Sport.pl

Piotr Pamuła z Politechniki: Na boisku jest lepiej, ale w klubie wciąż źle

Rozmawiał Łukasz Cegliński
14.02.2012 , aktualizacja: 14.02.2012 11:46
A A A Drukuj
Piotr Pamuła na EuroBaskecie 2011 AFP PHOTO/JOE KLAMAR Piotr Pamuła na EuroBaskecie 2011
- W grudniu uwierzyliśmy, że możemy dobrze trenować i wygrywać- szczególnie z zespołami z dołu tabeli. Weszliśmy na lepszy poziom, ale sytuacja na plus zmieniła się tylko na boisku, bo jeśli chodzi o organizację i finanse w klubie wciąż jest źle - mówi rzucający AZS Politechniki Piotr Pamuła.
22-letni gracz w 23 meczach zdobywał średnio 12,2 punktu dla zespołu, który z bilansem 6-18 zajął przedostatnie miejsce w tabeli Tauron Basket Ligi po pierwszym etapie. W drugim Politechnika zagra w gronie ośmiu zespołów o dwa miejsca premiowane awansem do play-off.

Łukasz Cegliński: Jak pan ocenia pierwszy etap rozgrywek w wykonaniu Politechniki?

Piotr Pamuła: Słabo, jakby nie patrzeć. Nie powiem, że liczyliśmy na dużo więcej, ale jesteśmy na przedostatnim miejscu w tabeli, więc nie można tego dobrze ocenić. Mieliśmy ciężką sytuację na boisku, ale także poza nim - było sporo zawirowań organizacyjnych. Choć jeśli chodzi o indywidualną ocenę każdego z nas, to na pewno ten sezon, ten czas, który spędzaliśmy na boisku, dużo nam pomógł. Myślę, że każdy z nas się rozwinął pod kątem koszykarskim, mentalnym, psychologicznym. Pod tym względem było pozytywnie.

Pierwszy etap w waszym wykonaniu można podzielić na trzy części - pierwsza, to początek, w którym wygraliście na wyjeździe w Starogardzie Gdańskim i Kołobrzegu. Z czego wynikał ten dobry bilans 2-2?

- Z kilku przyczyn, które się nałożyły na siebie. Na początku sezonu rywale na pewno nas nie znali, bo poprzedni sezon graliśmy w I lidze. Byliśmy też dobrze przygotowani do sezonu i pierwsze spotkania zagraliśmy z dużą intensywnością. Potem za to pamiętam, że praktycznie nie wysiadaliśmy z autokaru - mieliśmy bardzo dużo wyjazdowych spotkań, praktycznie nie wracaliśmy do Warszawy i to się odbiło na naszym poziomie.

Przegraliście 10 meczów z rzędu.

- Wpadliśmy w dołek, a potem doszły te perypetie organizacyjno-finansowe, o których wspominałem. To też nam podcięło skrzydła. Nie chcę zwalać winy na to, że w klubie nie było pieniędzy - sam sobie powtarzam, że na meczach i treningach, które teraz mam, pracuję dla siebie, bo dzięki nim się rozwijam. Nie myślimy o karierze pod tym kątem, że jak nie ma pieniędzy, to nie będziemy grali. Zwycięstwo smakowało tak samo przy problemach finansowych, jak i bez nich. Ale podświadomie na pewno część z nas na pewno odczuwała te problemy i działało to na nas negatywnie. To było widać na boisku.

Co się zmieniło od połowy grudnia, kiedy zespół nagle zaczął wygrywać i finiszował w końcówce etapu z bilansem 4-6?

- Po prostu wyszliśmy z dołka. Jedno, potem drugie zwycięstwo w połowie grudnia podniosło nas do góry. Uwierzyliśmy, że możemy dobrze trenować i wygrywać - szczególnie z zespołami z dołu tabeli. Weszliśmy na lepszy poziom, ale sytuacja na plus zmieniła się tylko na boisku, bo jeśli chodzi o organizację i finanse w klubie wciąż jest źle.

Dostaliście zaległe pensje?

- Na przełomie roku dostaliśmy część zaległych pieniędzy, ale mija drugi miesiąc i nic nowego w tej kwestii się nie dzieje. Zaległości narastają, dalej jest tak źle, jak było.

A jak oceni pan swoją grę? Skąd brały się tak nierówne mecze - w niektórych z łatwością zdobywał pan ponad 20 punktów, w innych był zupełnie niewidoczny.

- Zrzuciłbym te wahania formy na to, że gram w ekstraklasie, a nie w I lidze - rozpoznanie rywala i przygotowanie się przeciwnika w defensywie jest na nieporównywalnie wyższym poziomie. Ja muszę się ciągle uczyć grania na nim - staram się szukać nowych zagrań i zdobywać punkty inaczej niż tylko trafiając z dystansu. W ekstraklasie rzut za trzy to za mało. Próbuję różnych zagrań, wejść pod kosz, podań, a czasem po prostu dobrej gry w obronie.

To jednak już drugi pana sezon w ekstraklasie, a na wrześniowych mistrzostwach Europy miał pan udany debiut w reprezentacji Polski. Oczekiwania wobec pana są wyższe.

- Przed sezonem słyszałem stwierdzenia dziennikarzy i kibiców, że mam być teraz liderem zespołu, ale ja ciągle powtarzałem, że nasza drużyna jest przede wszystkim drużyną. Jesteśmy silni jako zespół i myślę, że widać to było w wygranych meczach. Oczywiście, moje rzuty też są ważne, bo ja jestem od tego, by zdobywać punkty - było kilka spotkań, które zawaliłem i nie spełniłem oczekiwań. Mogło być dużo lepiej i będę się starał, aby tak było w drugim etapie.

Patrząc na rotację koszykarzy, którą stosuje trener Mladen Starcević, można odnieść wrażenie, że w Politechnice lider wykreować się nie może - trener chce dać pograć wszystkim i bywa tak, że ten, któremu akurat dobrze idzie, też musi siąść na ławce.

- Możliwe, że tak jest. Ale to jest założenie taktyczne trenera, z którym my nie dyskutujemy.

Jakie są wasze oczekiwania przed drugim etapem? Z drużynami, z którymi zagracie, macie niezły bilans 6-8.

- Od kilku tygodni dążymy do tego, żeby przeskoczyć Polpharmę i PBG, które mają o dwa zwycięstwa więcej. Będziemy starali się to osiągnąć. Ze Śląskiem, AZS i Kotwicą też chcemy powalczyć. Nie dopuszczamy do siebie myśli, że możemy zaliczyć wpadkę z ŁKS i dać się wyprzedzić rywalowi z Łodzi. W gruncie rzeczy nasze cele się nie zmieniają - chcemy wygrać każdy kolejny mecz.

Jak będziecie o to walczyć, skoro nie macie środkowych? Poważne kontuzje leczą Leszek Karwowski i Marcin Kolowca.

- W dobrej formie jest Patryk Pełka, a myślę, że w lepszej będzie też Michał Nowakowski, ale rzeczywiście, będzie nam bardzo ciężko. Szczególnie, że będziemy grali po dwa mecze w tygodniu. Z drugiej strony teraz mamy dwa tygodnie przerwy, żeby się przygotować do intensywnej końcówki sezonu pod względem fizycznym. Plusy są takie, że sporo minut w ekstraklasie dostaje 18-letni Filip Nowicki - dla niego i dla innych młodych chłopaków to pozytywna wiadomość. Czy damy sobie radę pod koszem? Przez cały sezon jesteśmy skazywani na to, że w tym elemencie będziemy dostawać straszne baty, ale myślę, że ostatnio tragedii nie było.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się