i wybaczyła.

Kontuzja i koniec

Uchodzi za tytana pracy, obsesyjnie dąży do doskonałości. Potrafił w środku nocy jechać na halę i ćwiczyć rzuty do upadłego. Swoje ciało traktuje jak narzędzie do zwyciężania. Eksploatował je zawsze do maksimum, często wydawało się, że robił coś ponad możliwości. Grał z połamanymi palcami, poskręcanymi kostkami, stłuczonymi żebrami. Nigdy nie traktował tego jako wymówek, bo wygrywanie i przekraczanie granic własnego organizmu było dla niego ważniejsze. Zawsze walczył do końca, choćby na jednej nodze, jak było z tymi rzutami wolnymi sprzed trzech lat.

W kwietniu 2013 roku zaczęły się jego problemy z kontuzjami, po których już nigdy nie wrócił do wielkiej formy. W meczu z Golden State Warriors w starciu z Harrisonem Barnesem zerwał ścięgno Achillesa. Długo leżał na parkiecie, ale w końcu się podniósł, zacisnął zęby i ustawił się na linii rzutów wolnych. Ledwo stał na nogach, ale trafił oba rzuty wolne, doprowadził nimi do remisu. Lakers musieli szybko sfaulować rywali, by mógł zejść z boiska. Ktoś powie: głupota. Ale taki właśnie jest Bryant.



Organizm długo go nie zawodził. Dzielnie znosił wszelkie najcięższe próby, poddawał się szybkim naprawom w niemieckich klinikach, ale ostatnio powiedział: dość! Ciało Bryanta odmówiło posłuszeństwa. To dlatego tak rzadko piłka wpada do kosza po jego rzutach, często nawet nie dolatuje do obręczy. To dlatego tak łatwo mijają go nawet dość przeciętni gracze.

Ale o tym jak się żegnał z NBA pamiętać będą nieliczni. 20 lat w barwach jednej drużyny, 5 mistrzostw, dwa tytuły MVP finałów, MVP sezonu zasadniczego, trzeci strzelec wszech czasów, dwa złote medale olimpijskie, blisko 56 tysięcy minut na parkietach NBA - to mówi o nim więcej niż cokolwiek innego.

Rozpoznasz gwiazdę NBA po tatuażach? [QUIZ]




Więcej o:

NBA tabela

Dywizja/ZespółZw.Por.bilans
EASTERN CONFERENCE
SOUTHEAST
Miami1660.727
Orlando11110.500
Charlotte9150.375
Washington7140.333
Atlanta5170.227
ATLANTIC DIVISION
Boston1650.762
Toronto1560.714
Philadelphia1670.696
Brooklyn13100.565
New York4190.174
CENTRAL
Milwaukee2030.870
Indiana1580.652
Detroit9140.391
Chicago8150.348
Cleveland5170.227
WESTERN CONFERENCE
SOUTHWEST
Dallas1660.727
Houston1570.682
San Antonio9140.391
Memphis6160.273
New Orleans6170.261
PACIFIC
L.A. Lakers2030.870
L.A. Clippers1670.696
Phoenix10120.455
Sacramento8130.381
Golden State5190.208
NORTHWEST
Denver1470.667
Utah13100.565
Minnesota10110.476
Oklahoma City9120.429
Portland9140.391

Komentarze (6)
Kobe Bryant kończy karierę. Momenty, których nie zapomnimy
Zaloguj się
  • cahir

    Oceniono 45 razy 45

    poczulem sie staro. rocznik 80.

  • kaktus118

    Oceniono 48 razy 42

    Heh, pamiętam jego mecze przeciwko Jordanowi i jak Michael robił z niego wiatrak. Później Kobe zasłużył na status legendy i jednego z najlepszych w historii NBA, ale umówmy się, Jordan był tylko jeden, wyjątkowy, najlepszy.

  • druzpoz

    Oceniono 26 razy 24

    Koniec pewnej epoki...

  • natan2013

    Oceniono 6 razy 6

    był z nim 20 lat...
    hmmm...

  • enzo_pl

    Oceniono 4 razy 4

    mój rocznik, ostro, w sumie nie narzekam na kondycje ale to znak że lata lecą ...

  • yre

    Oceniono 7 razy -3

    Na pierwszej stronie w zestawieniu z 23 w MVP ligi macie błąd. MJ oczywiście 5 ale Brylancik "tylko" 1..

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX