Sport.pl

Koszykówka. Gdzie jest niebo Ponitki? Marzy o NBA

Błysnął w Eurolidze, pytały się o niego Panathinaikos Ateny i Lokomotiw Kubań, ale został w Zielonej Górze. - Mam tu niedokończony biznes - tłumaczy Mateusz Ponitka. Gdzie zagra w przyszłym sezonie?
Niedokończony biznes, to drugie z rzędu mistrzostwo kraju, ale też walka o Eurocup, drugi najważniejszy puchar na kontynencie. W minionym tygodniu Stelmet sensacyjnie wyeliminował faworyta rozgrywek, rosyjski Uniks Kazań. 22-letni Ponitka w dwumeczu zdobył 39 pkt. Efektownie kończył kontry, skutecznie wbijał się w podkoszowy tłum, z powietrza dobijał niecelne rzuty. To jego styl - efektowny, przebojowy, skuteczny.

- Sezon jeszcze trwa, ale w Europie już wypadasz świetnie. Co dalej, silny europejski klub? A może NBA? - pytamy Ponitkę. Ten odpowiada: - Ogranicza nas tylko niebo, ale spokojnie, nie popadajmy w hurraoptymizm. Nie róbmy ze mnie gracza na NBA.

O NBA marzy, puka do niej od lat. Idolowi, Kobe Bryantowi, rękę uścisnął w 2011 r., w meczu Nike Hoop Summit w Portland, gdzie zagrali najlepsi juniorzy z całego świata. W 2013 r. trenował w USA, m.in. z superstrzelcem Jamesem Hardenem. Minionego lata objechał sześć klubów, by zaprezentować się im przed draftem. Ale wybrany nie został, wrócił do Polski. Wcześniej grał w Belgii, z Telenetem Ostenda zdobył dwa tytuły mistrzowskie. - Czy powrót do ojczyzny nie jest krokiem wstecz? - pytaliśmy Ponitkę przed sezonem. - Dla mnie priorytetem jest gra w Eurolidze, bo w niej rywalizujesz z najlepszymi, to jest najlepsze okno wystawowe - odpowiadał.

W Eurolidze zaprezentował się dobrze. Został liderem Stelmetu i w silnej grupie, m.in. z Panathinaikosem i Barceloną, rzucał średnio po 12 pkt, miał po 7,9 zbiórki. Znów zrobiło się o nim głośno, tak jak po wrześniowym EuroBaskecie, gdzie wypadł świetnie. W grudniu z Zielonej Góry próbował go wyciągnąć Lokomotiw Kubań, o Ponitkę pytał też Panathinaikos. Ten nie zdecydował się na odejście. Mówi, że wiele daje mu praca ze słoweńskim szkoleniowcem Sašo Filipovskim. - Poprawiam tzw. czytanie gry, uczę się podejmowania lepszych decyzji. Trener podpowiada mi, które mecze obejrzeć i kogo podglądać - np. Milosa Teodosicia czy Vassilisa Spanulisa . Sašo twierdzi też, że powinienem oglądać stare mecze Dejana Bodirogi - mówi koszykarz, którzy mierzy 197 cm wzrostu. Słynny Serb był wyższy, przy wzroście 205 cm imponował w Europie swoim kozłem, którym zostawiał w tyle obrońców. Występował we wszystkich najsilniejszych ligach, jednak do NBA nigdy nie trafił.

Czy trafi do niej Ponitka? Filipovski pracował w klubach, w których występowali m.in. Danny Green i Aron Baynes, członkowie mistrzowskiego zespołu San Antonio Spurs sprzed dwóch lat. Obaj do NBA trafili po dobrych występach w Europie. - Mateusz ma z nimi cechy wspólne - ambicję, pracowitość i profesjonalizm - mówi Filipovski. - Ma duży talent i potencjał, a poza tym taki charakter, że nigdy się nie podda. Ale w każdym koszykarskim elemencie może jeszcze zrobić krok do przodu.

By dostać się do NBA, potrzeba też szczęścia i agenta z dobrymi układami. Od roku Ponitkę reprezentuje wielka agencja Wasserman Media Group, która ma u siebie kilka gwiazd NBA, a także mocne układy w Europie. To jednak wciąż nie wszystko: - Żeby zagrać w NBA, musisz także mieć coś, czego nie mają inni. Wpasować się w dziurę, niszę na rynku. Ilu w USA jest takich graczy jak Ponitka, którzy potrafią skończyć akcję wsadem w tłumie? Mnóstwo - mówi Szymon Szewczyk, który w 2003 r. został wybrany przez Milwaukee Bucks z 35. numerem draftu. W NBA nie zagrał, zrobił karierę w Europie. Teraz razem z Ponitką gra w Stelmecie. I uważa, że dla młodszego kolegi najlepszy byłby krok do silnej europejskiej ligi. - I tam niech czeka, aż zadzwonią z NBA - śmieje się Szewczyk.

