Marcin Gortat zdecydował się na wsparcie międzynarodowej kampanii promocyjnej obchodów 30. rocznicy powstania NSZZ "Solidarność" - "Solidarity changes the world". Łodzianin zapewnia, że solidarności w zespole nie zabraknie i w przyszłym roku polscy koszykarze zrobią wszystko co w ich mocy, by awansować do mistrzostw Europy.
- Dzięki solidarności można osiągnąć sukces. (...) Wszystkie moje sukcesy osiągnęłam dzięki niej - ponieważ potrafiłem znaleźć z innymi wspólny język, wspólną drogę, którą podążaliśmy z resztą graczy - opowiadał Gortat na konferencji prasowej inaugurującą kampanię "Solidarity changes the world" z okazji 30. rocznicy powstania NSZZ "Solidarność".
Do kampanii zostali także zaangażowani także inni polscy sportowcy. Natalia Partyka, Sylwia Gruchała, Mateusz Kusznierewicz na swoich sportowych strojach i sprzętach będą mieli umieszczone logo kampanii "Solidarity changes the world". Sportowcy mają też rozdawać karty ze swoimi autografami, na których umieszczono logo kampanii.
W niedzielę biało-czerwoni przegrali z Belgią 67:70 i o awans do przyszłorocznych mistrzostw Europy będą walczyli w turnieju barażowym. Ze wskazaniem przyczyn porażki w Antwerpii środkowy Orlando Magic nie ma problemu. - Zabrakło zimnej krwi w końcówce, a także doświadczenie u niektórych zawodników. Do tego w nasze poczynania wkradł się chaos. Nie wykorzystywaliśmy naszych mocnych stron, czyli zawodników podkoszowych, do których w ostatnich minutach nie docierały piłki - mówi Gortat.
- Przez ten rok każdy z nas musi się stać lepszym koszykarzem, musi popracować nad swoimi słabościami, ale również PZKosz musi być solidarny z nami i pomóc nam zbudować wielki zespół. Potrzebujemy wielkiego autorytetu, który będzie nami kierował - podsumował. W przyszłorocznym turnieju barażowym zagra dziesięć drużyn, ale awans wywalczy tylko jedna.
We wtorkowej "Gazecie Wyborczej" i na Sport.pl obszerny wywiad z Marcinem Gortatem