Amerykański sen w europejskim sądzie

18.04.2016 20:42
Stelemet - Rosa półfinał play-off

Stelemet - Rosa półfinał play-off (Kacper Kubiak)

- Praktyki FIBA na pierwszy rzut oka są monopolistyczne, ale mogą być uzasadnione, jeśli służą właściwemu celowi - mówi o konflikcie w europejskiej koszykówce Hubert Radke, były koszykarz reprezentacji Polski, obecnie prawnik.
Dziś szefowie PZKosz będą rozmawiać z przedstawicielami Stelmetu Zielona Góra o sankcjach, które grożą federacji, ale także klubowi. Międzynarodowa Federacja Koszykówki chce wykluczyć reprezentacje krajów, z których kluby przystąpią do konkurencyjnych dla niej rozgrywek Eurocup organizowanych przez Euroligę. Jeśli Stelmet podtrzyma chęć udziału w Eurocup, PZKosz będzie musiał wyrzucić go z polskiej ligi, by uratować reprezentację.

O co toczy się wojna FIBA z Euroligą?

- O to, czy koszykówka w Europie może być organizowana bez udziału związków sportowych. Europejski model sportu - w odróżnieniu od amerykańskiego - polega na tym, że monopolistą w organizowaniu rozgrywek są związki skupione w strukturach Ruchu Olimpijskiego. W USA jest wiele niezależnych lig, a rola związków sportowych jest w zasadzie ograniczona do wysyłania reprezentacji na igrzyska i mistrzostwa świata.

Euroliga dąży do rozgrywek na wzór amerykański. Konflikt sięga 2000 r., gdy grupa silnych klubów uformowała Euroligę - przez rok mieliśmy dwie konkurencyjne ligi, potem udało się zawrzeć porozumienie, ale ono stopniowo ulegało erozji.

Co musi się stać, by Euroliga stała się ligą na wzór NBA?

- Komisja Europejska musi się zająć skargami Euroligi i FIBA. Pierwsza zarzuca FIBA nadużywanie monopolistycznej pozycji, czyli np. grozi sankcjami wobec federacji z krajów, z których kluby podpisują umowy na występy w Eurolidze i Eurocup. FIBA - także na podstawie europejskiego prawa konkurencji - zarzuca Eurolidze wywieranie presji na kluby i ligi, by te wspierały jej rozgrywki i powołanie syndykatu dyktującego warunki prowadzenia rywalizacji koszykarskiej w Europie. W przypadku Polski chodzi o jeden klub, w innych krajach - o kilka czy nawet o całe ligi. Ponadto FIBA uważa się za organizację uwzględniającą w swym działaniu społeczno-kulturową rolę sportu w Europie i zarzuca Eurolidze propagowanie stricte biznesowego modelu.

Należy jednak pamiętać, iż choć początkowo ta specyfika sportu była uwzględniana w orzecznictwie instytucji i sądów unijnych w zakresie prawa konkurencji, to obecnie jasne jest, iż ta specyfika nie może oznaczać wyłączenia go z zastosowania prawa unijnego. Sport w aspekcie biznesowym stanowi taką samą dziedzinę życia jak każda inna.

Kto ma więcej argumentów w sporze FIBA z Euroligą?

- Nie wiem, czy jest jakiś prawnik, który podjąłby się jednoznacznej oceny w tym względzie. Praktyki FIBA w dyskutowanej sprawie bezapelacyjnie zakwalifikować należy jako nadużywanie monopolu. Niemniej jednak praktyki takie mogą być uzasadnione, jeśli zostanie uznane, iż służą obiektywnie uzasadnionemu celowi i są proporcjonalne do zamierzonych skutków. FIBA i krajowe federacje akcentują, iż odpowiadają za sport powszechny, szkolenie dzieci i młodzieży, Euroliga zajmuje się zaś wyłącznie biznesem.

Kiedy można się spodziewać orzeczeń - za miesiąc, rok, za pięć lat?

- W czerwcu 2014 r. Komisja Europejska otrzymała informację od dwóch holenderskich łyżwiarzy szybkich dotyczącą naruszeń Międzynarodowej Federacji Łyżwiarskiej. Ukarała ich za to, że wzięli udział w pokazowych zawodach odbywających się poza systemem współzawodnictwa federacji łyżwiarskiej. A więc sytuacja bardzo zbliżona do obecnej w koszykówce. Komisja zajęła się tą sprawą w październiku 2015 r., czyli po kilkunastu miesiącach, wciąż nie ma rozstrzygnięcia w tej sprawie. Euroliga złożyła skargę w lutym, FIBA - w kwietniu.

Czy zamieszanie w koszykówce może mieć przełożenie na piłkę nożną? Europejskie Stowarzyszenie Klubów wywiera nacisk na UEFA: albo zreformujecie Ligę Mistrzów po naszej myśli, albo my, największe, najbogatsze kluby, założymy zewnętrzną Superligę.

- UEFA zdaje sobie sprawę, że bez najsilniejszych klubów jej rozgrywki staną się mało atrakcyjne. W tym sporze wydaje się stroną słabszą.

A FIBA nie? Jej powoływana właśnie Liga Mistrzów bez Realu, Barcelony, Panathinaikosu czy Olympiakosu na pewno nie jest mistrzowska. A z kolei EuroBasket bez zagrożonych sankcjami Hiszpanii, Serbii, Grecji, Turcji czy Włoch nie ma sensu.

- Z perspektywy klubowej wydaje się, że FIBA jest na straconej pozycji. Federacja wie jednak, jak wielkie znaczenie mają dla krajowych związków reprezentacje. Wie, że zagrożenie Hiszpanom wyrzuceniem ich z igrzysk czy Grekom z EuroBasketu może doprowadzić w tych krajach do nerwowych sytuacji.

Sankcje FIBA sięgają igrzysk?

- Tak, bo FIBA to jeden z elementów struktury ruchu olimpijskiego. MKOl uznaje ją za organizację odpowiedzialną za koszykówkę. FIBA wyznacza kryteria awansu na igrzyska. MKOl uzna jej ewentualne sankcje.

Jakie rozwiązania tego sporu są możliwe?

- Żeby znaleźć kompromis, trzeba rozmawiać, a FIBA z Euroligą w tej chwili wymieniają oświadczenia, składają skargi. Tego kompromisu nie widać, strony kładą na stół amunicję i czekają, kto pierwszy ulegnie presji.



Skomentuj:
Amerykański sen w europejskim sądzie
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

PLK 2017/18

lp. Drużyna M Pkt Bilans Zw. Por.
1 Anwil Włocławek 8 15 773:598 7 1
2 Polski Cukier Toruń 9 16 768:684 7 2
3 MKS Dąbrowa Górnicza 8 14 668:623 6 2
4 Polpharma Starogard Gd. 7 12 583:549 5 2
5 Stelmet BC Zielona Góra 9 15 769:680 6 3
6 Trefl Sopot 8 13 685:624 5 3
7 Asseco Gdynia 8 13 679:677 5 3
8 BM Slam Stal Ostrów Wlkp. 5 8 384:360 3 2
9 PGE Turów Zgorzelec 9 14 779:787 5 4
10 King Szczecin 10 15 856:836 5 5
11 Rosa Radom 7 10 567:574 3 4
12 TBV Start Lublin 8 11 650:673 3 5
13 Miasto Szkła Krosno 9 12 701:786 3 6
14 Czarni Słupsk 10 13 763:859 3 7
15 GTK Gliwice 8 10 638:722 2 6
16 AZS Koszalin 9 11 702:803 2 7
17 Legia Warszawa 8 8 576:706 0 8

  • Awans do play-off