STYCZEŃPierwsze punkty w Nowym Roku w Tauron Basket Lidze zdobył Nikola Jovanović - trójką dla Anwilu w meczu w Warszawie z Polonią. Ze zwycięstwa cieszyły się jednak "Czarne Koszule", bo w ostatniej sekundzie punkty decydujące o wygranej 77:75
wsadem zdobył Tony Easley.
To był mecz fajny. Kilka dni później, znów w Warszawie, miał miejsce mecz dziwny - ta sama Polonia rzuciła Prokomowi ledwie 40 punktów.
Przegrała do 63, a jej 12/30 z wolnych i 12/62 z gry skłoniły mnie do
nocnych poszukiwań wyników ekstremalnych. Najwyższy wynik w historii polskiej ekstraklasy? 147:145 dla Wisły w meczu z Lechem po trzech dogrywkach.
W styczniu był także mecz gwiazd w Kaliszu, gdzie
Południe pokonało Północ 119:117, Darnell Hinson
zdetronizował króla trójek Andrzeja Plutę, a amator Łukasz Biedny
zwyciężył w konkursie wsadów zawodowców. Po imprezie kandydat na prezesa PZKosz Grzegorz Bachański gościł dziennikarzy na poczęstunku, a koszykarskie dyskusje były tak zażarte, że zapalił się stół z kateringiem...
Pod koniec stycznia poleciałem na
niesamowitą delegację do Phoenix, która byłaby niesamowita nawet, gdyby Marcin Gortat nie grał tak, jak grał. Miałem ogromne szczęście, że byłem świadkiem
ponownych narodzin Polaka i meczów takich jak
z Boston Celtics, czy
z New Orleans Hornets. 25 punktów z tego drugiego spotkania to wciąż polski rekord w NBA.
W międzyczasie
Bachański został prezesem PZKosz. Uwierzcie, w Phoenix przeszło to bez echa.
LUTYKoniec pobytu w Arizonie, to spełnione jedno z dziennikarskich marzeń, czyli
rozmowa z Grantem Hillem. Zabiegałem o nią długo, zależało mi na spokojnym, indywidualnym wywiadzie, kiedy koszykarzowi nie będzie się spieszyło. Udało się. Hill to świetny gość.
Do Polski wróciłem tuż przed tym, jak do TBL
wrócił Pan Wszystko, czyli Qyntel Woods. Szkoda, że tym razem Amerykanin nie podbił nas tak, jak rok wcześniej. Podbił mnie za to JaVale McGee, który podczas weekendu gwiazd w Dallas
wykonał wsad dwoma piłkami, który bardzo mi zaimponował, a
na zdjęciu robi większe wrażenie niż na filmie.
Puchar Polski
zdobyła nieoczekiwanie Polpharma Starogard, a MVP turnieju finałowego został wybrany niesamowity Robert Skibniewski. Niesamowity, bo skreślany zawodnik udowodnił, że wciąż jest czołowym polskim rozgrywającym. Udowadnia to do dziś, a do tego jest bardzo ciekawym rozmówcą. Przypomnijcie sobie
jego historię, którą opowiedział mi po zdobyciu pucharu .
MARZEC6 marca
AZS Koszalin pokonał Polpharmę 114:107 po dogrywce i był to rekordowy pod względem zdobytych punktów mecz TBL w 2011 roku. O wiele większe wrażenie zrobił jednak debiut znanego ligowca Michaela Ansley'a, który z Orlando Magic krętą drogą
doszedł do Smaków Podkarpacia w amatorskim WNBA.
23 marca wstałem na poranny dyżur kilka minut po piątej myśląc, że jak zwykle poczytam po drodze do redakcji o nocnych meczach NBA. Jadę pociągiem, gapię się w telefon, a mecz Los Angeles Lakers z Phoenix Suns trwa, trwa i trwa... Pierwsza dogrywka, druga, trzecia - Lakers wygrali 139:137, kiedy dojeżdżałem do Metra Politechnika. W redakcji obejrzałem sobie go w całości -
Gortat był niesamowity. Zdobył 24 punkty i 16 zbiórek.
Kilka dni po wielkim meczu Gortat miał wielkiego pecha -
złamał nos o głowę Steve'a Nasha. - Walka o play-off idzie nam jak krew z nosa - żartował potem "Polski Twardy Młot", który dwa dni później
rzucił 20 punktów i 15 zbiórek późniejszym mistrzom NBA Dallas Mavericks.
KWIECIEŃMateusz Ponitka i Przemysław Karnowski polecieli do Portland na słynny kamp Nike Hoop Summit, gdzie na koniec, w meczu najlepszych nastolatków z całego świata, zagrali w zespole Reszty Świata przeciwko
USA. Kadra globu przegrała, ale
Ponitka był jej najlepszym strzelcem. Skrzydłowy AZS Politechniki Warszawskiej przybił piątkę z Kobe Bryantem, a dziesiątki skautów po raz kolejny podkreślili sobie jego nazwisko w komputerach.
Kilka dni później, po zdobyciu 8525 punktów w ekstraklasie, karierę zakończył Andrzej Pluta, o którym od kilku lat z wielkim szacunkiem pisałem "Pan Andrzej". Wielki, wielki koszykarz z Pluty był - z teoretycznie mechanicznego i mało efektownego rzucania do kosza zrobił sztukę i doskonale pamiętam gęsią skórkę, której doświadczyłem podczas meczu gwiazd w 2010 roku, kiedy Pluta trafiał jak natchniony i oczywiście wygrał konkurs trójek po raz siódmy. "Pan Andrzej, czyli nie taki z niego łocet" -
napisałem na blogu i jestem z tej notki dumny.
W NBA też działy się nieoczekiwane rzeczy - Memphis Grizzlies przegrali w końcówce sezonu kilka spotkań, by trafić na najlepszych na Zachodzie San Antonio Spurs, a potem
wyeliminowali ich w pierwszej rundzie play-off! Rany, jak ja im wówczas kibicowałem... Bardzo mi się podobał ten zespół.
MAJNie podobali mi się za to Lakers, którzy sezon zakończyli żałośnie -
przegrywając 0-4 z Mavericks. Legendarny trener Phil Jackson, tak, jak zapowiadał, zakończył po sezonie karierę, co z kolei skłoniło mnie do napisania artykułu o tym,
jak Jackson stał się tak dobrym trenerem. Artykułu nie o tym, co się działo od momentu, w którym objął
Chicago Bulls, ale o tym, przez co przeszedł, zanim zaczął prowadzić drużynę Michaela Jordana.