Sport.pl

NBA. Jeremy Lin nie zwalnia tempa. Wygrał kolejny mecz

Celnym rzutem wolnym na niespełna pięć sekund przed końcem Jeremy Lin zapewnił New York Knicks zwycięstwo na wyjeździe z Minnesotą Timberwolves 100:98. Pochodzący z Tajwanu rozgrywający rozegrał piąty imponujący mecz z rzędu, jego zespół odniósł piąte zwycięstwo z rzędu, choć znów musiał radzić sobie bez najlepiej opłacanych gwiazd.
Istna Lin-omania ogarnęła NBA. Do Target Center przyszło ponad 20 tysięcy kibiców, żeby zobaczyć starcie najgorętszego nazwiska ostatniego tygodnia z nową gwiazdą Wolves - Ricky'm Rubio.

Lin nie zagrał tak olśniewająco jak dzień wcześniej przeciwko Lakers, gdy rzucił 38 punktów, miał trochę problemów w grze przeciwko Rubio, jednak znów był kluczową postacią Knicks. W pierwszej połowie zdobył 15 punktów, w drugiej spudłował aż 11 z 12 rzutów i było widać, że momentami brakuje mu tchu, ale na pięć sekund przed końcem przy remisie po 98 trafił rzut wolny, którym zapewnił Knicks wygraną. W całym meczu zdobył 20 punktów, miał osiem asyst. - Jestem cały obolały, nie czuję nóg - wykrztusił z siebie po meczu.

W sobotę w wygranej bardzo pomogli mu Iman Schumpert (20 punktów), Landry Fields (19) oraz Steve Novak (15). Ten ostatni trafił 36 sekund przed końcem meczu po podaniu Lina trójkę na remis.

Rubio miał 12 punktów i osiem asyst, ale w końcówce meczu popełnił dwie fatalne straty. - Muszę wyciągnąć z tego wnioski - powiedział Hiszpan. 32 punkty dla Wolves rzucił Kevin Love.

- Lin jest liderem. Wiem, że był trochę zmęczony i nie był w stanie zakończyć meczu tak jak chciał, ale jego przywództwo na parkiecie jest nieocenione - powiedział o grze Lina trener Knicks Mike D'Antoni, któremu pochodzący z Tajwanu rozgrywający uratował skórę.

Przed serią fantastycznych meczów Lina (pięć spotkań z przynajmniej 20 punktami i 7 asystami) mieli bilans 8-15, słabe widoki na play-off, a nowojorskie media spekulowały jak długo D'Antoni wytrwa na stanowisku. Do tego, w ostatnich trzech meczach Knicks zagrali bez swoich dwóch najlepiej opłacanych gwiazd - Carmelo Anthony'ego (kontuzja) i Amar'e Stoudemire'a (tragedia rodzinna). Eksplozja formy Lina przyszła zupełnie niespodziewanie, ale w ważnym dla momencie zespołu.

Knicks pod wodzą Lina wygrali pięć kolejnych meczów, a on sam bije ligowe rekordy. Jest pierwszym graczem w historii NBA, który w swoich pierwszych czterech meczach w wyjściowej piątce rzucał przynajmniej 20 punktów i miał siedem asyst. Jest także pierwszym zawodnikiem Knicks, który takie statystyki uzyskał w pięciu kolejnych meczach od czasu Stephona Murbary'ego w sezonie 2004-2005.

Więcej o:

NBA tabela

Dywizja/ZespółZw.Por.bilans
EASTERN CONFERENCE
SOUTHEAST
Orlando42400.512
Charlotte39430.476
Miami39430.476
Washington32500.390
Atlanta29530.354
ATLANTIC DIVISION
Toronto58240.707
Philadelphia51310.622
Boston49330.598
Brooklyn42400.512
New York17650.207
CENTRAL
Milwaukee60220.732
Indiana48340.585
Detroit41410.500
Chicago22600.268
Cleveland19630.232
WESTERN CONFERENCE
SOUTHWEST
Houston53290.646
San Antonio48340.585
Memphis33490.402
New Orleans33490.402
Dallas33490.402
PACIFIC
Golden State57250.695
L.A. Clippers48340.585
Sacramento39430.476
L.A. Lakers37450.451
Phoenix19630.232
NORTHWEST
Denver54280.659
Portland53290.646
Utah50320.610
Oklahoma City49330.598
Minnesota36460.439

Komentarze (2)
NBA. Jeremy Lin nie zwalnia tempa. Wygrał kolejny mecz
Zaloguj się
  • Gość: oyo

    Oceniono 1 raz 1

    No i stało się jasne, co trzeba zrobić żeby NY zaczął wygrywać - pozbyć się "gwiazdorków". Amare gra beznadziejnie i nic nie zapowiada poprawy. Pierce z Bostonu jak wrócił do gry w tragicznej formie to się za siebie wziął, biegał na bieżni przed i po meczu, zrzucił nadwagę i teraz gra wyśmienicie. A u Stoudemire żadnej poprawy nie widać. Melon znowu to leser, który nigdy nie bronił i nie robił nic dla drużyny. Potrafi tylko rzucać za każdym razem jak ma piłkę w rekach. I wcale mu nie przeszkadza jak na 35 rzutów ma 5 celnych. Dopóki trafiał to jego braki nie były tak widoczne. Teraz mu się celownik rozregulował i jest dramat, bo on poza rzucaniem nigdy niczego pożytecznego nie robił.

  • pawlan

    0

    "w ważnym dla momencie zespołu."
    brawo korekta. Czy nikt nie czyta tego co wklejacie?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX