Sport.pl

NBA. Inny mecz rano widziałem (9): Pięć taboretów zwanych Timberwolves

- Dzień po tym, jak Philadelphia 76ers zostali zdemolowani 70:123 w Dallas, Minnesota Timberwolves przegrali 91:139 w Nowym Orleanie z Pelicans. Pierwszego spotkania nie oglądałem, drugie, niestety, tak. To był jeden z tych meczów, w trakcie których obserwatorzy zastanawiają się, czy zwycięzcy powinni to robić pokonanym. Ale inaczej się nie dało - pisze Łukasz Cegliński ze Sport.pl.
Po 78 sekundach było 7:0 dla Pelicans i półżartem zanotowałem sobie: "Po meczu". To czasem po prostu widać - łatwość, z jaką jeden zespołów zdobywa punkty, nerwowość i głupotę, z jaką gra drugi. Pewność siebie tych, którzy trafiają, negatywną mowę ciała tych, którzy tracą. Dodając do tego podział na role gospodarza i gościa, znając bilanse w tabeli, terminarze i składy, czujesz, że pewne rzeczy muszą wyglądać właśnie tak... I w piątek w Nowym Orleanie wszystko ułożyło się po myśli Pelicans, a nic, zupełnie nic, nie udawało się Timberwolves.

Ale wynik był jednak niespotykany - 43:19 po pierwszej kwarcie, 80:44 do przerwy, 118:72 po trzech kwartach, w końcu 139:91.

Dwa bieguny

Pelicans mogą być objawieniem na zachodzie NBA - już mają bilans 5-3, przegrali tylko z mocnymi Memphis Grizzlies, Dallas Mavericks i Cleveland Cavaliers. W znakomitej formie jest Anthony Davis, który po piątkowych meczach jest czwartym najlepszym strzelcem, pierwszym zbierającym i pierwszym blokującym ligi. Bardzo dobrze rozgrywa Jrue Holiday, skuteczny jest Tyreke Evans, pod koszami walczy Omer Asik, wiele punktów z ławki zdobywa Ryan Anderson...

Timberwolves? Kolejna przebudowa rozpoczyna się w bólach - na kilka tygodni wypadł ze składu kontuzjowany Ricky Rubio, skuteczny Thaddeus Young opuścił zespół w Nowym Orleanie, bo zmarła mu mama. Utalentowani 19-latkowie Andrew Wiggins i Zach LaVine uczą się na błędach, weterani Kevin Martin i Nikola Peković nie olśniewają. Na dodatek Timberwolves przed spotkaniem z Pelicans grali w Meksyku z Houston Rockets - do Nowego Orleanu przylecieli w czwartek nad ranem, mieli cały dzień wolny. I najwyraźniej źle znieśli takie zmiany.

Rekordy Pelicans

Nie ma sensu opisywać tego, jak przebiegał mecz - Pelicans prowadzili od początku do końca, Wolves mieli jeden zryw, choć w zasadzie był to zrywik, zrywiątko. Na początku drugiej kwarty koszykarze z Nowego Orleanu popełnili trzy straty z rzędu i goście wygrali krótki fragment 8:3. Zrobiło się "tylko" 46:27 dla Pelicans, ale po chwili wszystko wróciło do normy. Czyli do demolki.

Davis trafiał z półdystansu, z powietrza, jak chciał (9/13 z gry, 22 punkty w 27 minut). Holiday był jeszcze skuteczniejszy (9/10, 24 w 28), a na dodatek miał dziewięć asyst przy tylko jednej stracie. 17 punktów zdobył rezerwowy Austin Rivers, który pomylił się raz w dziewięciu rzutach. Po 16 punktów zdobyli Evans i Anderson, Luke Babbit trafił z ławki wszystkie cztery trójki. Cała drużyna Pelicans miała - uwaga, uwaga! - 15 na 20 za trzy. To lepiej niż Jezioro Tarnobrzeg w wygranym meczu z Gdynią.

Wyliczę jeszcze kilka rzeczy, bo warto - w pierwszej połowie Pelicans tylko raz spudłowali dwa kolejne rzuty, w sumie trafili 31 z 43. W całym meczu - 56 z 84, czyli 66,7 proc. To klubowy rekord, podobnie jak 139 zdobytych punktów, na które złożył się każdy z 12 zawodników. Tu uwaga - do rekordów Pelicans nie są zaliczane mecze, które Charlotte Hornets rozegrali przed przenosinami do Nowego Orleanu w 2002 roku.

Akcja za pięć punktów

- Jestem w lidze od 17 lat i nigdy nie widziałem, by ktoś tak trafiał - mówił po meczu Flip Saunders. - Mógłbym ustawić na boisku pięć krzeseł i oni by tak nie trafiali - dodał trener Timberwolves, który w drugiej połowie najczęściej przeżywał męki na ławce rezerwowych. Jego zgraja grała fatalnie - po przerwie na żądanie potrafiła popełniać straty, gubić piłkę, ale też np. przekroczyć czas na rozegranie akcji... Obrona? Krzesła mają oparcia, coś tam mogą zasłonić. Timberwolves bronili natomiast jak taborety.

Kilka obrazków z pierwszej połowy, z obu stron boiska - Rivers wchodzi na boisko i zaczyna grę od trzech skutecznych wejść pod kosz, w których nie przeszkadza mu nikt.

Holiday też wchodzi pod kosz, jest niepilnowany, może rzucać. Ale podaje na obwód do Evansa. Ten trafia za trzy. Dziwne, niepotrzebne? To w piątek nie miało znaczenia.

O, akcja za pięć punktów! Najpierw Holiday wykorzystuje rzut wolny po faulu technicznym, potem Eric Gordon trafia za trzy i jest faulowany przez Martina. Jeden punkt dodaje z linii. Komentator David Wesley szuka w pamięci, czy coś takiego w swojej karierze widział, ale sobie nie przypomina.

"Brak mi słów"

Timberwolves wyprowadzają kontrę - złe jest już podanie, pod koszem robi się tłok, goście pudłują dwa razy, więc kontrę rozpoczynają Pelicans. Za mocno podana nad obręcz piłka wypada na aut... Ale nie! Łapie ją LaVine. A raczej - chciał złapać, ale piłka wypadła po jego ręce na aut. Kolejny atak gospodarzy...

Peković zbiera, LaVine rozpędza się z piłką. Komentator mówi nawet, że biegnie "zillion miles per hour". Ale z dwutaktu rozgrywający Timberwolves rzuca tak mocno, że piłka odbija się od tablicy, jakby miała być wystawiona na wsad w meczu gwiazd. Kontra Pelicans, odrzucenie do rogu, trójka Andersona, 60:29.

I tak to, mniej więcej, wyglądało.

A to mógł być przecież mecz z fajną historią, bo zagrali w nim trzej gracze wybierani ostatnio w drafcie z nr. 1 - Davis (2012), Anthony Bennett (2013) i Wiggins (2014). Problem w tym, że szybkie rozstrzygnięcie rywalizacji sprawiło, iż trudno cokolwiek porównywać. Zerknijcie na liczby dotyczące gości - 29/72, czyli 40 proc. z gry, w tym 3/14, czyli 21 proc. za trzy. 22 straty. Wygrana walka o zbiórki, ale duża porażka, jeśli chodzi o punkty spod kosza - 36:56.

Najwięcej punktów dla Timberwolves zdobył Wiggins - 20 (7/10 z gry) to jego nowy rekord w NBA. 13 dodał drugi nastolatek LaVine, który w roli rozgrywającego nie zaliczył żadnej asysty. Peković i Martin uzbierali wspólnie ledwie siedem punktów. W pierwszej połowie, gdy wynik - powiedzmy - nie był jeszcze rozstrzygnięty, w swoim stylu punktował waleczny, ale "elektryczny" Corey Brewer (18).

- Brak mi słów - stwierdził w krótkiej wypowiedzi Martin. A ja się dziwię, że aż tak dużo o tym meczu napisałem...

PS Tym razem bez głosowania, ale obiecuję, że w najbliższych dniach obejrzę rano jakiś inny mecz.



Więcej o:

NBA tabela

Dywizja/ZespółZw.Por.bilans
EASTERN CONFERENCE
SOUTHEAST
Orlando42400.512
Charlotte39430.476
Miami39430.476
Washington32500.390
Atlanta29530.354
ATLANTIC DIVISION
Toronto58240.707
Philadelphia51310.622
Boston49330.598
Brooklyn42400.512
New York17650.207
CENTRAL
Milwaukee60220.732
Indiana48340.585
Detroit41410.500
Chicago22600.268
Cleveland19630.232
WESTERN CONFERENCE
SOUTHWEST
Houston53290.646
San Antonio48340.585
Memphis33490.402
New Orleans33490.402
Dallas33490.402
PACIFIC
Golden State57250.695
L.A. Clippers48340.585
Sacramento39430.476
L.A. Lakers37450.451
Phoenix19630.232
NORTHWEST
Denver54280.659
Portland53290.646
Utah50320.610
Oklahoma City49330.598
Minnesota36460.439