Trzeba też pamiętać, że w Europie wzrost i waga Ponitki pozwalają na grę na pozycji niskiego skrzydłowego. A w NBA jest ona zarezerwowana dla większych. Polak byłby więc skazany na walkę o pozycję rozgrywającego lub rzucającego. Juan Carlos Navarro czy wspomniany Spanulis mają warunki podobne do Ponitki - karier w NBA nie zrobili. W Europie są jednak wielkimi gwiazdami. Z drugiej strony udało się Argentyńczykowi Manu Ginóbilemu, którego styl z pierwszych lat NBA nasuwa skojarzenia z grą Ponitki.

W przyszłym tygodniu Stelmet rozpocznie ćwierćfinałowy dwumecz Eurocup z hiszpańską Gran Canarią i Ponitka będzie miał świetną okazję, by zaprezentować się przed trenerami z najlepszej na kontynencie ligi ACB. Jak oceniają go teraz tamtejsi skauci? - Atletyzm jak na Europę ma niesamowity. Musi jednak dalej pracować nad rzutem za trzy. Trafiał do tej pory ledwie 25 proc. w Eurolidze [ale aż 47,4 w Eurocupie - red.]. Bez solidnego rzutu za trzy na tej pozycji nie możesz myśleć o koszykarskim raju - twierdzi Chema de Lucas, dziennikarz i skaut największego koszykarskiego portalu na Półwyspie Iberyjskim - Gigantes.com.

De Lucas uważa, że Ponitka powinien podążać śladem Adama Waczyńskiego, który z Trefla Sopot trafił klubu Obradoiro z Santiago de Compostela, a w tym sezonie, po świetnym EuroBaskecie, prowadzi w klasyfikacji strzelców ACB. - Mateusz by się tu odnalazł. Przed nim bardzo dobry test, bo Gran Canaria ostatnio jest jedną z najlepiej grających drużyn w lidze, a na jego pozycji ma solidnych graczy - mówi Waczyński.



Nie tylko Szarapowa. Na meldonium wpadła też mistrzyni olimpijska z Soczi i złota medalistka lekkoatletycznych MŚ [ZDJĘCIA]


Więcej o:
Komentarze (9)
Koszykówka. Gdzie jest niebo Ponitki? Marzy o NBA
Zaloguj się
  • maxgazeta.pl

    Oceniono 6 razy 2

    Znowu to pompowanie Ponitki na gazeta.pl. Dobrze, że chłopak jest rozsądny i zdaje sobie sprawę, że na NBA nie ma szans. Na jego pozycji jest największa konkurencja i tysiące skocznych, szybkich murzynów. Białas ma szansę tylko na 1 albo 4/5 z tym, że na 4 gdy umie dobrze rzucać z dystansu. 2 i 3 są dla czarnych, tam się liczy atletyzm i skoczność a Ponitka jak białasy nie ma z nimi szans.

  • marko_33

    Oceniono 2 razy 2

    Jest spora grupa koszykarzy z Europy która by sobie poradziała w NBA. To nie byliby top scorerzy ale ze spokojem daliby radę. Tylko po co brac gościa z Europy skoro na tą sama pozycję jest kilkunastu z USA (pomijam typowych centrów)? Nie po to kilka tysiecy gra w NCAA żeby brac ludzi z Europy. Chociaz czasami zdarzaja sie "mistrzowskie" wybory - patrz Trybański i tutaj Ponitka może upatrywac swojej szansy. Byc może Gortat może go troche wypromować ale i tak musiałby na campie byc wyjątkowy żeby go zauważyli na poważnie.

  • agnes.wawa

    0

    Zacne grono ekspertów jak widzę:).

  • gzesiolek

    0

    Problem w tym, ze Ponitka nie jest wybitny w żadnej dziedzinie i raczej nie będzie. Nie na poziomie aby zainteresować skautów NBA. Jego jedyna szansa to uniwersalność. Pójście drogą Manu. Gdy możesz grać na pozycjach 1-3. Gdy jak potrzeba błyszczysz w obronie, ale i potrafisz rzucić trójkę...

  • gizmondo96

    Oceniono 12 razy -2

    W NBA pozycja numer 3 zarezerwowana jest dla większych?Przecież jest tendencja do gry tzw.niską piątką w której większe znaczenie odgrywają atletyzm i wszechstronność graczy a nie ich wzrost.Pomysł że Ponitka miałby w NBA grać na 1 jest już całkiem poroniony,przecież to typowy scorer a nie rozgrywający z wizją gry.Moim zdaniem Ponitka w dzisiejszej bezkompromisowej koszykówce (trójka i wjazdy pod kosz) byłby dobrym niskim skrzydłowym w NBA

  • Anka Krakowska

    Oceniono 4 razy -4

    tylko na skutek bledu kupujacego ;) jest za slaby nawet na to, zeby grac ogony (2-5 minut w meczu) i zajmowac miejsce na "liscie kontuzjowanych"...

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX