Durant na 4,4 s przed końcem regulaminowego czasu gry trafił za trzy punkty (5 z 6 w spotkaniu) i wyrównał stan meczu, doprowadzając do dogrywki. W niej 13 pkt dla Thunder podzielił się tylko z Russellem Westbrookiem, którego licznik zatrzymał się na 40 pkt.
To pierwszy duet, który w jednym meczu uzyskał co najmniej po 40 pkt od 1996 roku. Wtedy autorami podobnego wyczynu byli gracze
Chicago Bulls Michael Jordan (44) i Scottie Pippen (40). Z kolei zdobyte przez nich 91 pkt to najlepsze osiągnięcie dwóch graczy od 1983 roku, kiedy Kiki Vandeweghe (51) i Alex English (47) uzyskali 98 dla Denver Nuggets.
Pierwszy tzw. triple-double zanotował z kolei reprezentant Hiszpanii Serge Ibaka - 14 pkt, 15 zbiórek i 11 bloków.
- Niewiarygodny mecz. Szkoda, że ktoś musiał przegrać - przyznał trener gospodarzy Scott Brooks.
- 51, 40, triple-double, czy jest coś więcej, czego mogą się spodziewać kibice? Chyba nie. Nigdy nie grałem w tak fantastycznym pojedynku i chyba nie szybko się taki powtórzy - podkreślił rozgrywający Thunder James Harden.
W zespole pokonanych wyróżnili się Arron Afflalo - 27 pkt i Andre Miller - 21 pkt i 10 asyst.
Phoenix Suns przerwali serię czterech porażek z rzędu w lidze
NBA. W niedzielę pokonali u siebie Los Angeles Lakers 102:90.
Marcin Gortat zdobył dla gospodarzy 21 punktów i miał 15 zbiórek.
"Słońca" zrewanżowały się "Jeziorowcom" za porażkę sprzed dwóch dni. Podobieństw z ostatnią potyczką jest sporo, ekipa z Phoenix przegrała wtedy różnicą 12 punktów, a Gortat miał niemal identyczne statystyki - 21 pkt i 16 zbiórek. Grał również tyle samo - 42 minuty, najwięcej spośród wszystkich zawodników.
O niedzielnym sukcesie drużyny z Arizony przesądziła pierwsza połowa zakończona wynikiem 63:40 (najwyższa przewaga 27 pkt).
28-letni Gortat trafił dziewięć z 15 rzutów z gry oraz wykorzystał trzy z pięciu rzutów wolnych. Zebrał z tablic 15 piłek, w tym 12 w defensywie. Zanotował też po dwie straty i faule oraz asystę i przechwyt. Raz został zablokowany.
Jeszcze lepiej od Polaka spisał się Jared Dudley, który uzyskał 25 pkt i ustanowił osobisty rekord sezonu (identyczny ma Gortat).
Lider Lakers Kobe Bryant uzyskał 32 pkt, ale na osiem prób za trzy punkty udaną miał tylko jedną. Poza tym miał aż 10 strat. Z kolei Andrew Bynum, który podobnie jak Gortat gra na pozycji środkowego, zdobył 16 pkt i miał 10 zbiórek.
Suns zajmują 12. miejsce w Konferencji Zachodniej (13 wygranych i 19 porażek).
Serię sześciu wygranych Dallas Mavericks przerwali w Nowym Jorku tamtejsi Knicks. Zwyciężyli 104:97, a kolejny znakomity mecz rozegrał Jeremy Lin. Zdobył 28 punktów i ustanowił rekord życiowy zaliczając 14 asyst.
- Pewnych rzeczy nie można się nauczyć. One wypływają ze serca gracza. A jego serce jest bardzo pojemne - skomentował występ Lina trener Knicks Mike D'Antoni.
Popisy urodzonego w Los Angeles, a mającego tajwańskie korzenie 23-letniego koszykarza, oglądali na trybunach Madison Square Garden m.in. Eva Longoria i Kevin Costner.
Sukces gospodarzy jest tym cenniejszy, bowiem w ostatnich 20 konfrontacjach z Teksańczykami, dla których 34 pkt zdobył Niemiec Dirk Nowitzki, zdołali pokonać ich zaledwie trzykrotnie.